„Trzeba myć ręce”. W ostatnich miesiącach Wyspy Zielonego Przylądka stały się jednym z najgłośniejszych przykładów ogniska zakażeń bakterią Shigelloza, głównie szczepem Shigella sonnei. Problem dotyczył turystów wracających z wysp Sal i Boa Vista, gdzie odnotowano liczne przypadki ciężkich zatruć pokarmowych i biegunek. Pojawiły się też artykuły, w których informowano o śmierci kilku zwiedzających. Polacy mieszkający tam od lat uspokajają. – Nie jest tak źle. Media pompują ten temat. Trzeba po prostu zachować ostrożność i... myć ręce – mówią w rozmowie z TVP.Info Małgorzata i Darek z portalu bezskarpetek.pl. Choroba przenosi się przez skażoną wodę, żywność, powierzchnie lub kontakt między ludźmi. Charakterystyczne jest to, że do zakażenia wystarczy bardzo mała liczba bakterii i chwila nieuwagi. Objawy obejmują ostrą biegunkę, gorączkę, bóle brzucha, nudności i odwodnienie. W cięższych przypadkach może dojść do sepsy lub niewydolności narządowej, szczególnie u osób starszych i z osłabioną odpornością.Na przełomie 2025 i 2026 roku media obiegły informacje o poważnych zachorowaniach u turystów. Wskutek zakażenia zmarło sześciu Brytyjczyków. Była to najbardziej medialna historia, nagłośniona przez wiele telewizji i serwisów informacyjnych. W kuluarowych rozmowach da się jednak usłyszeć, że Brytyjczycy frywolnie podchodzą do zasad bezpieczeństwa – imprezują na basenach, bez zachowania ostrożności. Między innymi dlatego choroba zaczęła się rozprzestrzeniać w szybszym tempie.Polacy uspokajają turystów– Zrobił się wielki szum. Media nakręciły ten temat. Nie dziwi zatem, że pojawiło się wiele pytań wśród turystów. Zdarzają się przypadki, że niektórzy odwołują wypoczynek. Szkoda, że aż tak mocno przekaz w telewizji i internecie wpłynął na zwiedzających. Warto przede wszystkim zachować spokój i rozwagę. Brzmi to banalnie, ale należy myć ręce przed każdym posiłkiem i po powrocie z miasta do hotelu. Jeśli ktoś tego nie robi, naraża się na złapanie infekcji. Mocne tytułu i nagłówki lepiej się sprzedają, chociaż z roku na rok sytuacja na Wyspach się poprawia. Czujemy się tutaj bezpiecznie – zapewnia Małgorzata, mieszkająca na co dzień na wyspie Sal.Pierwsze poważne sygnały o problemie, który na pewien czas wymknął się spod kontroli, pojawiły się jesienią 2022 roku. Do lutego 2023 roku kraje Unii Europejskiej, Wielka Brytania i USA zgłosiły ponad 250 przypadków zakażeń powiązanych z podróżami do Cabo Verde. Analizy genetyczne wykazały, że większość zakażeń pochodziła z jednego, blisko spokrewnionego szczepu bakterii, co sugerowało wspólne źródło zakażenia.– Zachowajmy trzeźwy umysł. Odwiedza nas wielu Polaków. Mają obawy w trakcie podróży, ale po wizycie na Sal wiedzą, że należy zadbać o podstawy higieny osobistej, by zniwelować zagrożenie. My jesteśmy tu kilka lat i nie zachorowaliśmy. Informacje o zakażeniach w ekskluzywnych hotelach lepiej się sprzedają w mediach. Nie dajmy się zwariować – przekonywał Darek, organizujący wycieczki dla turystów. Czytaj też: Martwy wieloryb na plaży. „Nie jest to pierwszy przypadek”Śledztwa epidemiologiczne koncentrowały się głównie na hotelach all inclusive w regionie Santa Maria na wspomnianej wyspie Sal. Służby sanitarne podejrzewały skażenie systemów wodnych, żywności oraz infrastruktury sanitarnej. W części raportów wspominano o wykryciu bakterii Shigella w wodzie używanej do mycia produktów spożywczych.– Przed Wyspami Zielonego Przylądka jeszcze długa droga, ale widać progres w rozwoju. Wygląda to coraz lepiej. Do tego kraju spływa coraz więcej pieniędzy, które są przeznaczane również na służbę zdrowia – dodała pani Małgorzata.Szczepy oporne na kluczowe antybiotykiProblem związany z rozprzestrzenianiem się bakterii nabrał rozgłosu medialnego szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie turyści zgłaszali ciężkie zachorowania po powrocie z wakacji. Według brytyjskich mediów i kancelarii prawnych reprezentujących poszkodowanych od 2022 roku z infekcjami powiązano kilka zgonów. Opisywano przypadki ciężkiego odwodnienia, wielotygodniowych problemów jelitowych oraz hospitalizacji.Dodatkowym problemem jest narastająca antybiotykooporność bakterii Shigella sonnei. Badania publikowane w czasopiśmie „Nature Communications” pokazują, że na świecie coraz częściej pojawiają się szczepy oporne na kluczowe antybiotyki, takie jak azytromycyna, cyprofloksacyna czy ceftriakson.– Negatywne komentarze na pewno nie pomogą w szybszym uporaniu się z problemem. Wyspy Zielonego Przylądka to dla wielu raj na Ziemi, położony na Oceanie Atlantyckim. Wielokrotnie wakacje spędzał tu Zbigniew Religa. Rząd stara się zapewnić jak najlepsze warunki dla tubylców i turystów. Rozwój widać gołym okiem. W tym rejonie świata można poczuć europejski klimat. Między innym dlatego ten kierunek stał się tak popularny wśród mieszkańców Hiszpanii, Portugalii, Francji czy Polski. Jest coraz więcej tanich lotów, więc można z tego korzystać. Jeszcze raz podkreślę, że należy zachowywać większą ostrożność i myć ręce przed posiłkami. Narastający strach w niczym nie pomoże, a może przeszkodzić – kontynuuje Małgorzata z portalu bezskarpetek.pl.Należy pamiętać o myciu rąkEksperci podkreślają, że rozwój turystyki masowej może sprzyjać rozprzestrzenianiu się zakażeń. Bufety hotelowe, wspólne systemy wodne, wysoka rotacja gości i problemy infrastrukturalne tworzą warunki idealne dla transmisji bakterii jelitowych. W tropikalnym klimacie bakteria może utrzymywać się przez długi czas w środowisku, szczególnie przy niewystarczającej higienie sanitarnej.Lekarze i eksperci zalecają picie wyłącznie butelkowanej lub przegotowanej wody, unikanie lodu w napojach, surowych warzyw i sałatek oraz bardzo częste mycie rąk wodą z mydłem. Eksperci zwracali uwagę, że same środki dezynfekcyjne na bazie alkoholu mogą być mniej skuteczne przeciwko Shigella niż klasyczne mycie rąk.Czytaj też: Polak kapitanem feralnego wycieczkowca. W internecie krąży nagranie