Min. Sikorski gościem „Pytania dnia”. – Co prezydent w ogóle ma do zgłaszania ustaw o kryptowalutach? Przecież to są bardzo skomplikowane, trudne kwestie – burzył się Radosław Sikorski. Wicepremier i minister spraw zagranicznych był gościem Aleksandry Pawlickiej w programie "Pytanie dnia" w TVP Info. Szef MSZ, pytany o decyzję ETPCz dotyczącą sędziów powołanych do Trybunału Konstytucyjnego, przypomniał, że w przeszłości zdarzały się już niestandardowe formy składania ślubowania. – Przypominam, że był precedens. Kiedyś było ślubowanie korespondencyjne i jakoś nikt nie robił z tym problemu – Radosław Sikorski uśmiechał się w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką.„Cyngiel” Ziobry w TrybunaleJednocześnie ostro ocenił sytuację wokół Trybunału. – Mamy w Trybunale cyngla Zbigniewa Ziobry, więc oczywiście on jest wśród tych „przetrwalników” poprzedniej władzy, która robi wszystko, aby utrudnić rządowi i zwycięskiej koalicji działanie – powiedział.Jak dodał, nie cieszy go fakt, że w polskich sprawach muszą interweniować instytucje międzynarodowe. – To jest wszystko oburzające, to, że obce trybunały muszą wydawać takie wyroki. Powinniśmy to w naszym polskim gronie rozwiązywać, ale mamy takich psujów i niestety jest, jak jest – stwierdził.Jak wyjść z twarzą?Dużo ostrzej Sikorski wypowiedział się o prezydenckim projekcie ustawy dotyczącej kryptowalut. Kancelaria prezydenta przedstawiała go jako „wyciągnięcie ręki” w stronę rządu, ale szef MSZ nie przyjął tej argumentacji.– Co prezydent w ogóle ma do zgłaszania ustaw o kryptowalutach? Przecież to są bardzo skomplikowane, trudne kwestie. Mówimy o ustawie, która jest wdrożeniem dyrektywy europejskiej. Wdrażanie dyrektyw europejskich jest zadaniem rządu – mówił.Sikorski podkreślał, że takie regulacje powinny być przygotowywane przez specjalistów z Ministerstwa Finansów i innych instytucji państwowych. – To jest wszystko część desperackiego bronienia tej trefnej spółki i własnych sponsorów. To jest tak kompromitujące dla urzędu prezydenta. Przecież prezydent nie jest ani trzecią izbą parlamentu, ani Ministerstwem Finansów – stwierdził.Pytany o to, czy prezydent próbuje w ten sposób „wyjść z twarzą” po wcześniejszych wetach, odpowiedział: – Z twarzą to już będzie ciężko, ale można po prostu podpisać i nie wetować.Wrócić na łono ojczyznyW rozmowie pojawił się też wątek Zbigniewa Ziobry. Pawlicka przywołała jego zarzuty wobec Donalda Tuska w sprawie działań państwa wobec rynku kryptowalut. Sikorski odpowiedział, że były minister sprawiedliwości powinien najpierw wyjaśnić własną rolę w tej historii.– Zamiast po chamsku zwracać się do prezesa Rady Ministrów, niech Ziobro wytłumaczy, dlaczego nie badał zniknięcia, a możliwego morderstwa poprzedniego właściciela Zondakrypto. I jeśli tam były naciski na niebadanie potencjalnego morderstwa, to Ziobro ma większe kłopoty, niż nawet ja myślałem – powiedział.Czytaj też: Trump i dyplomatyczny madżong. Dyplomacja czy polityczny teatr?Sikorski odniósł się również do kwestii ewentualnego sprowadzenia Ziobry przed polski wymiar sprawiedliwości. – Tacy goście, którzy myśleli, że się ukryją… Pamięta pani Falentę w Hiszpanii, tam jakiś inny na Dominikanie. Wyciągałem pirata drogowego z Emiratów. Prędzej czy później trafiają na łono ojczyzny i staną przed polskim sędzią – mówił.Jak nie ma zysku...Szef MSZ komentował także pozyskanie środków z europejskiego programu SAFE. Zaznaczył, że nie jest to żaden „plan B”, lecz „plan A”, który rząd konsekwentnie realizował. Jak mówił, alternatywne pomysły oparte na zyskach Narodowego Banku Polskiego straciły podstawę, bo prognozowany zysk zamienił się w „gigantyczną stratę”.– Jak nie ma zysku, to nie ma czego wydawać – podsumował Sikorski.Minister spraw zagranicznych zapowiedział, że pierwsze efekty finansowania z SAFE mogą być widoczne bardzo szybko. – Efekty będą już w tym miesiącu, bo lista programów, kontraktów już jest. Wyobrażam sobie, że w niektórych kontraktach mogą być na przykład płatności awansem, więc te pieniądze mogą popłynąć do firm w całej Polsce jeszcze w tym miesiącu – powiedział.NATO 3.0? Na koniec rozmowy Pawlicka zapytała o przyszłość NATO i wypowiedzi premiera Tuska o zagrożeniach dla wspólnoty transatlantyckiej. Sikorski przekonywał, że Sojusz nie tyle się rozpada, ile przechodzi głęboką zmianę.– NATO się zmienia, ale to pierwotne NATO z czasów zimnej wojny było inne. Wtedy było 300 tysięcy amerykańskich żołnierzy w Niemczech, była armia Renu, brytyjska, były wojska kanadyjskie – przypomniał.Według szefa MSZ rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że Sojusz musi wrócić do tradycyjnego odstraszania. – Szykuje się nam NATO 3.0. To znaczy takie, w którym Amerykanie będą bardziej za wzgórzem czy za horyzontem nas wspierali poprzez strategiczne czynniki: zwiad satelitarny, parasol nuklearny, zdolność do przerzutu, a tradycyjne zdolności wojskowe na morzu, na lądzie i w powietrzu będą europejskie – mówił.Sikorski podkreślił, że Polska chce jak największej obecności amerykańskich żołnierzy, ale decyzje o rozmieszczeniu wojsk USA należą do Waszyngtonu. – To są decyzje amerykańskie, a nie polskie – podsumował.Czytaj też: Ostatnie pożegnanie Andrzeja Olechowskiego