Kryminalna przeszłość napastnika. Uzbrojony mężczyzna otworzył ogień na Memorial Drive w amerykańskim Cambridge w stanie Massachusetts. Według policji strzelał do przejeżdżających samochodów i przypadkowych osób. Napastnik został postrzelony przez funkcjonariusza policji stanowej oraz świadka zdarzenia. Dwie osoby trafiły do szpitala w stanie krytycznym. Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu. Policja stanowa poinformowała, że otrzymała zgłoszenia o strzałach około godziny 13 czasu lokalnego.Świadkowie relacjonowali, że po pierwszych strzałach kierowcy zaczęli gwałtownie zatrzymywać samochody i opuszczać pojazdy. Część osób próbowała ukryć się w pobliżu ulicy. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące, jak napastnik idzie środkiem ulicy, strzelając i wymachując karabinem.Jak przekazały amerykańskie media, sprawcą był 46-letni Tyler Brown z Bostonu. Według śledczych mężczyzna oddał nawet od 50 do 60 strzałów.Policja podaje, że napastnik strzelał do przypadkowych pojazdów. Kilka samochodów zostało uszkodzonych.Podczas interwencji ogień do sprawcy otworzył funkcjonariusz policji stanowej oraz uzbrojony świadek znajdujący się w pobliżu miejsca ataku. Napastnik został postrzelony i zatrzymany.Kryminalna przeszłość napastnikaProkurator okręgowa hrabstwa Middlesex Marian Ryan poinformowała, że sprawca został wielokrotnie trafiony w kończyny.W wyniku ataku ranne zostały co najmniej dwie osoby. Poszkodowani trafili do szpitala w stanie krytycznym. Napastnik po postrzeleniu został przewieziony do szpitala, gdzie przebywa na oddziale intensywnej terapii.Śledczy zabezpieczyli broń oraz nagrania monitoringu. W działania zaangażowano również federalne służby.Według amerykańskich mediów Tyler Brown był wcześniej wielokrotnie notowany przez organy ścigania. W 2020 roku miał otworzyć ogień do policjantów w Bostonie. Usłyszał wtedy zarzuty napaści z bronią w ręku z zamiarem zabójstwa oraz usiłowania ataku z użyciem broni palnej wobec funkcjonariuszy. Rok później został skazany na karę od pięciu do sześciu lat więzienia, choć prokuratura domagała się wyroku od 10 do 12 lat.Czytaj też: Atak nożownika w Poznaniu. Ranni nie chcą rozmawiać z policją