Pekin oburzony. Japońskie Siły Samoobrony wystrzeliły dwa pociski przeciwokrętowe podczas zakrojonych na szeroką skalę międzynarodowych manewrów na Filipinach. Ćwiczenia są reakcją na agresywne działania Chin w regionie Morza Południowochińskiego. Test odbył się w ramach corocznych ćwiczeń Balikatan, organizowanych wspólnie przez Stany Zjednoczone i Filipiny. Agencja Kyodo podała, że dwa pociski rakietowe ziemia-woda typu 88 trafiły i zatopiły wycofany ze służby filipiński okręt marynarki wojennej dryfujący około 75 kilometrów od Paoay na północnej wyspie Luzon.Manewry z użyciem ostrej amunicji, w których wzięło udział około 140 żołnierzy japońskich Lądowych Sił Samoobrony, były otwarte dla mediów.Japoński minister obrony Shinjiro Koizumi i jego filipiński odpowiednik Gilberto Teodoro obserwowali ćwiczenia na miejscu. Prezydent Filipin Ferdinand Marcos Jr śledził je zdalnie ze stolicy kraju Manili – poinformowała armia.Chiny krytykująChiny skrytykowały wystrzelenie rakiet. Rzecznik MSZ Lin Jian oświadczył, że japońskie „siły prawicowe naciskają na przyspieszenie remilitaryzacji”, co ma stwarzać zagrożenie dla pokoju i stabilności w regionie. Lin przekonywał na konferencji prasowej w Pekinie, że siły te „wielokrotnie łamały japońską politykę skoncentrowaną wyłącznie na obronie”. Oceni, że niektóre z ich działań „wykraczały daleko poza ramy samoobrony”.Chiński reżim prowadzi agresywną politykę w regionie Morza Południowochińskiego. Nie dotyczy to tylko przymiarek do inwazji na Tajwan, który Pekin uważa za „zbuntowaną prowincję”. Reżim ma też roszczenia terytorialne wobec Filipin, między innymi chodzi o Ławicę Scarborough.W 2016 roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze orzekł po skardze rządu w Manili, iż roszczenia terytorialne Chin wokół archipelagu Spratly, gdzie wyznaczyły strefę ekonomiczną o szerokości 200 mil morskich, są niezgodne z prawem międzynarodowym. Pekin odrzucił ten wyrok. Dla reżimu kluczowe jest strategiczne znaczenie jednego z najważniejszych szlaków handlowych na świecie, przez który przepływają towary o wartości około 3 bln dolarów rocznie. Jest on też potencjalnie bogaty w złoża ropy i gazu.Łańcuch raf i skał punktem zapalnymŁawica Scarborough – trójkątny łańcuch raf i skał – stała się natomiast punktem zapalnym, odkąd Chiny przejęły ją od Filipin w 2012 roku. Prezydent Ferdinand Marcos Jr oświadczył, że okręty patrolowe „będą nadal obecne” w tym rejonie, aby bronić i wykonywać suwerenne prawa Manili do regionu, który uważa za część swojego terytorium.Wokół Ławicy Scarborough regularnie dochodzi do incydentów z przepędzaniem samolotów i statków, między innymi przy użyciu armatek wodnych. Chiny twierdzą, że to „prowokacje” i grożą, że „suwerenność terytorialna Chin i interesy morskie będą stanowczo bronione”.W kwietniu ubiegłego roku Pekin ogłosił przejęcie rafy Sandy Cay na Morzu Południowochińskim. Zrobiono to w przededniu amerykańsko-filipińskich ćwiczeń wojskowych w tym regionie. Chińczycy nie okupują jednak obszaru militarnie, choć pozostawili po sobie wbitą flagę.Sandy Cay to piaszczysta mielizna o powierzchni nieco ponad 200 metrów kwadratowych, która ma jednak strategiczne znaczenie dla Chin, ponieważ pozwala rozszerzyć jurysdykcję na obszar 12 mil morskich, obejmujący wyspę Titu, wykorzystywaną przez Filipiny do śledzenia ruchów chińskiej marynarki wojennej.Obawy o aneksjęOficjalne ogłoszenie przez ChRL kontroli nad mielizną zwiększa też obawy, iż Pekin zamierza anektować również inne niezamieszkane rafy oraz fragmenty wybrzeża Morza Południowochińskiego. Pretensje w tym regionie zgłaszają również Tajwan, Indonezja i Malezja.Od lat 50. ubiegłego wieku Stany Zjednoczone i Filipiny są związane traktatem o wzajemnej obronie. Władze w Manili zezwoliły wojskom amerykańskim na dostęp do baz wojskowych na swoim terytorium. Pekin reaguje nerwowo na wszelkie oznaki współpracy obu państw i komentarze strony amerykańskiej na temat sytuacji w regionie Indo-Pacyfiku.Czytaj także: Chińskie statki zderzyły się, walcząc z filipińską łodzią patrolową