Obowiązywał zakaz wstępu. Trzy osoby zginęły w wybuchu wulkanu Dukono na indonezyjskiej wyspie Halmahera. W momencie erupcji znajdowało się tam dziewięciu zagranicznych i jedenastu lokalnych turystów. 17 osób uwięzionych w okolicy krateru zostało ewakuowanych. — Są trzy ofiary śmiertelne, dwóch obcokrajowców oraz mieszkaniec wyspy Ternate – powiedział szef policji w prowincji Halmahera Północna Erlichson Pasaribu na antenie stacji Kompas TV. Według indonezyjskiej sekcji BBC dwie ofiary pochodziły z Singapuru, a jedna z Indonezji. Indonezyjski przewodnik górski Alex Djangu, powiedział w rozmowie ze stacją CNN, że w piątek rano oprowadzał dwójkę niemieckich turystów, gdy poczuł bardzo silne wstrząsy. Chwilę później dojrzał grupę osób wchodzących na szczyt wulkanu. On sam i jego podopieczni zbiegli z góry, ale w tym czasie inni turyści dobrze się bawili przy krawędzi krateru. I wtedy doszło do potężnego wybuchu. Gęsty słup dymu wzniósł się na wysokość blisko 10 kilometrów. W czasie erupcji zginęły trzy osoby. Kolejnych 17 zostało bezpiecznie ewakuowanych ze szczytu. Zakaz, którego nikt nie pilnujeToksyczne popioły wulkaniczne przemieszczają się w kierunku północnym, zagrażając bezpośrednio zdrowiu publicznemu, w tym mieszkańcom pobliskiego miasta Tobelo. Władze zalecają szczególną ostrożność, ponieważ mogą wystąpić zakłócenia w transporcie. Dukono to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów Indonezji. Od 17 kwietnia obowiązywał kategoryczny zakaz wstępu dla turystów. Alex Djangu powiedział CNN, że nikt tego nie pilnuje. Rozległy archipelag indonezyjski leży w strefie tzw. Pacyficznego Pierścienia Ognia. Jest to miejsce częstych kolizji potężnych płyt tektonicznych, co skutkuje niespodziewanymi trzęsieniami ziemi oraz regularnymi wybuchami wielu pobliskich aktywnych wulkanów. Czytaj także: Wulkan Kilauea pluje lawą. Słupy nawet na kilkaset metrów