Miłosz Motyka w „Gościu poranka”. Ostatnie dni, ta eskalacja w rejonie Bliskiego Wschodu, a wcześniej kolejne wydarzenia, pokazały, że niestety ta tendencja jest niepokojąca. Stąd wyższe ceny na stacjach, które są pochodną sytuacji rynkowej – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info minister energii Miłosz Motyka. Wojna na Bliskim Wschodzie, od ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego, doprowadziła do wzrostu notowań ropy naftowej na świecie, a także cen paliw gotowych. W konsekwencji podrożały one również na stacjach, w tym w Polsce.W reakcji na tę sytuację rząd pod koniec marca ogłosił czasowy pakiet regulacji „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Zakłada on m.in. obniżkę VAT i akcyzy na paliwa, a także wprowadzenie maksymalnych cen paliw.5 maja litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,49 zł. To cena maksymalna, ale najwyższa od momentu wprowadzenia pakietu CPN.„Tendencja jest niepokojąca”Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał ministra energii Miłosza Motykę, czy „jesteśmy na ścieżce wzrostowej i czy będzie już tylko drożej”.– Ostatnie dni, eskalacja w rejonie Bliskiego Wschodu, a wcześniej kolejne wydarzenia, pokazały, że niestety ta tendencja jest niepokojąca. Stąd wyższe ceny na stacjach, które są pochodną sytuacji rynkowej, bo przecież do ceny hurtowej odnosimy cenę maksymalną – powiedział Motyka.– Czy będzie już tylko drożej? To tak naprawdę pytanie otwarte, na które nikt nie zna odpowiedzi poza kilkoma osobami na świecie. Jednym z nielicznych, którzy decydują o tym, jak dziś wygląda sytuacja na naszych stacjach benzynowych, jest prezydent USA Donald Trump. Nawet niektóre wypowiedzi, kierunki polityki wpływają na to, czy ropa na giełdzie jest tańsza czy droższa – dodał. Pakiet CPNMinister został zapytany, jak długo budżet państwa będzie w stanie finansować utrzymanie pakietu CPN.– Deklaracja ministra finansów jest taka, by zachować tę elastyczność. Bardzo nam na tym zależało, dlatego będziemy analizować sytuację na rynkach światowych. Zdecydowaliśmy o przedłużeniu programu do połowy maja właśnie ze względu na to, że sytuacja wciąż nie jest tak ustabilizowana, jak byśmy chcieli – powiedział Motyka.– Czy będzie kolejne przedłużenie? Jesteśmy przed rozmowami na ten temat. Nie chcę jednak składać deklaracji. Chciałbym, aby konflikt na Bliskim Wschodzie jak najszybciej się zakończył. Eskalacja, którą widzieliśmy w ostatnich dniach, w tym ataki na instalacje petrochemiczne i energetyczne w krajach Zatoki Perskiej, pogłębia napięcia. Po wcześniejszej eskalacji doszło jednak do czasowego zawieszenia broni i spadku cen, więc liczę, że sytuacja wróci do normy. Widać też dużą presję ze strony państw, szczególnie azjatyckich, na zakończenie konfliktu – zaznaczył.„To bardzo złożony temat”Rosja zapowiedziała wstrzymanie od 1 maja przesyłu kazachskiej ropy do Niemiec rurociągiem „Przyjaźń”. Decyzja ta zmusiła stronę niemiecką do poszukiwania alternatywnych kierunków dostaw i wywołała obawy o stabilność rynku paliw w Europie.W „Gościu poranka” minister energii został zapytany, czy zakłócenia w dostawach ropy z Kazachstanu do Europy Zachodniej mają wpływ na sytuację w Polsce.– Bezpośrednio nie, pośrednio tak. To bardzo złożony temat, bo importujemy gotowe paliwa z niemieckich rafinerii przy naszej zachodniej granicy. Trwają rozmowy dotyczące udrożnienia alternatywnych dróg dostaw ropy do tych rafinerii i w nich uczestniczymy. Dostawy zostały wstrzymane, a strona niemiecka analizuje inne kierunki – powiedział Miłosz Motyka.„Decyzja nie jest przypadkowa”– Czy to oznacza, że na polskim rynku będzie brakować paliwa? Nie przewidujemy takiego scenariusza. To będzie zależało od tempa przestawiania dostaw, ale jesteśmy w stanie wesprzeć stronę niemiecką. Problemem nie jest dostępność surowca, choć może on być droższy, lecz logistyka – dostawy będą musiały być realizowane innymi trasami, np. przez polski Naftoport, zamiast rurociągami ze wschodu na zachód – wyjaśnił.– Wydaje się, że decyzja o wstrzymaniu dostaw kazachskiej ropy nie jest przypadkowa – ocenił minister, odnosząc się do możliwej roli Moskwy w destabilizowaniu europejskiego rynku paliw.Zagrożenie dla dostaw paliwa lotniczegoW „Gościu poranka” poruszono również kwestię dostępności paliwa lotniczego przed sezonem wakacyjnym.– W tym obszarze jesteśmy po bezpiecznej stronie. Dysponujemy wystarczającą produkcją, a nasz narodowy przewoźnik nie przewiduje zakłóceń. Polski rynek jest odpowiednio zabezpieczony. Jeśli chodzi o Europę Zachodnią, część państw zgłasza problemy – mogą pojawiać się okresowe niedobory, a niektóre linie już ograniczają połączenia. W części krajów, zwłaszcza w rejonie Morza Śródziemnego, takie sytuacje już mają miejsce – powiedział Motyka.Czytaj także: Mieli pomagać omijać sankcje. Jest reakcja USA