Mężczyzna, który przeszkadzał ratownikom, nie żyje. Dramatyczne wydarzenia w Poznaniu. Policja została wezwana do mężczyzny z podciętym gardłem. Kiedy o życie rannego walczyli ratownicy medyczni, w okolicy pojawił się inny mężczyzna, który – jak relacjonowali mundurowi – utrudniał akcję. Doszło do awantury, która zakończyła się jego śmiercią. Do tragedii doszło wieczorem na ul. Sienkiewicza na poznańskich Jeżycach. Podczas akcji ratunkowej pojawił się postronny mężczyzna. Według służb utrudniał on działania.– Wdał się w awanturę, przeszkadzając w pomocy rannemu. Nie reagował na polecenia zachowania się zgodnie z prawem i nieprzeszkadzania w interwencji. Wobec 40-latka użyty został gaz pieprzowy – powiedział mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.Tragiczny finał akcji ratunkowej w Poznaniu. Nie żyje mężczyzna, który miał przeszkadzać służbomMężczyzna stracił przytomność. Jego reanimacja nie przyniosła efektu, 40-latek zmarł. Jak dodał rzecznik policji, na miejsce wysłano lekarza – biegłego medycyny sądowej. – We wstępnej opinii nie wskazał przyczyny zgonu, ale też nie określił, że ktokolwiek mógł się do niej przyczynić – poinformował Borowiak.Rannego, któremu pomagali ratownicy, udało się uratować. Ze wstępnych ustaleń wynika, że jego obrażenia były efektem samookaleczenia.Śledczy ustalą teraz, co dokładnie wydarzyło się podczas interwencji. Sprawdzą również, czy środki użyte przez mundurowych były adekwatne do sytuacji.CZYTAJ TEŻ: Zwłoki w mieszkaniu i ucieczka przed policjantami. Dramat na Żoliborzu