Dramat w zakładach Huasheng. W mieście Liuyang w środkowych Chinach doszło do silnego wybuchu w fabryce fajerwerków. Zginęło co najmniej 26 osób, a 61 zostało rannych. Policja ustala przyczyny tragedii. Wyjaśnień oczekują też chińskie władze z Xi Jinpingiem na czele. Do tragicznego zdarzenia doszło po godz. 16.40 czasu lokalnego w poniedziałek (godz. 10.40 w Polsce) w zakładach Huasheng.Jak podała agencja Xinhua, na miejsce natychmiast skierowano blisko 500 ratowników. W akcji, utrudnionej ryzykiem wtórnego wybuchu, wykorzystano m.in. zdalnie sterowane roboty. Wyznaczono 3-kilometrową strefę bezpieczeństwa, z której ewakuowano mieszkańców.Według relacji świadków cytowanych przez pekiński dziennik „Xinjing Bao”, siła detonacji była tak potężna, że w ich domach popękały i powypadały szyby, a ramy okienne uległy deformacji. Jeden z mieszkańców relacjonował, że fala uderzeniowa uniosła w powietrze głazy. Xi Jinping poczekuje surowych kar za wybuch w HuashengPrzywódca ChRL Xi Jinping polecił prowadzenie poszukiwań, a także „szybkie ustalenie przyczyn wypadku i surowe pociągnięcie winnych do odpowiedzialności”. Premier Li Qiang zaapelował o zapobieganie wtórnym katastrofom. Czytaj także: Pokaz fajerwerków zmienił się w koszmar. Ładunki raniły 19 osóbWypadki związane z pirotechniką w Chinach nie należą do rzadkości. W czerwcu ub.r. w fabryce fajerwerków w okolicach miasta Changde zginęło dziewięć osób, a 26 zostało rannych. W lutym br. co najmniej osiem osób zginęło, a dwie zostały ranne w wyniku eksplozji i pożaru w sklepie z fajerwerkami w prowincji Jiangsu na wschodzie Chin.