Wyścig epidemiologów z czasem trwa. Jan Dobrogowski jest kapitanem wycieczkowca MV Hondius, na którym znajduje się ognisko hantavirusa, o czym donoszą media na całym świecie. W internecie krąży nagranie, jak polski kapitan informuje pasażerów o tym, że jedna z osób na statku zmarła. Nagranie pochodzi z 12 kwietnia, kiedy poinformowano o zgonie jednego z pasażerów. Kapitan Jan Dobrogowski przekazał przez radio, że jego „smutnym obowiązkiem” jest powiadomienie o śmierci, zaznaczając, że lekarze uważają, iż nastąpiła ona z przyczyn naturalnych i nie była zakaźna.Jan Dobrogowski kapitanem HondiusaDobrogowski jest absolwentem Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, doświadczonym kapitanem żeglugi wielkiej, specjalizującym się między innymi w ekspedycjach polarnych – można przeczytać na jego stronie internetowej.Pierwsze objawy potwierdzone 6 kwietniaFirma Oceanwide Expeditions, która jest operatorem jednostki, podała, że komunikat z 12 kwietnia dotyczył zgonu 70-letniego obywatela Holandii, który zmarł dzień wcześniej. Operator przekonywał, że w tamtej chwili nie było dowodów na to, że na statku rozprzestrzenia się wirus. Mężczyzna zaczął wykazywać pierwsze objawy 6 kwietnia. Hantawirus na pokładzie staje się 4 maja faktem Obecność hantawirusa stała się jednak faktem 4 maja. W wyniku zarażenia zmarły trzy osoby, w tym o rok młodsza żona Holendra, która zmarła w szpitalu w Johannesburgu oraz niemiecki turysta. U niego 28 kwietnia stwierdzono gorączkę. Śmierć nastąpiła 2 maja. Jego ciało wciąż znajduje się na statku.Hantawirusy są głównie przenoszone przez gryzonie w odchodach i innych wydzielinach, które po sobie pozostawiają. Człowiek może się hantawirusem zarazić. Objawy przypominają najpierw grypę, po czym może wystąpić ostre zapalenie płuc i niewydolność oddechowa. Inkubacja wirusa trwa nawet sześć tygodni. Z tego powodu, jak informuje WHO, w najbliższym czasie należy się spodziewać potwierdzania kolejnych przypadków.Trwa wyścig z czasem, szukają 29 osób po całym świecieIstnieje jednak szczep o nazwie hantawirus andyjski, który jest w stanie przenosić się z człowieka na człowieka przy bardzo bliskim kontakcie. Jest mniej zaraźliwy niż COVID, lecz nie ma na niego szczepionek.Teraz trwa wyścig z czasem międzynarodowych służb sanitarnych. Poszukiwanych jest 29 pasażerów o 12 narodowościach, którzy 24 kwietnia opuścili MV Hondius na Wyspie Świętej Heleny, będącej terytorium brytyjskim. Epidemiolodzy dwoją się i troją, aby wszystkich teraz wytropić. Nie będzie to wcale proste.– Australijczyk pojechał do Australii, ten z Tajwanu do Tajwanu, Amerykanie rozjechali się do całej Ameryki Północnej. Anglik do Anglii, a Holendrzy do swoich domów – tak w dzienniku „El País” kwestię opuszczenia pokładu przez 29 osób komentował hiszpański turysta wciąż pozostający na pokładzie.W Argentynie najwięcej przypadków hantawirusaWycieczkowiec MV Hondius wypłynął z Ushuai na południu Argentyny 1 kwietnia ze 150 osobami na pokładzie.Jedna z teorii wiąże wybuch epidemii z wyprawą holenderskiej pary na obserwację ptaków w Argentynie, zanim wsiedli na pokład Hondiusa. Argentyna ma najwyższy wskaźnik zachorowań na hantawirusy w Ameryce Łacińskiej i od czerwca 2025 roku odnotowano tam 101 zakażeń, czyli mniej więcej dwa razy więcej niż rok wcześniej. Argentyńskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że przeprowadzi odławianie gryzoni w Ushuaia i ich analizę.– Według posiadanej wiedzy nasz obywatel nie wymaga wsparcia medycznego. Jest on także członkiem załogi i opuszczenie przez niego pokładu musi być ustalone z armatorem – przekazał dziennikarzom rzecznik MSZ Maciej Wewiór, pytany o dalszą pomoc dla polskiego obywatela. – Stan wszystkich na pokładzie jest monitorowany i podlegają procedurom medycznym – są one oczywiście inne dla osób z objawami, a inne dla tych bez objawów – dodał.Hondius zostanie na kotwicy u wybrzeży Wysp Kanaryjskich?Aktualnie Dobrogowski kieruje jednostkę na Wyspy Kanaryjskie, ale nie jest pewne, czy uda się tam zacumować. Prezydent archipelagu Fernando Clavijo jest zaniepokojony decyzją rządu centralnego o zezwoleniu statkowi na wpłynięcie do regionu i poprosił o spotkanie z premierem Hiszpanii Pedro Sánchezem.Sprawę łagodzić próbowała hiszpańska minister zdrowia Mónica García, która spotkała się z Clavijo w czwartek i zapewniała, że nie ma zagrożenia dla zdrowia publicznego. Podkreśliła, że Hondius pozostanie na kotwicy i nie będzie cumował w porcie.