Motorniczy nie przyznał się. Prokuratura uważa, że wyrok w sprawie wypadku na ul. Jagiellońskiej w Warszawie, w którym zginął czterolatek przytrzaśnięty drzwiami tramwaju, jest „rażąco niski” i złożyła apelację w tej sprawie. Motorniczy Robert S. został w lutym skazany na półtora roku więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres czterech lat oraz po 100 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziców. – Prokurator uznał orzeczenie o karze za rażąco niskie – ciężar i charakter naruszeń, których dopuścił się oskarżony, wykonując swoje obowiązki, zasługują na surowszą karę niż orzeczona kara 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, i zaskarżył wyrok w tym zakresie – poinformowała prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Do wypadku doszło 12 sierpnia 2022 roku na ul. Jagiellońskiej w Warszawie przy przystanku Batalionu „Platerówek”. Drzwi tramwaju starego typu - Konstal 105 - jadącego w kierunku pętli Żerań FSO przytrzasnęły czterolatka. Tramwaj ruszył, a pojazd ciągnął chłopca około 420 metrów. W wyniku odniesionych obrażeń malec zmarł. Do tragedii doszło w momencie, kiedy wysiadał razem z babcią z ostatniego wagonu. Nie przyznał się, ale przeprosił Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ, oskarżyła motorniczego Roberta S. o to, że „kierując tramwajem w trakcie jazdy korzystał z telefonu i nieprawidłowo obserwował zdarzenia zachodzące w obrębie ostatnich drzwi, którymi wysiadało dziecko, a po zamknięciu tych drzwi nie upewnił się, czy ruszenie z przystanku nie spowoduje zagrożenia dla pasażerów wysiadających i znajdujących się na przystanku”. Podczas procesu motorniczy nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Przeprosił rodzinę zmarłego chłopca. „Jest mi bardzo przykro, że doszło do tego wypadku. Bardzo przepraszam” – mówił. W lutym br. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi–Północ skazał Roberta S. na półtora roku więzienia. Orzekł też wobec niego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 4 lat oraz zasądził zadośćuczynienie dla rodziców chłopca w wys. po 100 tys. złotych. Sędzia Katarzyna Wanat podkreśliła, że wina S. jest bezsporna. – Wymiar kary, zdaniem sądu, jest uzasadniony lekceważeniem podstawowej zasady ruchu drogowego i nieostrożnością oskarżonego – stwierdziła sędzia. Czytaj także: Tragiczny wypadek w Warszawie. Ruszył proces ws. śmierci 4-latka