Walka z ogniem może potrwać jeszcze dobę. Ponad 250 hektarów lasu spłonęło w okolicy miejscowości Kozaki w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie. Pożar, który wybuchł we wtorek po południu, na razie przestał się rozprzestrzeniać, ale służby ostrzegają, że sytuacja może się pogorszyć, jeśli zacznie wiać silny wiatr. Z ogniem walczy ponad 340 strażaków. Sytuacja pożarowa w okolicach Biłgoraja nadal jest poważna – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji. Marcin Kierwiński zastrzegł, że w najbliższych godzinach walkę z ogniem może utrudnić wzmagający się wiatr. Do akcji gaśniczej ma dołączyć śmigłowiec Black Hawk.– Te najbliższe godziny będą pokazywały tendencję, w którą stronę to wszystko będzie zmierzało. Liczymy na to, że wprowadzenie śmigłowców pozwoli ostatecznie powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Patrzymy też na prognozy pogody. Zapowiadana jest nieznaczna zmiana w kierunku wiatru. Ona też może dodatkowo utrudniać akcję walki z pożarem – wyjaśnił szef resortu administracji.Pożar lasów w okolicach Biłgoraja. Sytuacja nadal jest poważnaStrażacy przyznają, że obecnie najważniejsze jest użycie śmigłowców, bo akcja odbywa się w trudno dostępnych miejscach.– Dwa już są podniesione i do nas lecą. To Black Hawk oraz śmigłowiec z Lasów Państwowywch. Dwa pozostałe dolecą w późniejszym czasie. To właśnie działania gaśnicze z powietrza są dla nas kluczowe. Myślę, że w najbliższych godzinach będziemy wiedzieć, jak ta sytuacja postępuje i na ile te działania z powietrza, z którymi wiążemy ogromne nadzieje, będą skuteczne – powiedział nadbrygadier Wojciech Kruczek, Komendant Główny PSP.Strażacy zapewniają, że nie ma zagrożenia dla okolicznych mieszkańców. We wtorek wieczorem podczas akcji rozbił się samolot typu Dromader. W katastrofie zginął pilot maszyny.CZYTAJ TEŻ: Susza nie odpuszcza. Takie mogą być skutki długotrwałego braku opadów