„Zastanawiałem się, czy dam radę”. Paweł Płuska, szef programu „19.30”, w rozmowie z miesięcznikiem „Press” odniósł się do roli mediów publicznych, sposobu prezentowania informacji oraz kulisów pracy redakcji. Jak zaznaczył Płuska, media publiczne z natury poświęcają więcej miejsca działaniom rządu. – Generalnie media publiczne zawsze są w jakiś sposób skażone tym, że pokazują więcej tego, co robi rząd. Bo trochę taki jest obowiązek mediów publicznych. Dlatego wydaje się, że na antenie tych spraw państwowych, rządu czy ludzi władzy jest więcej niż w innych mediach – powiedział Płuska.– Jak dzisiaj patrzę na wszystkie programy informacyjne, poza nami, to one bazują na emocjach. I na ich podkręcaniu. Nawet w największych programach informacyjnych często nie zobaczysz tematów mówiących o tym, że zmieniły się ważne dla ludzi przepisy. Tam lepiej sprzedają się krew, pot, łzy, wypadki, katastrofy. A my tych emocji dajemy mniej, a więcej tego, co ma wpływ i co zmienia nasze życie. Tak będzie zawsze – dodał. – Ważne też, jak się pokazuje. Teraz widać u nas Jarosława Kaczyńskiego. W życiu nie pozwoliłbym, żeby go pokazać, zmieniając kolory twarzy, dodając mu jakieś rogi czy w kółko powtarzać „für Deutschland”. A tak się działo (w TVP Jacka Kurskiego – red.) z liderem ówczesnej opozycji – przypomniał szef „19.30”.„Politycy Konfederacji byli zaskoczeni” Zapewnił, że do programów TVP zapraszani są przedstawiciele różnych środowisk politycznych.– Politycy Konfederacji byli trochę zaskoczeni, bo przez wiele lat nikt ich tutaj nie zapraszał. Przez jakiś czas wtedy wstępu nie mieli też politycy Suwerennej Polski. Cały czas zapraszamy zarówno polityków Prawa i Sprawiedliwości, jak i pana prezydenta Nawrockiego do rozmowy, do wywiadu. Często słyszymy odmowę albo wyznaczane są osoby jak poseł Mariusz Gosek, który mógłby mieć już u nas jakiś rodzaj abonamentu. Ale to już nie nasz problem – powiedział Płuska.Odnosząc się do zmian w telewizji publicznej, zwrócił uwagę na spadek napięcia wokół programów informacyjnych.– W „Wiadomościach” za Jacka Kurskiego niemal codziennie się widywało, a potem czytało, że kogoś wczoraj zaatakowali. Temperatura wokół „Wiadomości” była bardzo wysoka. Natomiast teraz tego nie ma. Tylko sporadycznie dostaję pisma z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na przykład: widz napisał, że wydawało mu się, że w „19.30” powiedzieliśmy tak a tak i teraz niech się pan z tego wytłumaczy. Potem się okazuje, że to w ogóle nie u nas o „19.30”, tylko gdzie indziej, ale odpowiedź muszę napisać – dodał.„Chciałem być tego częścią” Pytany o motywy objęcia stanowiska podkreślił, że chciał mieć udział w zmianach zachodzących w TVP.– Motywacją była możliwość zmiany i budowania tej telewizji od nowa. Wiedziałem, że telewizja publiczna musi się zmienić, chciałem być tego częścią. Gdy spotkałem się z Tomkiem Sygutem (dyrektor generalny TVP – red.), sądziłem, że chce, abym został reporterem, a usłyszałem, że mam być szefem nowych „Wiadomości”. Byłem zaskoczony. Zastanawiałem się, czy dam radę. Rozmawiałem o tym z żoną. Uznaliśmy, że chcę to zrobić – powiedział Płuska.– Powstała świetna ekipa. To są rewelacyjni reporterzy i ludzie. Jestem z nich dumny. No i mamy grupę świetnych asystentów. Nie „rysiów”, ale asystentów. Drzwi do mojego gabinetu są otwarte. Wiedzą, że mogą przyjść, porozmawiać, nie tylko o pracy. Widzę też, jaki nastąpił progres przez te dwa lata, zwłaszcza wśród osób, które nie pracowały w telewizji. I wśród tych, które wcześniej nie były reporterami, a pełniły funkcje asystentów – dodał. Czytaj też: TVP VOD notuje kolejne wzrosty. Hitami turecki serial i sport