Z Filipin do Juraty. Znany patostreamer Robert P. zgłosił się na policję w Juracie i usłyszał zarzut podżegania do „kilkukrotnego uderzenia ustalonego pokrzywdzonego”. Jednocześnie Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zdementowała informacje, że P. był ścigany listem gończym. Choć niewiele brakowało. W czwartek 30 kwietnia media obiegła informacja, jakoby patostreamer Robert P. był ścigany listem gończym do sprawy zlecenia pobicia. Sam P. miał od pewnego czasu przebywać na Filipinach i w swoich relacjach w mediach społecznościowych wspominał, że taki list mógł zostać za nim wydany. Prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, uciął w piątek po południu wszelkie spekulacje. Okazało się, że Prokuratura Rejonowa w Pucku nadzoruje dochodzenie, w którym Robert P. jest podejrzany o „nakłanianie innej osoby do popełnienia czynu zabronionego w postaci spowodowania naruszenia czynności narządów ciała ustalonego pokrzywdzonego”. Do przestępstwa miało dojść w sierpniu 2024 roku w Jastarni. A patostreamer rzekomo chciał, aby wskazana osoba została kilkukrotnie uderzona, ale tak, aby nie zrobić jej poważniejszej krzywdy. Czytaj także: Kanał Roberta Pasuta zniknął z YouTube'a. „Naruszenie zasad społeczności” Zdążył przed decyzją o areszcie – Postępowanie to zostało zawieszone z uwagi na to, że nie można było wykonać czynności procesowych z udziałem Roberta P. W związku z tym Prokuratura Rejonowa w Pucku podjęła czynności zmierzające do wydania listu gończego za podejrzanym. 19 lutego 2026 roku prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Wejherowie wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres 30 dni od dnia zatrzymania – powiedział portalowi TVP.Info prok. Duszyński. Nim jednak sąd w Wejherowie podjął decyzję, Robert P. przyleciał do Polski. I we wtorek 28 kwietnia zameldował się w Komisariacie Policji w Juracie. – Tam ogłoszono mu postanowienie o przedstawieniu zarzutów i przesłuchano go w charakterze podejrzanego. Robert P. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia, w których przedstawił swoją wersję wydarzeń. Przestępstwo, o które jest podejrzany, przewiduje karę do 2 lat pozbawienia wolności – dodał prok. Duszyński. Rzecznik gdańskiej okręgówki wyjaśnił, że w związku z przedstawieniem Robertowi P. zarzutu, prokurator cofnął wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Zaś postępowanie przeciwko P. zostało odwieszone. Czytaj także: „Paulisia” przyznała się do winy. Patostreamerka z zakazem transmisji