Słono zapłacą za swój błąd. Ryzyko tym razem zupełnie się nie opłaciło. Kilkunastu maturzystów w całej Polsce ma unieważniony egzamin dojrzałości z języka polskiego. To nie koniec problemów, bo na kolejne podejście mogą liczyć dopiero za rok. Wszystko z powodu telefonów. Unieważnienie egzaminu z przedmiotu obowiązkowego lub jedynego przedmiotu dodatkowego oznacza niezdany egzamin. Co więcej, nie można podejść do niego w sesji poprawkowej. Abiturient z unieważnionym egzaminem kolejną szansę dostanie dopiero za rok. Po poniedziałkowej maturze z języka polskiego na poziomie podstawowym taka kara spotkała kilkanaście osób. To właśnie efekt wniesienia na salę telefonu – ustaliło RMF FM. Na maturę bez telefonu. Przepisy są bezlitosnePodobna sytuacja może dotyczyć również wtorkowej matury z matematyki. – Dzisiaj też mogą być takie przypadki, nie mówię, że celowo, może być jakieś gapiostwo, ale procedury są jednoznaczne, mówią, że będzie egzamin unieważniony – powiedział stacji Robert Zakrzewski, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.Regulamin mówi jasno: nie trzeba nawet używać telefonu podczas egzaminu, żeby ponieść konsekwencje. Wystarczy mieć go przy sobie.W maju 2025 roku unieważniono 244 egzaminy maturalne, w tym 72 za wniesienie telefonu na egzamin lub korzystanie z niego podczas matury.Czytaj także: Syn Nowackiej też zdaje właśnie maturę. „Młodzież jest zadowolona”