Debata w Parlamencie Europejskim. Agencje prasowe są jednym z najważniejszych źródeł rzetelnych informacji w Europie – podkreślali uczestnicy debaty w Parlamencie Europejskim. W czasie, gdy dezinformacja szybko się rozprzestrzenia, a nowe technologie zmieniają rynek mediów, eksperci zwracają uwagę, że bez ich wsparcia trudno będzie chronić jakość informacji i stabilność demokracji. Agencje prasowe jako fundament systemu informacyjnegoDebata została zorganizowana w Parlamencie Europejskim przez Europejskie Stowarzyszenie Agencji Prasowych (EANA), które zrzesza najważniejsze agencje w Europie. Gospodyniami wydarzenia były wiceprzewodniczące europarlamentu – Włoszki Pina Picierno z grupy Socjalistów i Demokratów oraz Antonella Sberna z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.Niewidoczny, ale kluczowy element demokracjiPrzewodniczący EANA i prezes włoskiej agencji ANSA, Stefano De Alessandri, zwrócił uwagę, że choć agencje informacyjne nie są najbardziej widoczne dla opinii publicznej, to stanowią podstawę funkcjonowania całego systemu medialnego i wspierają europejską demokrację.– Każdego dnia nasze treści trafiają do tysięcy redakcji, platform, organizacji prywatnych i instytucji publicznych. (...) Silne agencje informacyjne tworzą silny ekosystem informacyjny. Słabe agencje oznaczają, że wszystko, co znajduje się niżej, staje się bardziej kruche - podkreślił.Czytaj także: Polska nie udostępnia swojego nieba do ataków na Rosję. Wojsko wyjaśniaDezinformacja w erze technologiiDe Alessandri zaznaczył, że zjawisko dezinformacji nie jest nowe, jednak obecnie przybiera bezprecedensową skalę, głównie za sprawą rozwoju technologii cyfrowych.– Wygląda na to, że mówimy o zupełnie nowej branży. A w przypadku branży dezinformacyjnej dobre intencje nie wystarczą. Potrzebujemy struktury, zasad i silnych, zaufanych aktorów. (...) Weryfikacja faktów, zagraniczni korespondenci, standardy redakcyjne, odpowiedzialność prawna - to wszystko kosztuje - powiedział.Problem finansowania i rola sztucznej inteligencjiJednym z głównych wyzwań wskazanych podczas debaty jest model finansowania mediów. Platformy internetowe oraz firmy rozwijające generatywną sztuczną inteligencję korzystają z treści dziennikarskich, nie zapewniając adekwatnego wynagrodzenia ich twórcom.– Treści dziennikarskie wykorzystywane do szkolenia systemów sztucznej inteligencji muszą być licencjonowane, identyfikowalne i sprawiedliwie wynagradzane. W przeciwnym razie tworzymy niebezpieczną pętlę. Systemy sztucznej inteligencji opierają się na wysokiej jakości dziennikarstwie, jednocześnie osłabiając zdolność ekosystemu medialnego do jego tworzenia. Prawa autorskie to strategiczne dobro - przekonywał.Czytaj także: Bułgaria obawia się ingerencji Rosji w wybory. Prosi Brukselę o pomocPotrzeba regulacji i współpracyZdaniem szefa EANA same regulacje nie wystarczą – konieczne jest ich skuteczne egzekwowanie oraz budowa szerokiej współpracy między mediami, decydentami i sektorem technologicznym.– Z perspektywy EANA droga naprzód jest jasna. Po pierwsze, wspierajmy wiarygodne źródła. Musimy sprawić, by zweryfikowane informacje były bardziej widoczne i dostępne, aby miały większą wartość dla społeczeństwa. Po drugie, zadbajmy o uczciwą wymianę wartości. Za to, co jest używane, trzeba zapłacić. To takie proste. Po trzecie, budujmy sojusze między mediami informacyjnymi, decydentami i podmiotami technologicznymi. (...) Jeśli chcemy mniej dezinformacji, potrzebujemy silniejszych, bardziej niezależnych (...) organizacji informacyjnych – podsumował.Demokracja potrzebuje rzetelnej informacjiPina Picierno zwróciła uwagę, że dostęp do prawdziwych informacji jest warunkiem funkcjonowania demokracji. – Demokracja może działać tylko wtedy, gdy obywatele mają dostęp do prawdziwych informacji. Wyzwanie jest kluczowe i dlatego rola profesjonalnych, niezależnych agencji prasowych jest absolutnie fundamentalna dla naszej reakcji – powiedziała.Podkreśliła również, że odpowiedzialności za walkę z dezinformacją nie można przerzucać wyłącznie na algorytmy i platformy internetowe. W jej ocenie powinna ona spoczywać na rządach, regulatorach, społeczeństwie obywatelskim, edukatorach oraz przede wszystkim na dziennikarzach i agencjach prasowych.Czytaj także: „Przestrzegam amerykańskich sojuszników”. Sikorski o dezinformacji ws. SAFEAgencje jako infrastruktura krytyczna EuropyW debacie uczestniczył także Patrick Lacroix, prezes belgijskiej agencji Belga. Zwrócił uwagę, że choć Unia Europejska inwestuje ogromne środki w rozwój technologii, klimatu czy obronności, to ich trwałość zależy od stabilnych fundamentów demokratycznych.– Tak jak geopolityczne supermocarstwo potrzebuje wysoko odpornej sieci energetycznej, aby zasilać swój przemysł, tak zdrowa demokracja potrzebuje czystej, opartej na faktach sieci danych, aby wspierać swoje decyzje. Dlatego agencje informacyjne powinny zostać formalnie uznane w przepisach UE za to, czym naprawdę są – krytyczną infrastrukturą informacyjną Europy – powiedział.Presja technologiczna i zagrożenia informacyjneLacroix podkreślił, że obecne wyzwania wynikają zarówno z dynamicznych zmian technologicznych, jak i napięć geopolitycznych. Zwrócił uwagę na sposób działania algorytmów, które premiują treści emocjonalne i polaryzujące.– Chcę to jasno powiedzieć: nie wskazujemy palcem na sztuczną inteligencję ani na same algorytmy. To neutralne, a nawet godne uwagi narzędzia. Wyzwanie tkwi w mechanizmie ich obecnego wdrożenia. Wiele algorytmów platform jest zoptymalizowanych przede wszystkim pod kątem zaangażowania, kliknięć i czasu oglądania – zaznaczył Lacroix.– W konsekwencji, nieumyślnie, ale systematycznie wzmacniają treści emocjonalne, polaryzujące i często wprowadzające w błąd. Jednocześnie gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji generatywnej (...) zalewa naszą przestrzeń cyfrową syntetycznymi informacjami. Ta ciągła ekspozycja na sprzeczne informacje i szum generowany przez maszyny stwarza głęboką i niebezpieczną niepewność wśród naszych obywateli – zaalarmował.Czytaj także: Dezinformacja wokół programu SAFE. „Nie chodzi tu o Niemca”Potrzeba stabilnego finansowaniaZdaniem Lacroix samo ustawodawstwo nie wystarczy, aby chronić system informacyjny. Kluczowym problemem pozostaje presja finansowa, z jaką mierzą się agencje prasowe.W jego opinii konieczne jest odejście od rozdrobnionych, krótkoterminowych projektów na rzecz długofalowego, strukturalnego finansowania, które zapewni stabilność działania tych instytucji.Wspólna odpowiedzialność za przyszłość demokracjiLacroix wskazał, że rozwiązaniem jest ścisła współpraca trzech grup: sektora technologicznego, europejskich regulatorów oraz agencji informacyjnych.– Toczymy obecnie walkę o fundamenty naszego demokratycznego społeczeństwa. Nie możemy sobie pozwolić na bierne przyglądanie się technologicznym rewolucjom. Musimy być architektami naszej własnej infrastruktury demokratycznej. Zostawię państwa z tą ostatnią myślą. Każdy, kto poważnie traktuje walkę o suwerenność Europy w energetyce, obronności czy technologii, po prostu nie może sobie pozwolić na niedoinwestowanie kluczowej infrastruktury informacyjnej naszej demokracji – podsumował.Czytaj także: Podpowiada, co kupić i wybiera seriale. Tak AI wkroczyła w nasze życieHistoria i znaczenie EANAEuropejskie Stowarzyszenie Agencji Prasowych zostało założone w 1956 roku przy okazji konferencji dotyczącej nowych technologii medialnych w Strasburgu. Wśród jego założycieli znalazły się zachodnioeuropejskie agencje informacyjne, turecka Anadolu oraz jugosłowiańska Tanjug. W 1970 roku organizacja rozszerzyła współpracę o agencje z krajów znajdujących się po drugiej stronie żelaznej kurtyny.Obecnie do EANA należy również Polska Agencja Prasowa, co podkreśla znaczenie tej instytucji w europejskim systemie informacyjnym.Czytaj także: AI w nowym rosyjskim dronie kamikadze. „Klin” przejęty przez Ukraińców