Kolejne zamieszanie. Były poseł PiS, Łukasz Mejza, ponownie znalazł się w centrum uwagi. Znów złamał przepisy ruchu drogowego. Polityk ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności za czterokrotne korzystanie z telefonu podczas prowadzenia samochodu. W efekcie jego liczba punktów karnych może wzrosnąć do... 225. W tym 177 za przekroczenia prędkości oraz 48 za używanie telefonu. Mejza formalnie nie poniósł jeszcze konsekwencji. Powód? Nie odbiera korespondencji od Generalna Inspekcja Transportu Drogowego. Zarejestrowane przez fotoradary zdjęcia pokazują Mejzę nie tylko przekraczającego prędkość, ale także rozmawiającego przez telefon w trakcie jazdy.Łącznie uchwycono kilkanaście przypadków naruszeń, z czego na czterech fotografiach wyraźnie widać korzystanie ze smartfona.Łukasz Mejza z kolejnym wykroczeniemGeneralna Inspekcja Transportu Drogowego przekazała informacje o wykroczeniach policji, która prowadzi postępowania w tej sprawie. Dotyczy to m.in. jednostek w Luboniu i Turku w Wielkopolsce oraz w Środzie Śląskiej i Wrocławiu na Dolnym Śląsku.Jeśli polityk zdecyduje się przyjąć mandaty, za każde wykroczenie otrzyma dodatkowe 12 punktów karnych oraz będzie musiał zapłacić czterokrotnie po 500 zł. W przeciwnym razie policja wystąpi do Sejmu z kolejnym wnioskiem o uchylenie mu immunitetu, co umożliwi skierowanie sprawy do sądu.Do tej pory Mejza miał co najmniej 17 zarejestrowanych i niezapłaconych wykroczeń.Czytaj też: Nowe wyzwania ABW. „W Polsce działa agentura Chin”