Chiny i Rosja wypychają Europejczyków z kontynentu. Prezydent Francji Emmanuel Macron zaapelował o zwiększenie inwestycji w Afryce. Wraz z prezydentem Kenii Williamem Ruto współorganizuje szczyt Africa-Forward, który ma pokazać nowe podejście Paryża do relacji z państwami kontynentu, na którym w ostatnich latach wzrosły wpływy Chin i Rosji. Szczyt Africa-Forward po raz pierwszy odbywa się w kraju anglojęzycznym. To symboliczna zmiana w polityce Francji wobec Afryki, wcześniej silniej koncentrującej się na państwach frankofońskich. Paryż przedstawia nowe podejście jako „partnerstwo równych”. Główny nacisk ma zostać położony na współpracę gospodarczą, inwestycje i wspólne projekty rozwojowe.Prezydent Emmanuel Macron ogłosił, że francuskie firmy planują duże inwestycje w Kenii. Wśród nich znalazła się modernizacja dwóch terminali w porcie w Mombasie przez CMA-CGM. Wartość tego projektu ma wynieść 700 mln euro. Kolejna inwestycja dotyczy rozbudowy drugiej farmy wiatrowej w Kenii przez firmę Meridiam. Projekt ma kosztować 225 mln dolarów. Łączna wartość zapowiedzianych przedsięwzięć ma przekraczyć miliard euro.Transport, rolnictwo i energetyka jądrowaPrezydenci Francji i Kenii podpisali łącznie 11 umów. Obejmują one między innymi modernizację transportu, rozwój zrównoważonego rolnictwa oraz projekt związany z energetyką jądrową.William Ruto podkreślił, że relacje Kenii z Francją mają być wzajemnie korzystne i nie mogą opierać się na jednostronnych oczekiwaniach. Jak zaznaczył, afrykańscy przywódcy także rozumieją swoją odpowiedzialność za rozwój kontynentu. Ocenił też, że szczyt może stać się punktem zwrotnym w relacjach z Francją. Jednocześnie zaznaczył, że Nairobi zamierza rozwijać szerokie relacje międzynarodowe, nie ograniczając się do wyboru między Wschodem a Zachodem.Rosja i Chiny w ofensywieTłem dla wizyty Macrona i zapowiedzi nowego partnerstwa z krajami Afryką jest rosnąca aktywność Rosji na kontynencie. Z ustaleń dziennikarzy śledczych z międzynarodowej organizacji Forbidden Stories wynika, że agenci kierowani przez rosyjską Służbę Wywiadu Zagranicznego mają dążyć do całkowitego wyparcia z Afryki wpływów Francji i USA. Celem ma być stworzenie w państwach Sahelu pasa reżimów przyjaznych Moskwie. Kreml wysłał do Sahelu najemników, którzy mieli wspierać między innymi reżim w Mali w walce z dżihadystami, ale skupiali się na rabunkach. Coraz większe wpływy na kontynencie mają Chiny, które inwestują setki miliardów dolarów przede wszystkim w infrastrukturę, energetykę czy wydobycie surowców. Głównymi partnerami są Nigeria, Angola, Egipt, Algieria i Etiopia. Pekin kontroluje około jednej trzeciej portów w Afryce, chcąc zabezpieczyć transportów surowców, głównie ropy naftowej, miedzi, kobaltu i uranu. Stał się również czołowym eksporterem broni.Czytaj więcej: Putin chce położyć łapę na Afryce. Ujawniono tajne dokumenty