Interwencja na wniosek prokuratury. Policjanci na polecenie prokuratury wkroczyli do jednej z papugarni w Katowicach i odebrali blisko 130 trzymanych tam papug. Zwierzęta miały być przetrzymywane w niewłaściwych warunkach, ich zabezpieczenie było konieczne do przeprowadzenia szczegółowych badań – podała policja. Przedstawiciele papugarni zdecydowanie odpierają zarzuty. Uważają, że ptaki były traktowane dobrze.O interwencji poinformowała we wtorek katowicka policja. Działania zostały przeprowadzone w ramach postępowania nadzorowanego przez Prokuraturę Rejonową Katowice–Zachód. Poza policjantami, w interwencji brali udział m.in. pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, biegły z zakresu dobrostanu zwierząt oraz wolontariusze jednej z fundacji.Śledztwo policjiDochodzenie toczy się od ubiegłego roku. W jego ramach mundurowi przesłuchali świadków, przeanalizowali zgromadzoną dokumentację oraz współpracowali z inspektoratem weterynarii.„Wcześniej zabezpieczone zostały również trzy ptaki, a do sprawy powołano biegłego z zakresu dobrostanu zwierząt. Z wydanej opinii wynikało, że wszystkie ptaki mogą być przetrzymywane w niewłaściwych warunkach, a ich dalsze zabezpieczenie jest konieczne do przeprowadzenia szczegółowych badań i oceny ich stanu” – podała katowicka policja w komunikacie.Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Aleksander Duda poinformował, że na czas trwania postępowania ptaki zostały przekazane pod opiekę fundacji, gdzie otrzymają niezbędną pomoc oraz właściwe warunki do dalszej opieki i obserwacji. W toku dochodzenia prowadzone będą dalsze czynności dowodowe, planowane jest m.in. zasięgnięcie opinii biegłego odnośnie wszystkich zabezpieczonych ptaków – dodał prok. Duda.Zobacz również: Europa już to ma, Polska nadgania. Obowiązek czipowania psów coraz bliżejInterweniowali wolontariuszeDo interwencji odnieśli się również przedstawiciele Fundacji „Ptasia Przystań”, której wolontariusze uczestniczyli w interwencji.„To, co zastaliśmy na miejscu, zostanie z nami na długo. Widok ptaków – ich kondycja, zachowanie, stan zdrowia – łamie serce każdej osobie, która choć raz miała do czynienia z tymi niezwykłymi, wrażliwymi istotami” – napisali na Facebooku.Jak dodali, interwencja przebiegała w niezwykle napiętej atmosferze, a wolontariusze spotykali się z wyzwiskami ze strony pracowników papugarni. Wyrazili też przekonanie, że zamknięcie papugarni będzie przełomem i początkiem realnych zmian w dziedzinie opieki nad egzotycznymi zwierzętami. W ich ocenie skala problemu jest ogromna.Zobacz także: Wszyscy jesteśmy świniami. O patoschroniskach i prawach zwierzątPapugarania odpiera zarzutyOświadczenie w mediach społecznościowych zamieścili też przedstawiciele papugarni. Jak napisali, interwencja była efektem donosu oraz zgłoszenia do prokuratury, a przedstawiciele fundacji zaangażowanej w tę sprawę są związani z konkurencyjną papugarnią. – Te papugi miały ogrom miłości, ogrom serca od pracowników, od klientów. Zawsze były traktowane dobrze – powiedziała przedstawicielka papugarni.W oświadczeniu podkreślono, że katowicka papugarnia od lat prowadzi również działalność fundacyjną, której celem jest pomoc porzuconym, niechcianym oraz ciężko chorym ptakom.„Trafiają do nas zwierzęta w bardzo złym stanie zdrowia, często wymagające natychmiastowej pomocy i specjalistycznej opieki. Wielokrotnie są to przypadki skrajnego zaniedbania, a nawet stany agonalne. Mimo ogromnych kosztów leczenia, rehabilitacji i utrzymania, wszystkie działania finansujemy z własnych środków” – podali przedstawiciele papugarni.Uważają, że sam sposób przeprowadzania interwencji naraził ptaki na ogromny stres i cierpienie, a działania te „noszą znamiona niehumanitarnego traktowania zwierząt, a nawet przestępstwa”. Dlatego złożyli zawiadomienie do prokuratury. Jednocześnie zadeklarowali pełną współpracę i wyrazili nadzieję, że sprawa zostanie rzetelnie wyjaśniona.Zobacz też: Koniec z pseudohodowlami? Nowe prawo UE chroni psy i koty