NATO pod presją. Szef hiszpańskiego MSZ José Manuel Albares wezwał Unię Europejską do stworzenia własnej stałej armii. Jego zdaniem Europa powinna zmniejszyć zależność od Stanów Zjednoczonych w zakresie bezpieczeństwa. José Manuel Albares ocenił, że państwa europejskie muszą być przygotowane na sytuację, w której kraje takie jak Rosja będą testować, czy Waszyngton rzeczywiście przyjdzie Europie z pomocą.Wypowiedź padła po miesiącach napięć w relacjach transatlantyckich i krytycznych wypowiedzi Donalda Trumpa pod adresem NATO. Prezydent USA groził wcześniej nawet wycofaniem Stanów Zjednoczonych z Sojuszu.Waszyngton a bezpieczeństwo EuropyHiszpański minister podkreślił, że Europa nie może codziennie uzależniać swojego bezpieczeństwa od decyzji podejmowanych w Waszyngtonie. – Nie możemy każdego ranka budzić się i zastanawiać, co USA zrobią dalej. Nasi obywatele zasługują na coś lepszego – powiedział Albares w rozmowie z serwisem Politico przed posiedzeniem Rady do Spraw Zagranicznych w Brukseli.Albares zaznaczył, że budowa europejskich zdolności obronnych nie musi oznaczać osłabienia NATO. Jak wskazał, Stany Zjednoczone od lat wzmacniają własną armię i nie jest to traktowane jako zagrożenie dla Sojuszu. Jego zdaniem Unia Europejska potrzebuje własnego wojska i wspólnej zdolności obronnej, szczególnie jeśli NATO nie zapewnia już takiego poczucia bezpieczeństwa jak wcześniej.Czytaj też: Trump leci do Chin. W tle kwestie wojny w Iranie i obawy TajwanuMinister zwrócił uwagę na znaczenie odstraszania i wiarygodności sojuszy. Przypomniał, że siłą NATO była dotąd pewność, że nikt nie odważy się sprawdzać, czy artykuł V o wzajemnej obronie rzeczywiście zadziała. Zdaniem Albaresa Europa musi odtworzyć podobny efekt odstraszania – tak, aby potencjalny przeciwnik wiedział, że państwa europejskie będą działać wspólnie.Szef hiszpańskiej dyplomacji zapewnił jednocześnie, że jego kraj nadal wierzy w relacje transatlantyckie, a Stany Zjednoczone pozostają historycznym i naturalnym sojusznikiem Europy. Przyznał jednak, że administracja Trumpa ma nowe podejście do tych relacji. W ostatnich miesiącach napięcia wzrosły między innymi po wycofaniu części amerykańskich żołnierzy z Niemiec oraz w związku z polityką USA wobec wojny na Bliskim Wschodzie.