Naukowcy z UW badają Ptolemais. Ruiny starożytnego miasta Ptolemais pełne są kwadratowych plansz z licznymi wyżłobieniami. Archeolożka współpracująca z UW Zofia Kowarska odkryła już ponad 100 takich plansz. – Na przestrzeni wieków łamali sobie na nich głowy pasterze, którzy, wypasając zwierzęta, spędzali czas na grach przypominających warcaby lub kółko i krzyżyk – mówi archeolożka. Ptolemais to jedno z największych starożytnych miast greckich, położone na terenie Cyrenajki, krainy historycznej znajdującej się obecnie w północno-wschodniej Libii. Miasto założyli rządzący Cyrenajką egipscy królowie pod koniec IV lub w III wieku p.n.e. Istniało ono aż do podboju arabskiego w VII wieku n.e. Jego ruiny znajdują się w pobliżu współczesnej miejscowości o nazwie Tolmeita.Powrót naukowców do tego miejsca po kilkunastu latachNaukowcy Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego powrócili do badań w tym miejscu w 2023 roku po kilkunastu latach przerwy, spowodowanych libijską wojną domową. Od tamtej pory mają na swoim koncie sporo odkryć, prowadzą badania m.in. na akropolu czy badania podwodne, dzięki którym zidentyfikowali pozostałości starożytnego wrakowiska.Archeologia oprócz przejawów wielkiej historii bada także przejawy codziennego życia mieszkańców. W ramach polskiej misji archeologicznej w Ptolemais Zofia Kowarska, znana na platformach społecznościowych jako Archeolożka Zosia, podąża śladami dziedzictwa kulturowego Libii, inwentaryzując wyryte na kamiennych blokach ruin plansze do popularnej gry zwanej siza (sidża). Gra ta posiada wiele wariantów, niektóre z nich są odmianą mankali, rozpowszechnionej w wielu krajach Afryki.„Powszechna rozrywka”– Gdy zaczynałam badania, myślałam, że znajdę raptem kilka egzemplarzy plansz, tymczasem po kilku dniach miałam ich ponad 100 i nie jest to koniec, bo badania będziemy kontynuować. Wykuwane na ruinach plansze sugerują, że gry te były dość powszechną rozrywką. Czasami w jednym miejscu znajdujemy po kilkanaście, nawet dwadzieścia, trzydzieści plansz obok siebie – powiedziała Zofia Kowarska.Jak wyjaśniła badaczka, plansze bardzo trudno wydatować. Nie ma zbyt wielu wskazówek, z których wieków dokładnie mogą one pochodzić. Wiadomo jednak, że powstały wtedy, gdy Ptolemais było już ruiną, na murach niefunkcjonującego już antycznego miasta.Plansze wyryte na kamiennych blokach i ruinach budynków składają się z kilku do kilkudziesięciu małych, najczęściej krągłych wyżłobień, układających się w kwadrat lub prostokąt. Niektóre z kwadratowych plansz mają trzy na trzy takie zagłębienia, czyli łącznie dziewięć pól. Inne często spotykane typy plansz to pięć na pięć pól, sześć na sześć, siedem na siedem, a prostokątne – cztery na sześć pól. Jedna plansza może mieć bok sięgający od około piętnastu do kilkudziesięciu centymetrów.Tradycja stopniowo zanika– Analogie do gier odnalezionych w Ptolemais znajdujemy również w Afryce Północnej, Środkowej oraz na Bliskim Wschodzie. Nieliczni mieszkańcy dzisiejszej Tolmeity wciąż znają zasady tych rozgrywek, jednak tradycja stopniowo zanika. Wypierają ją współczesne formy spędzania czasu, w tym gry na telefonach komórkowych. Jeden ze starszych mieszkańców przedstawił mi dwa typy gier, które jeszcze są praktykowane. Jedna, do której wykorzystuje się planszę z dziewięcioma polami, przeznaczona jest dla dwóch zawodników, każdy z nich ma po trzy pionki do gry. Zasady są zbliżone do naszej gry kółko i krzyżyk. Natomiast druga dwuosobowa gra zasadami jest zbliżona do warcabów. Polega na zbijaniu pionków przeciwnika. Kto zbije ich więcej, ten wygrywa. Można było grać wszystkim, byleby pionki się między sobą różniły. To mogły być kamienie, fragmenty antycznej ceramiki, nasiona, fragmenty szkła czy plastikowe nakrętki – opisała archeolożka.Archeolodzy przypuszczają, że z tych wykutych w murach gier korzystali przede wszystkim pasterze. – Teren antycznego miasta nie jest zabudowany, natomiast otaczają go ogromne połacie ziemi, które od zawsze są świetnym miejscem do wypasu zwierząt, kóz i owiec. Plansze znajdujemy na ruinach budynków, które często są położone wyżej od otaczającego je terenu, i na narożnikach budynków. Sądzimy, że ludzie zajmujący się wypasem zwierząt, siadali sobie w takim miejscu, położonym wyżej niż inne, żeby dogodnie obserwować teren i zwierzęta. Tam spędzali trochę czasu, przy okazji umilając sobie czas grami – wskazała Kowarska.Większość pasterzy to ludność napływowa, więc prawdopodobnie gry nie powstały w Ptolemais, tylko gdzieś indziej, ale pozostały z miejscową społecznością.Czytaj też: Niezwykłe odkrycie w Walii. Zaledwie metr pod ziemią