„Tu sytuacja nadal nie została opanowana”. Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz poinformował, że działania ratownicze w Puszczy Solskiej będą kontynuowane. Mimo opadów deszczu sytuacja w południowej części objętego pożarem terenu nadal nie została opanowana. Według strażaków dogaszanie może potrwać nawet tydzień. Pożar w powiecie biłgorajskim wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. W trakcie akcji rozbił się samolot gaśniczy Dromader, w wyniku czego zginął pilot maszyny.Podczas piątkowego briefingu prasowego w Osuchach w powiecie biłgorajskim wiceminister Wiesław Leśniakiewicz poinformował, że akcja ratownicza nadal trwa. – Mimo że warunki atmosferyczne nam sprzyjają, nie oznacza to wcale, że mamy zakończone działania ratownicze – zaznaczył.Po porannym rozpoznaniu terenu z użyciem dronów stwierdzono, że nadal występują zarzewia ognia ukryte na terenach torfowych. Jak przekazano, grunt jest obecnie zawilgocony, ale nie całkowicie przemoczony.– Obszary objęte pożarem są już ograniczone, niemniej działania ratownicze nadal będą prowadzone – powiedział Leśniakiewicz.Ocenił, że po poprawie warunków atmosferycznych „na pewno jeszcze zagrożenie będzie funkcjonowało w tym miejscu, dlatego straż pożarna będzie do końca”. – Każdy fragment terenu musi zostać sprawdzony przez strażaków. Przed nami jeszcze wiele godzin pracy – zaznaczył.„Ryzyko przewracania się drzew”Dowódca operacji, zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Sławomir Sierpatowski, poinformował, że teren działań podzielono na pięć odcinków bojowych. Jak wskazał, najtrudniejsza sytuacja panuje obecnie na drugim odcinku, w południowej części objętego pożarem terenu, gdzie znajdują się obszary torfowe z licznymi zarzewiami ognia.– Korzenie pod drzewami są powypalane, dlatego istnieje ryzyko przewracania się drzew podczas działań strażaków – podkreślił.Na pierwszym odcinku, w centralnej części terenu objętego ogniem, strażacy monitorują sytuację i dogaszają miejsca wskazywane przez drony wyposażone w kamery termowizyjne. Podobne działania prowadzone są również na trzecim odcinku, w pobliżu drogi wojewódzkiej nr 849.Sierpatowski przekazał, że na czwartym odcinku, od strony Józefowa, sytuacja jest obecnie najbardziej stabilna.– Na piątym odcinku, we wschodniej części terenu, budujemy magistralę wodną, aby zabezpieczyć się na wypadek pogorszenia pogody i silniejszych podmuchów wiatru, które mogłyby ponownie rozniecić ogień – wyjaśnił.„Dogaszanie może potrwać około tygodnia”Pytany o wykorzystanie śmigłowców, Sierpatowski poinformował, że obecnie uniemożliwia to zbyt niska podstawa chmur. Decyzja o ewentualnym ponownym użyciu maszyn ma zapaść po kolejnym posiedzeniu sztabu.– Na razie wykonujemy obloty dronami i sprawdzamy temperaturę ściółki – dodał.Według Sierpatowskiego dogaszanie terenu może potrwać około tygodnia.Dotychczas w akcję zaangażowano ponad 800 strażaków PSP i OSP oraz 213 pojazdów pożarniczych.„Musimy myśleć strategicznie”Wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała mówił podczas briefingu o konieczności zabezpieczenia tego obszaru przez służby leśne i środowiskowe w najbliższych tygodniach i miesiącach.– To był największy pożar, z jakim mieliśmy do czynienia w tym okresie – podkreślił.Zdaniem Dorożały obecna sytuacja pokazuje skutki niestabilności klimatycznej w tej części Europy.– Musimy myśleć strategicznie o tym, jak zabezpieczyć ludzi przed gwałtownymi zjawiskami pogodowymi i skutkami zmian klimatu. Trzeba robić wszystko, by zatrzymywać wodę w terenie – zaznaczył.Puszcza Solska obejmuje m.in. rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary Natura 2000, pomniki przyrody oraz tereny ochrony gatunkowej roślin i zwierząt.Według służb powierzchnia spalonego terenu jest wstępnie szacowana na około 300 hektarów, natomiast obszar prowadzonych działań operacyjnych obejmuje około tysiąca hektarów. W akcji gaszenia ognia bierze udział kilkuset strażaków, których wspomagają z powietrza śmigłowce i samoloty gaśnicze.Czytaj też: Pożar w Centrum Zdrowia Matki Polki. Ewakuacja noworodków