Paweł Zalewski w „Gościu poranka”. Polska armia potrzebuje uzbrojenia, a polski przemysł impulsu rozwojowego. Program SAFE jest instrumentem służącym rozwiązaniu tych dwóch wyzwań – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info wiceminister obrony Paweł Zalewski. Umowę pożyczkową w ramach programu SAFE, na mocy której Polska ma otrzymać nawet 43,7 mld euro nisko oprocentowanych pożyczek, podpiszą w piątek w Warszawie – w obecności premiera Donalda Tuska – ministrowie obrony i finansów oraz unijni komisarze ds. budżetu i obronności.Środki z unijnego programu mają zostać przeznaczone przede wszystkim na szybkie dozbrojenie Wojska Polskiego, zwłaszcza poprzez zakupy sprzętu wojskowego od europejskich producentów.Polska będzie największym beneficjentem programu SAFE. Na drugim miejscu znalazły się Węgry i Francja, które mają otrzymać po 16,2 mld euro. Łącznie w programie uczestniczy 19 państw.„Pożyczka na najlepszych warunkach”Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zwrócił uwagę, że Polska jako pierwsze państwo uzyskała akceptację Komisji Europejskiej dla umowy w ramach programu SAFE. Zapytał wiceministra obrony Pawła Zalewskiego, „czy warto się spieszyć, pamiętając, że SAFE nie jest dotacją, lecz pożyczką”.– Tak, to pożyczka na najlepszych warunkach dostępnych dziś na rynku. Polska samodzielnie takich warunków by nie uzyskała, a więc oznacza to dużo niższy koszt dla polskiego podatnika. Te pieniądze po prostu trzeba szanować. Polska armia potrzebuje uzbrojenia, a polski przemysł impulsu rozwojowego. SAFE jest instrumentem służącym rozwiązaniu tych dwóch wyzwań. Dzięki SAFE będziemy mieli 180 miliardów złotych. Daleko w tyle jest Francja z 16,2 mld euro, co pokazuje gigantyczną dysproporcję pomiędzy Polską a pozostałymi beneficjentami programu. Aż 89 proc. środków trafi do polskiego przemysłu – powiedział Zalewski.Prowadzący przypomniał, że opozycja krytykuje SAFE. Główny zarzut – podnoszony także przez prezydenta, który zawetował ustawę wprowadzającą program – dotyczy zadłużania kolejnych pokoleń. Mariusz Piekarski wspomniał również o publikowanych w mediach społecznościowych filmach generowanych przez AI, m.in. na profilach Mateusza Morawieckiego i innych polityków PiS, przedstawiających dzieci z obciążonymi szyjami, symbolizującymi przyszłe pokolenia spłacające zobowiązania związane z SAFE.– Największy przyrost długu publicznego nastąpił za rządów premiera Morawieckiego, więc przyganiał kocioł garnkowi. Dziś największym wyzwaniem jest bezpieczeństwo Polski. Jeżeli Polska nie będzie bezpieczna i nie będzie odstraszała Rosji od potencjalnego ataku, wówczas wszystkie plany rozwojowe i marzenia o przyszłości przestaną być aktualne. Bezpieczeństwo jest podstawą i dziś to jest nasze zadanie – podkreślił Zalewski. – Oprocentowanie wynosi około 3 proc. Mamy długi okres karencji, wynoszący 10 lat, a sama spłata została rozłożona na kilkadziesiąt lat. Istnieje również szansa, że w przyszłości będzie można renegocjować część warunków – dodał wiceminister. „Oczekuję tego od prezesa NBP”W rozmowie poruszono także przedstawioną przez prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego propozycję tzw. „Polskiego SAFE 0 proc.”, zakładającą finansowanie wydatków na obronność m.in. z przyszłych zysków Narodowego Banku Polskiego.– Potrzebujemy znacznie więcej pieniędzy na siły zbrojne. Projekt, z którym wystąpił i za który wziął odpowiedzialność prezes NBP Adam Glapiński, jest dla wszystkich Polaków bardzo interesujący. Oczekuję, że mimo rekordowej straty Narodowego Banku Polskiego za 2025 rok, wynoszącej 35,7 mld zł, prezes Glapiński wygeneruje ponad 100 mld zł zysku, które obiecywał. Jeżeli ktoś na tak poważnym stanowisku składa tego typu deklaracje, oczekuję, że zostaną zrealizowane. Nie po to, by wspierać rząd koalicji 15 października, lecz po to, aby wszyscy Polacy byli bezpieczni – powiedział Zalewski. – Przypominam, że Polska ulokuje 89 proc. środków z tego instrumentu w kraju. To ogromne zadanie dla Agencji Uzbrojenia, która przygotowywała się do tego procesu od kilku miesięcy. Zawarto już wstępne porozumienia, ale dziś trzeba podpisać konkretne umowy. To nie Agencja Uzbrojenia bierze odpowiedzialność za sukces tych negocjacji, lecz partnerzy, którzy podczas wstępnych rozmów deklarowali swoje możliwości i określone ceny. Przykładem jest PGZ – poinformował wiceszef MON.„Ta absolutny priorytet”Zalewski został również zapytany, jakie potrzeby Wojska Polskiego mają zostać sfinansowane w pierwszej kolejności z programu SAFE.– Mówimy o 180 miliardach złotych, które są obecnie kontraktowane, a ich realizacja ma nastąpić do 2030 roku. To bardzo krótki okres. Absolutnym priorytetem jest amunicja, ale także czołgi, armatohaubice, rakiety do wyrzutni dalekiego zasięgu oraz drony. Ważny jest również system SAN, który ma być kluczowy dla najniższego poziomu obrony powietrznej przed dronami i ma szansę stać się polskim hitem eksportowym – powiedział Zalewski.– Te pieniądze przejmą także ciężar finansowania kontraktów, które już zostały zawarte. To istotne, bo środki wcześniej przygotowane na te umowy będą mogły zostać przeznaczone na inne cele. Sztab Generalny już wcześniej podjął decyzje dotyczące zakupów. Wynikają one z przemyślanego planu modernizacji. Dziś kluczowe jest jednak to, czy przemysł podtrzyma deklaracje dotyczące terminowości produkcji i cen. To zobowiązanie przemysłu. Agencja Uzbrojenia jest gotowa do podpisywania umów. Jeśli pojawią się problemy – a przed podpisaniem umowy zawsze mogą się pojawić – będą one leżały po stronie przemysłu, a nie Agencji Uzbrojenia – podkreślił wiceminister.– Polski przemysł zbrojeniowy musi przejść podobną rewolucję, jaką przechodzą polskie siły zbrojne. Firmy muszą myśleć o zysku, a nie wyłącznie o wynagrodzeniach dla kadry kierowniczej i załogi. To absolutnie fundamentalna kwestia. Potrzebna jest rewolucja mentalna. Firmy muszą zacząć szukać finansowania i rynków zbytu, bo dziś uzbrojenie jest jednym z najbardziej poszukiwanych towarów na świecie. Po latach marazmu polski przemysł państwowy znalazł się w stanie pewnego uśpienia – dodał Zalewski. Czytaj też: Czy czeka nas rozpad NATO? Szejna: Zmienia się filozofia