Zbrodnie w Syrii. Trzy Australijki zostały oskarżone o niewolnictwo i przestępstwa terrorystyczne po tym, jak wróciły z Syrii, gdzie z jeszcze jedną kobietą dołączyły do Państwa Islamskiego. Razem z nimi dwoma samolotami linii Qatar Airways z Dohy przyleciało dziewięcioro dzieci. Rząd ostrzegł je, że jeżeli wrócą, zostaną im postawione zarzuty. Śledczy ustalili, że 53-letnia obecnie Kawsar Abbas, jej mąż i dzieci udali się w 2014 roku do Syrii, gdzie wówczas ukonstytuował się zbrodniczy kalifat Państwa Islamskiego. Kobieta miała kupić niewolnicę za 10 tysięcy dolarów, która była przetrzymywana w domu rodziny.Abbas usłyszała już cztery zarzuty zbrodni przeciw ludzkości, zaś jej 31-letnia córka Zeinab Ahmed dwa zarzuty dotyczące niewolnictwa. Każdy jest zagrożony w Australii karą 25 lat więzienia. Prawnicy kobiet przekazali, że w poniedziałek złożą wniosek o zwolnienie ich za kaucją.Matka i córka zostały zatrzymane przez siły kurdyjskie w marcu 2019 roku po pokonaniu Państwa Islamskiego i od tego czasu przebywały wraz z bliskimi w obozie Roj na pustyni w Syrii. Mieszkała tam również Brytyjka Shamima Begum, której władze w Londynie odmówiły powrotu do kraju.32-latka w organizacji terrorystycznejAresztowana na lotnisku w Sydney została także 32-letnia kobieta. Usłyszała zarzuty przynależności do organizacji terrorystycznej oraz wjazdu lub pobytu na obszarze kontrolowanym przez organizację terrorystyczną. Każdy zarzut może skutkować 10-letnimn pobytem w więzieniu. Także w jej przypadku prawnicy dążą do zwolnienia za kaucją.Zdaniem śledczych, kobieta podążyła do Syrii za swoim partnerem, bojownikiem Państwa Islamskiego. W latach 2014-2017 Australia zakazała podróżowania Rakki, uważanej za stolicę sunnickich islamistów.Rząd Australii odmówił obywatelkom tego kraju pomocy w repatriacji z Syrii. – Nie mam absolutnie żadnego współczucia dla tych ludzi. Mam natomiast współczucie dla dzieci, które są ofiarami decyzji podjętych przez ich rodziców i w tych obozach były poddawane i narażone na wszelkiego rodzaju okrucieństwa – oświadczył w piątek premier Anthony Albanese.Policja tropi dżihadystówPolicja od ponad dekady prowadzi dochodzenie w sprawie potencjalnego udziału Australijczyków w okrucieństwach dokonywanych przez dżihadystów w Syrii. Władze wiedzą o 21 australijskich kobietach i dzieciach, które nadal przebywa w obozie Roj w północno-wschodniej Syrii, niedaleko granicy z Irakiem.Ich bliscy chcą je ściągnąć w ciągu najbliższych tygodni. Jednej z kobiet zakazano powrotu do kraju na mocy tymczasowego zakazu wjazdu. Australia może wydawać takie zarządzenia, aby uniemożliwić powrót do kraju obywatelom wysokiego ryzyka na okres do dwóch lat.Przepisy takie wprowadzono w 2019 roku, aby uniemożliwić islamskim ekstremistom powrót do kraju. Nie dotyczą one nieletnich poniżej 14. roku życia. Władze wykluczyły jednak rozdzielanie dzieci od matek. Dotąd dwukrotnie repatriowano kobiety i dzieci z obozów detencyjnych w Syrii. Inni Australijczycy, którzy pojechali wspierać Państwo Islamskie, wrócili bez pomocy rządowej.Czytaj także: Krwawy czwartek w Nigerii. Pasterze oskarżeni o współpracę z dżihadystami