Nie żyje Tadeusz Kozłowski

2 grudnia odszedł Tadeusz Kozłowski. Był między innymi wicedyrektorem Programu Drugiego TVP w latach osiemdziesiątych i szefem redakcji kulturalnej. Przez lata współtworzył programy kulturalne oraz transmisje z finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pod jego skrzydłami swoją pracę zaczynała między innymi Grażyna Torbicka. Przez koleżanki i kolegów z telewizji określany był jako ciepły, dowcipny, nad wyraz koleżeński człowiek. Miał 64 lata.

Tadeusz Kozłowski współtworzył m.in. takie programy jak: „Pegaz”, Kawa, czy herbata”, „Pytanie na śniadanie”.

„Trzeba podążać za rytmem zdarzenia”

„Przy każdym dużym przedsięwzięciu typu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pojawia się porozumienie pomiędzy reżyserką a planem tzw. złoty moment, kiedy wiadomo, że program się uda. Będzie sukces” – zwykł mawiać Tadeusz Kozłowski. „Trzeba podążać za rytmem zdarzenia…” – dodawał.

Jako wydawca był odpowiedzialny za dwadzieścia kolejnych finałów WOŚP. Czuwał też m.in. nad transmisjami z Przystanku Woodstock. Był współtwórcą wielu programów dokumentalnych i reportaży. Opracowywał dokumentację i teksty m.in. do „Gdziekolwiek będę” – filmu dokumentalnego poświęconego Markowi Grechucie.

„Wydawało się, że mieszka w telewizji”

Od samego początku programu „Róbta, co chceta” Tadeusz był z nami. Z nim zawsze byliśmy spokojni, że wszystko będzie w porządku. (…) Podczas transmisji finałów WOŚP panował absolutnie nad wszystkim. Nigdy nie panikował, choćby się paliło i waliło – mówi Jerzy Owsiak.

Jerzy Owsiak dodaje, że wspomina Tadeusza Kozłowskiego, jako człowieka obdarzonego ogromnym poczuciem humoru rodem z Monty Pythona. – Jednym słowem, jednym gestem potrafił podsumować dowcipnie sytuację – z dużym dystansem do rzeczywistości – podkreśla.

Wydawało się, że mieszka w telewizji. On był telewizją. Nigdy nie widziałem go zmęczonego. To był superfachowiec, który przez wiele lat, w różnych warunkach tworzył telewizję. Gdyby powstała ona nawet na Księżycu, też by ją tam tworzył – podsumowuje.

„Prowadził młode osoby przez wszystkie zaułki”

Gdy zaczynałam pracę w Telewizji Polskiej, Tadeusz prowadził młode osoby przez wszystkie zaułki. Można powiedzieć, że telewizję miał w jednym palcu. W pracy mierzył się z najtrudniejszymi sytuacjami i wychodził z nich zawsze obronną ręką. Bardzo szybko reagował na nieprzewidziane sytuacje – wspomina z kolei Grażyna Torbicka. – Był erudytą, osobą niesamowicie oczytaną, miłośnikiem teatru, literatury. Dla mnie po jego odejściu, odchodzi pewna epoka – dodaje.

Tadeusza Kozłowskiego niezwykle ciepło wspominają wszyscy, którzy zetknęli się z nim na swojej zawodowej drodze w TVP. – Nikt tak jak On nie znał się na telewizji i na ludziach. Sam mawiał: „Telewizja to ludzie właśnie, musisz ich kochać, żeby o nich mówić...”. Wielu z nas czekało na Jego zdanie, bez którego nieraz trudno było zrobić coś naprawdę dobrze. 2 grudnia znów nas zaskoczył. Szkoda, że po raz ostatni. Mam nadzieję Tadku, że z Twoim odejściem nie nadchodzi koniec mądrej i wrażliwej telewizji. Dziękuję, Nauczycielu – wspomina Marcin Sanakiewicz, wydawca telewizyjny i lektor.

Tadek był wspaniałym człowiekiem. Dzięki otwartości i szacunkowi dla innych gromadził wokół siebie wielu ludzi, którzy czerpali z jego ogromnej wiedzy. Doświadczenie i spokój jakie Tadek wnosił do „reżyserki” powodowały, że wszyscy uwielbiali z Nim pracować. Nawet w najtrudniejszych antenowo momentach, jak nikt, potrafił z humorem opanować sytuację. Był skromnym specem od niemożliwego – gdy działo się coś ważnego zjawiał się w Dwójce, jako pierwszy. Dla mnie pozostanie Mistrzem. Żegnaj Przyjacielu – mówi Paweł Dudek z portalu tvp.info.

Zobacz więcej