„Weź dopytaj”. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada tzw. „pakiet rodzicielski”, mający na celu reformę prawa rodzinnego i usprawnienie działania sądów. Główne założenia proponowanych przez szefa resortu sprawiedliwości rozwiązań to wprowadzenie pieczy współdzielonej jako domyślnego rozwiązania przy rozstaniu rodziców oraz skuteczne karanie tego z rodziców, który uporczywie utrudnia kontakty z drugim. Minister mówi w tym kontekście o tzw. „alienacji rodzicielskiej”, czyli bezpodstawnym izolowaniu dziecka od drugiego rodzica. Więcej na ten temat w podcaście „Weź dopytaj”, który prowadzi Anna J. Dudek. Minister Żurek podkreśla, że „dziecko nie jest własnością” i „dziecko to człowiek, którego dobro musi stać ponad konfliktem rodziców”. Anna J. Dudek w podcaście „Weź dopytaj” o projekty zmian zapytała adwokatkę mec. Grażynę Oszkiel oraz mediatora Tomasza Kawkę. Co stanowi główne bolączki sądów rodzinnych?Opieka naprzemienna?– Z pewnością mamy za mało nominacji sędziowskich – mówi mec. Oszkiel, podkreślając, że to przekłada się na dużą liczbę spraw, które sędziowie mają w referacie. Prawniczka dodaje, że problemem jest też młody wiek sędziów, co przekłada się na brak doświadczenia życiowego, kluczowy w podejmowaniu decyzji w sprawach rodzinnych, w których chodzi przede wszystkim o podział opieki nad dzieckiem.– Na pewno mamy ogromny problem z przewlekłością postępowań, czasem na wyznaczenie terminu rozprawy czeka się rok, a całe postępowanie toczy się latami – dodaje mediator Tomasz Kawka, dodając, że alternatywą są mediacje, podczas których strony mogą dojść do porozumienia. Wyjątek stanowią jednak sytuacje, jak podkreśla mec. Grażyna Oszkiel, w których w rodzinie dochodziło do przemocy. – Co ma mediować ofiara przemocy? Prosić, żeby sprawca przestał ją bić? – wskazuje adwokatka.Eksperci zgadzają się, że w polskiej rzeczywistości trudno uznać pieczę naprzemienną za uniwersalne rozwiązanie – sprawdza się ona przede wszystkim w zamożnych krajach, w których rodzice mogą sobie pozwolić na zakupienie dodatkowego mieszkania, do którego na zmianę wprowadzają się, by sprawować opiekę nad dzieckiem – w ten sposób nie musi ono wciąż zmieniać środowiska i żyć „na walizkach”.– Rozwiązania genialne, ale mało realne – mówi Tomasz Kawka. Mec. Oszkiel dodaje, że choć w swojej karierze procesowej miała przypadki takich orzeczeń, które się sprawdziły, w większości przypadków ciągła zmiana miejsca zamieszkania powoduje u dziecka brak poczucia bezpieczeństwa i destabilizację. – Każdy przypadek jest indywidualny, bardzo wiele spraw można rozwiązać na drodze mediacji i dobrać rozwiązania „szyte na miarę” – mówi Tomasz Kawka. Czytaj też: Zamach na Donalda Trumpa: manifest strzelca, Iran i wybory w USA