Na łasce Donalda Trumpa. Ucieczka Zbigniewa Ziobry do USA może przeciągnąć postawienie go przed polskim sądem o wiele miesięcy, a nawet lat. Bo choć od 30 lat mamy ze Stanami Zjednoczonymi umowę o ekstradycji, to jednak, aby wszcząć taką procedurę, musi się prawomocnie zakończyć sprawa tymczasowego aresztowania polityka przed polskim sądem. Co oznacza, że formalnie Ziobro nie jest poszukiwany poza granicami kraju. „Polowanie” na byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PiS zaczęło się dokładnie 7 listopada 2025 roku, kiedy to po uchyleniu mu immunitetu przez Sejm, prokurator z Zespołu Śledczego nr 2 Prokuratury Krajowej wydał „postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu Zbigniewa Ziobry do siedziby PK celem przeprowadzenia z jego udziałem czynności procesowych”. Polityk miał usłyszeć zarzuty popełnienia 26 przestępstw, m. in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wydawania swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerowania w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczenia do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom. Według PK, FS miał stracić przez to co najmniej 143 mln złotych. Jako że Ziobro miał unikać stawienia się w prokuraturze, w połowie listopada 2025 roku śledczy złożyli do sądu wniosek o jego aresztowanie. Po pewnych prawnych perturbacjach, 5 lutego 2025 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa przychylił się do wniosku prokuratury m.in. dlatego, że podejrzany ukrywał się i grozi mu surowa kara. Następnego dnia Zespół Śledczy nr 2 wydał za Ziobrą list gończy i wystąpił do Sądu Okręgowego w Warszawie o ściganie polityka Europejskim Nakazem Aresztowania. Obrońcy byłego ministra sprawiedliwości złożyli zażalenie na jego areszt i sprawa de facto stanęła w miejscu. W końcu Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że zostanie ono rozpatrzone 8 września. A od tej decyzji będzie także zależało zajęcie się wnioskiem o ENA. Oznacza to, że formalnie Zbigniew Ziobro jest poszukiwany tylko na terenie Polski. Polskie władze starały się o wydanie za nim przez Interpol tzw. Czerwonej noty, pozwalającej na ściganie go na całym świecie. Jednak Interpol nie raczył tego zrobić. Czytaj także: Zgoda na areszt. Będzie list gończy za Zbigniewem ZiobrąAzyl u sojusznika PiS Polityk PiS nie czekał na sądowe rozstrzygnięcia i zniknął z Polski, by po jakimś czasie pojawić się na Węgrzech. W styczniu pojawiła się informacja, że rząd Viktora Orbana przyznał mu azyl w związku z „represjami politycznymi ze strony polskich władz”. Wcześniej przyznano go Marcinowi Romanowskiemu (byłemu wiceministrowi sprawiedliwości), również ściganemu za przekręty w Funduszu Sprawiedliwości. Sam Ziobro w rozmowie z dziennikarzem TVN 24 Pawłem Łukasikiem w Budapeszcie ujawnił, że dokument potwierdzający przyznanie mu azylu nosi datę 22 grudnia 2025 roku. – W sprawie owe azylu, władze węgierskie i sąd bardzo lakonicznie odpowiadały na nasze monity. De facto nie otrzymaliśmy konkretnych dokumentów, a informowano nas tylko, że przekazanie podejrzanego nie jest możliwe, ze względu na udzielenie azylu, a węgierskie instytucje „procedują zgodnie z prawem” – wyjaśnia w rozmowie z portalem TVP.Info prok. Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratora Generalnego. Po upadku rządu Orbana, jego następca Peter Magyar zapowiedział, że Ziobro i Romanowski nie będą już bezkarni na terenie Węgier. „Wydalimy ich pierwszego dnia, gdy uformujemy rząd. Myślę, że będą w drodze do Moskwy lub Mińska” – stwierdził Magyar, dodając, że „za rządów TISZY Węgry nie będą już schronieniem dla zagranicznych przestępców”. Wszystko wskazuje na to, że Ziobro nie zamierzał sprawdzać prawdomówności Magyara. Choć polskie władze anulowały jego paszporty (dyplomatyczny i zwykły), to jednak jako azylant dysponował dokumentami, na podstawie których mógł podróżować po świecie. I zapewne dlatego wybrał USA, gdzie może starać się o protekcję administracji Donalda Trumpa, hołubionego przez polityków PiS. Czytaj także: Prokuratura nie zapomniała o Ziobrze. Chce przyspieszenia procedur Wszystko w rękach adwokatów Czy to oznacza, że Ziobro może się czuć teraz bezpiecznie? I tak i nie. – Najpierw musimy uzyskać oficjalne potwierdzenie, że Zbigniew Z. rzeczywiście przebywa na terenie Stanów Zjednoczonych. Jeżeli tak się stanie, to wtedy z uwagi na umowę między Polską a USA o ekstradycji z 1996 roku, będziemy mogli skierować do Departamentu Sprawiedliwości wniosek o wszczęcie procedury zatrzymania i wydania poszukiwanego. Następnie amerykański sąd podejmie decyzję w kwestii ekstradycji ściganego – wyjaśnia w rozmowie z portalem TVP.Info prok. Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratora Generalnego. Prok. Anna Adamiak zwraca uwagę, że wciąż jest jedna ważna przeszkoda w rozpoczęciu procedury ekstradycyjnej. – Do takiego wniosku musi być dołączona m.in. decyzja o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego. Tymczasem w sprawie Zbigniewa Z. jest ona wciąż nieprawomocna. Musimy więc czekać co najmniej do września. W tym czasie będą przygotowywane wszystkie inne potrzebny dokumenty – dodaje prok. Adamiak. Trzeba też pamiętać, że wniosek o ekstradycję trafi do Departamentu Sprawiedliwości USA. Zgodnie z procedurami, ma on go zaopiniować i skierować sprawę do sądu federalnego. – Nasuwa się pytanie, że wniosek nie utknie w Departamencie Sprawiedliwości na wiele miesięcy lub co gorsza, władze amerykańskie uznają, że przestępstwa ciążące na Ziobrze mają charakter polityczny, a wtedy mogą odmówić wydania podejrzanego. Choć zarzuty przedstawione politykowi PiS są natury kryminalnej i byłoby to kuriozum – mówi portalowi TVP.Info jeden z prokuratorów. I jest jeszcze jedna sprawa, to jak długo potrwa sprawa ekstradycyjna przed amerykańskim sądem, bardzo mocno zależy od aktywności adwokatów, którzy będą reprezentować podejrzanego. Decyzja może więc zapaść w ciągu kilku miesięcy albo po kilku latach prawniczej batalii. Czytaj także: Czy władze Węgier powinny wydać Ziobrę? Polacy za jednym rozwiązaniem