Mec. Tymoteusz Paprocki dla TVP.Info Mecenas Tymoteusz Paprocki stwierdził w rozmowie z portalem TVP.Info, że w sprawie Zbigniewa Ziobry prokuratura popełniła szereg błędów. Skrytykował także wypowiedzi polityków koalicji rządzącej, którzy przesądzali o winie byłego ministra sprawiedliwości, co może wpłynąć na decyzję amerykańskich sądów. W niedzielę w mediach pojawiła się informacja, że zbiegły na Węgry były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, uciekł do Stanów Zjednoczonych. Wieczorem informację tę potwierdził sam Ziobro. Marcin Krężelok: Ile lat może potrwać procedura ekstradycyjna Zbigniewa Ziobry? Mec. Tymoteusz Paprocki: Postępowania w zakresie ekstradycji, co do zasady, nie mają terminów. Współpracując z kancelariami w USA, obserwuję, że te sprawy mogą trwać bardzo szybko, czyli nawet kilka miesięcy, ale mogą trwać również bardzo długo – nawet latami. Prowadzę kilka postępowań, w których reprezentuję ściganych przez stronę amerykańską. Te postępowania trwają od lat i jeszcze się nie skończyły.A do kogo należy ostatnie słowo w sprawie Zbigniewa Ziobry? W Stanach Zjednoczonych kwestie ekstradycji są w jurysdykcji sądów federalnych. Jakimi przesłankami kieruje się ten sąd przy podejmowaniu decyzji o ekstradycji? Przede wszystkim kwestią podwójnej karalności czynu, który stanowi podstawę ścigania przez Polskę. Sąd federalny zbada też kwestie związane z przestrzeganiem praw podejrzanego czy oskarżonego w Polsce, czyli elementy sprawiedliwego procesu. CZYTAJ TAKŻE: Ziobro zwrócił się do Magyara. „Jestem uczciwym człowiekiem”A jaka może być linia obrony Ziobry?Obrońcy mogą sięgać po różne argumenty i kierować różne wnioski. Postępowanie i zarzuty karne dotyczą polityka, który sprawował bardzo wysoki urząd w Polsce, zatem linia obrony będzie zmierzała do wykazania tego, że sprawa jest polityczna i dotyczy wzajemnych rozliczeń partii politycznych. I amerykański sąd może przyjąć taką narrację? Jest to bardzo duże zagrożenie, ponieważ sądy amerykańskie potrafią blokować sprawy ekstradycyjne, jeśli dojdą do wniosku, że proces ma charakter polityczny. W sprawie nie pomagają również wypowiedzi strony rządzącej, która dokonywała ocen działania Zbigniewa Ziobry jako ministra sprawiedliwości. Komentarze, w których politycy jednoznacznie wskazywali, że ministra Ziobrę czeka w Polsce areszt, a później więzienie i odpowiedzialność za popełnione przestępstwa. Pamiętajmy jednak o tym, że o ile w naszej kulturze politycznej i w dyskursie społecznym jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu narracji, to sędzia w Stanach Zjednoczonych może nie analizować tego w kontekście jednostkowych wypowiedzi politycznych, tylko może uznać, że skoro przedstawiciele rządu w taki sposób wypowiadają się jeszcze przed określonymi rozstrzygnięciami sądowymi, to może naruszać to prawo do rzetelnego procesu. I paradoksalnie te polityczne wypowiedzi mogą stanowić bardzo istotny dowód w postępowaniu w Stanach Zjednoczonych, który może ekstradycję wstrzymać. Mówię to z perspektywy adwokata, który bierze udział w postępowaniach transgranicznych i na co dzień współpracuje z amerykańskimi adwokatami przy sprawach ekstradycyjnych.Ten temat pojawia się już w USA? Tak. Zgłaszane są właśnie tego typu uwagi, które rzutują na możliwość nie tyle nawet długiego procesu, ile negatywnej decyzji w zakresie ekstradycji. ZOBACZ TAKŻE: Ktoś pomagał Ziobrze w ucieczce? Prokuratura Krajowa sprawdzaA jak pan ocenia ruch Zbigniewa Ziobry o wyjeździe do USA, czy też jego obrony? Z perspektywy adwokata każdy ma prawo bronić się w taki sposób, jaki uważa za najlepszy. Do momentu, w którym opcja polityczna na Węgrzech gwarantowała możliwość wykonywania prawa azylu, było to skuteczne unikanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Natomiast przeniesienie się obecnie do Stanów Zjednoczonych oceniam z adwokackiego punktu widzenia – jeżeli celem jest unikanie procesów w Polsce – jako bardzo dobry ruch.Dlaczego? Z informacji medialnych wynika, że w sprawie przybycia do Stanów Zjednoczonych decyzję miał podejmować osobiście prezydent Stanów Zjednoczonych, co jasno oznacza kontekst polityczny sprawy, na czyje zaproszenie Zbigniew Ziobro zmienił swoje miejsce pobytu. Po drugie, procesy ekstradycyjne, mając na uwadze amerykański system prawny i sposób ich prowadzenia, umożliwiają bardzo szeroką i nawet – nie wykluczam – skuteczną obronę przed zastosowaniem ekstradycji. Na pewno będzie to postępowanie długotrwałe, które być może z perspektywy obrony traktowane jako pewien plus. Pamiętajmy również, że w kontekście ekstradycji znamy postępowania, w których Stany Zjednoczone nie wydawały obywateli do Polski, jak również w drugą stronę – nie zawsze polski wymiar sprawiedliwości wydawał obywateli do USA.Pojawiają się jednak głosy, że na końcu i tak decyzja nie będzie należeć do sądu, a do administracji Trumpa.Obecnie Zbigniew Ziobro nie posiada ważnego paszportu RP. Posiada natomiast dokument międzynarodowy, w związku z czym wjeżdżając do Stanów, musiał otrzymać wizę. Jeżeli mamy osobiste zaangażowanie prezydenta USA, to bez względu na decyzje sądownictwa, które będą w tej sprawie wydane, jeśli Polska, zgodnie z zapowiedziami, złoży wniosek o ekstradycję, to na końcu, zgodnie z procedurą, decyzję będzie podejmował sekretarz stanu, a więc obecnie Marco Rubio. Czyli do końca prezydentury Donalda Trumpa nad Ziobrą jest roztoczony parasol?Niezależnie od zapewne bardzo długiego procesu ekstradycyjnego, to może się okazać, że decyzja sekretarza stanu o wyrażeniu zgody lub też nie, będzie ostatecznym głosem w tej sprawie. Czy można było całej tej sprawy uniknąć? Jakie błędy popełniła polska strona? Uważam, że w sprawie Funduszu Sprawiedliwości i sposobu wydatkowania publicznych pieniędzy rzetelne postępowanie prokuratorskie, a być może w dalszym trybie proces, było potrzebne. Natomiast prokuratura zrobiła wszystko, aby utrudnić możliwość ich wykonania.W jaki sposób? Składa się na to wiele kwestii. Po pierwsze, zbyt duża pochopność w ferowaniu wyroków i ocenianiu tego, w jaki sposób sądy podejdą do określonych wniosków. Uważam, że pod tym kątem nie przysłużyły się sprawie wypowiedzi polityków wprost sugerujące o czekającym na Ziobrę w Polsce areszcie oraz wyroku skazującym. Pamiętajmy o tym, że każdy obywatel ma zagwarantowane przez konstytucję prawo domniemanej niewinności i każdy ma prawo się bronić. I te podstawowe zasady i standardy konstytucyjne wypowiedziami publicznymi zostały naruszone. Podobnie było w sprawie Marcina Romanowskiego, czyli w sprawie tego samego Funduszu Sprawiedliwości. W tym wypadku prokuratura wykazała się w działaniach niekompetencją. Romanowski został aresztowany, gdy wciąż był objęty immunitetem członka Rady Europy. Były też inne elementy, które wskazywały, że działania prokuratury są poza granicami prawa. Od kilku miesięcy prokuratura próbuje też nieskutecznie zabezpieczyć majątek poprzez wpisanie hipotek przymusowych. To wszystko pokazuje szereg nieskutecznych działań, które mogą z kolei prowadzić w opinii publicznej do odczucia, że sprawa ma charakter polityczny. Wszystkie te okoliczności sprawiają, że gdy amerykańscy sędziowie, którzy mają podjąć decyzję o ekstradycji, mogą mieć szereg wątpliwości.Co jeszcze mogą wytknąć polskim organom ścigania?Przykładem może być sprawa sędziego Dariusza Łubowskiego, który został odsunięty od sprawy Ziobry i Romanowskiego, po tym, jak uchylił ENA dla Romanowskiego, czyli wydał rozstrzygnięcie niekorzystne dla prokuratury. W Polsce to coś normalnego i prawo dopuszcza taką sytuację, że sędzia zostaje odsunięty, ale w ocenie międzynarodowej taki ruch nie jest oceniany pozytywnie, tylko może być oceniany jako potencjalna represja wobec sędziów, których decyzje są inne niż te, których oczekiwaliby politycy. Jeżeli mamy takie znaki zapytania, to niestety nie wystawia to dobrej oceny działania prokuraturze, która w takiej sprawie powinna być w moim przekonaniu absolutnie przygotowana, pewna swoich określonych ruchów procesowych. Margines błędów w takiej sprawie jest bardzo nieduży, a niestety w przypadku polskiej prokuratury okazał się bardzo duży.