Zaczęło się od łosia. Rozbity radiowóz i ranny policjant to finał karambolu, który wydarzył się na drodze ekspresowej S17 w Olempinie na Lubelszczyźnie. Zaczęło się od ciężarówki, która potrąciła łosia. W to samo zwierzę wjechało wkrótce kolejne auto. Następnie kierowca innej ciężarówki staranował samochód serwisowy, a ten wpadł na radiowóz. Wszystko zaczęło się w sobotę 2 maja po godz. 5:00 na drodze S17 w kierunku Warszawy, w miejscowości Olempin. 59-letni Ukrainiec prowadził ciężarowego Mana, gdy nagle przed maskę wbiegł mu łoś. Zwierzak nie miał szans z wielotonowym pojazdem. Chwilę później w leżące na jezdni plastikowe odłamki z ciężarówki i ciało łosia wjechał 34-letni mieszkaniec pobliskich Puław, siedzący za kierownica Skody. Uszkodził auto, ale nie odniósł żadnych obrażeń. Policjant ranny po karamboluNa miejscu pojawiła się załoga z komisariatu w Kurowie i zajęła się ustaleniem okoliczności zdarzenia. Po jakimś czasie dojechała ekipa służby drogowej, aby zabezpieczyć teren. W końcu policjanci wrócili do radiowozu, aby spokojnie uzupełnić notatki i dokonać stosownych sprawdzeń w bazach danych. Nie dane było im jednak dokończyć tych czynności. Około godz. 6:40 w Toyotę służby drogowej wjechała ciężarówka Scania, prowadzona przez 36-letniego mieszkańca powiatu mińskiego. Siła uderzenia była tak duża, że Toyota uderzyła w radiowóz i przewróciła się na bok. Jeden z funkcjonariuszy, znajdujących się w radiowozie, doznał obrażeń i zostawił przewieziony do szpitala w Lublinie. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Poza łosiem, był jedynym poszkodowanym w serii drogowych incydentów. Wszyscy uczestnicy karambolu byli trzeźwi. Jednak od kierowcy Scanii pobrano krew do badań na obecność substancji odurzających. Przez kilka godzin droga była zablokowana, a podróżni kierowani na objazdy. Czytaj także: Śmiertelny wypadek na A2. Samochód dachował