Ujawniono zdjęcie. Cole Tomas Allen znalazł czas na zrobienie sobie mrożącego krew w żyłach selfie w swoim pokoju w hotelu Washington Hilton około 30 minut przed próbą zamachu na prezydenta Donalda Trumpa i członków jego gabinetu podczas sobotniej kolacji korespondentów Białego Domu – poinformowali w środę prokuratorzy federalni. Zamachowiec wykonał selfie przed lustrem o godzinie 20:03. Na zdjęciu widać uśmiechającego się ironicznie mężczyznę pozującego z bronią. Po chwili Cole Tomas Allen zszedł na dół i próbował sforsować punkt kontroli bezpieczeństwa.31-latek był ubrany w czarny strój i czerwony krawat. Do jego ekwipunku należały strzelba, pistolet, noże w pochwach i dodatkowa amunicja, a także „szczypce i obcinaczki do drutu”. W strzelaninie ranny został agent Secret Service, fortunnie kula zatrzymała się na kamizelce kuloodpornej. Funkcjonariusz trafił do szpitala, lecz według Fox News w niedzielę już z niego wyszedł.Allenowi nie udało się wejść na salę, w której przebywał prezydent Donald Trump i członkowie jego administracji, w tym sekretarze stanu Marco Rubio, zdrowia Robert Kennedy i zasobów wewnętrznych Doug Burgum. Napastnik został aresztowany. W poniedziałek postawiono zarzuty usiłowania zamachu na prezydenta, przewożenia broni przez granice stanowe z zamiarem popełnienia przestępstwa oraz użycia broni palnej podczas przestępstwa z użyciem przemocy. W przypadku skazania grozi mu dożywocie.Prezydent USA celem zamachowca„Oskarżony podróżował po kraju z niebezpieczną bronią, aby zaatakować spotkanie najważniejszych przywódców politycznych kraju, w tym prezydenta Stanów Zjednoczonych” – przekazała prokuratura w oświadczeniu.„Zamierzał zabić. Oddał strzał ze strzelby, próbując przekroczyć zabezpieczenia i zaatakować swój cel. Mówiąc wprost, oskarżony stanowi wyjątkowo poważne zagrożenie dla społeczności, jeśli zostanie zwolniony do czasu rozprawy” – podkreślono. Zdaniem śledczych brak wcześniejszej kryminalnej przeszłości Allena nie ma znaczenia.Tuż przed próbą zamachu na Trumpa i członków jego administracji Allen, mieszkający w Torrance w Kalifornii, wysłał manifest do członków swojej rodziny, który nazwał „Przeprosinami i wyjaśnieniami”. „Jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych Ameryki. To, co robią moi przedstawiciele, odbija się na mnie. I nie zamierzam dłużej pozwalać pedofilowi, gwałcicielowi i zdrajcy na obciążanie moich rąk swoimi zbrodniami” – napisał.Jako swoje cele Allen określił wszystkich przedstawicieli administracji Trumpa, choć zaznaczył – bez wyjaśnienia – że nie zalicza do nich szefa FBI Kasha Patela. Deklarował, że zamierza oddać strzały do agentów ochrony tylko w konieczności oraz że do celów nie zalicza pracowników i uczestników gali korespondentów, choć przyznawał, że może być zmuszony „przejść przez nich”, by zbliżyć się do celu.Allen postawił na śrutNapisał również, że zdecydował się użyć śrutu zamiast pocisku do strzelby, by zminimalizować ryzyko zranienia przypadkowych osób będących za prezydentem. Twierdził też, że gdyby dostrzegł jakikolwiek inny sposób na zbliżenie się do prezydenta, to by z niego skorzystał.Allen sugeruje w liście, że jest chrześcijaninem, lecz w sekcji poświęconej odpowiedzi na hipotetyczne argumenty przeciwne jego działaniom, napisał, że nie wierzy w tym przypadku w „nadstawianie drugiego policzka”.„Nie jestem osobą zgwałconą w obozie detencyjnym. Nie jestem rybakiem straconym bez procesu. Nie jestem uczniem wysadzonym w powietrze, dzieckiem zagłodzonym ani nastolatką molestowaną przez licznych przestępców w tej administracji” – napisał. To odniesienia między innymi do zatrzymań nielegalnych imigrantów, uderzenia na łodzie podejrzewane o przemyt narkotyków i do powiązań członków administracji Trumpa z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.W swoim liście Allen poświęcił dużo miejsca na kpiny z poziomu zabezpieczenia imprezy w hotelu Washington Hilton, gdzie on wcześniej wynajął pokój specjalnie na tę okazję.„Jedno, co od razu zauważyłem, wchodząc do hotelu, to poczucie arogancji. Wchodzę z kilkoma sztukami broni i nikt nie bierze pod uwagę, że mogę stanowić zagrożenie” – napisał. „Ochrona na imprezie jest na zewnątrz, skupiona na protestujących i obecnych przybyszach, bo najwyraźniej nikt nie pomyślał o tym, co się stanie, jeśli ktoś zamelduje się dzień wcześniej” – dodał.Ocenił, że „poziom niekompetencji jest szalony” i że mógłby być irańskim agentem i wnieść ciężki karabin maszynowy i nikt by tego nie zauważył. Przyznał jednak, że czuje się „okropnie”, decydując się na zamach.Brat zamachowca alarmował służbyWedług Fox News brat Allena poinformował służby o jego zamiarach. Jego siostra podczas przesłuchania przez śledczych miała powiedzieć, że Allen wygłaszał radykalne poglądy i stale mówił o planie zrobienia „czegoś”, aby naprawić problemy współczesnego świata. Władze miały też znaleźć na kontach podejrzanego w mediach społecznościowych antytrumpowską i antychrześcijańską retorykę.Allen jest z wykształcenia inżynierem i informatykiem, absolwentem prestiżowej politechniki Cal Tech. W ostatnim czasie tworzył też gry komputerowe i pracował na pół etatu jako nauczyciel przygotowujący uczniów do egzaminów na studia w Kalifornii. Telewizja ABC wyemitowała materiał z 2017 roku, w którym rozmawiała z mężczyzną – wówczas wciąż studentem – na temat hamulców do wózka inwalidzkiego, który wynalazł.Czytaj także: To nie pierwsza próba zamachu na Trumpa. Został postrzelony podczas wiecu