Szokujące ustalenia. W Polsce obowiązuje zakaz sprzedaży tak zwanych dokumentów kolekcjonerskich, czyli na przykład dowodów osobistych, które łudząco przypominają te prawdziwe. Dziennikarz „Raportu Specjalnego” nabył taki dokument i bez problemu mógł się nim posługiwać. Reportaż Pawła Gregorowicza zatytułowany „Dowód tożsamości” udowadnia, że w miejscach, gdzie trzeba legitymować się dowodem osobistym, nikt zwykle nie zauważa, że dokument jest fałszywy.Jak wygląda handel podrabianymi dokumentami? Skąd producenci takich dokumentów mają cudze dane? I czy możemy się uchronić przed wykorzystaniem naszej tożsamości przez przestępców? Odpowiedzi na te pytania szukał autor reportażu w cyklu „Raport Specjalny”. Prowokacja dziennikarska– Podczas naszej prowokacji, zastrzegliśmy numer pesel oraz zgłosiłem swój dowód osobisty jako zaginiony, a mimo to udało się przejść pozytywnie weryfikację przy zaciąganiu pożyczki. I to nie jednej – opowiedział Gregorowicz.Zobacz także: Nieuczciwe firmy z branży OZE. Pod lupę wziął je „Raport specjalny”