Sędzia Joao Pinheiro w roli głównej. Bayern Monachium, w dramatycznych okolicznościach, tylko zremisował 1:1 z PSG w rewanżowym półfinałowym meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów i odpadł z rozgrywek. Wynik mógł być inny, gdyby portugalski sędzia Joao Pinheiro podyktował w pierwszej połowie dla Bawarczyków raczej ewidentny rzut karny. Obsada sędziowska rewanżowego spotkania Bayernu z PSG budziła kontrowersje już przed rozpoczęciem rewanżu w Monachium. Były niemiecki arbiter Manuel Graefe w mediach społecznościowych miał wątpliwości, co do kwalifikacji sędziów, zwracając uwagę na niewielkie doświadczenie Pinheiro w Lidze Mistrzów: „Ma zaledwie 14 meczów do tej pory”. Obawy Niemca potwierdziły się. Największe kontrowersje portugalski sędzia wywołał w 31. minucie. Wówczas gorąco zrobiło się pod polem karnym gości. Po interwencji bramkarza PSG, piłkę z pola karnego próbował wybić Vitinha, ale zrobił to tak niefortunnie, że futbolówka odbiła się od ręki jego kolegi Joao Nevesa. Piłkarz PSG także znajdował się w polu karnym, a jego przedramię było daleko od ciała. Cały stadion domagał się rzutu karnego, ale sędzia nie zareagował na te sugestie. Zobacz także: Siatkarze Projektu z brązem mistrzostw Polski. Znów zagrają w Lidze Mistrzów– Jestem w tym sporcie od dziesięcioleci, jako zawodnik, kapitan, a teraz w klubie, i nigdy nie widziałem , żeby trzy bardziej oczywiste decyzje zostały zignorowane w jeden wieczór Ligi Mistrzów. To nie był mecz piłkarski, to był napad w biały dzień i każdy kibic Bayernu o tym wie – powiedział po meczu w wypowiedzi dla stacji ZDF były bramkarz Bayernu Oliver Kahn, który odniósł się też do innych kontrowersyjnych zdarzeń w spotkaniu z PSG.Czas pokazał, że gdyby Joao Pinheiro przyznał rzut karny, losy meczu półfinałowego w Monachium mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.