Humorystyczne akcenty oficjalnej wizyty. Brytyjski król Karol III i królowa Kamila składają czterodniową wizytę w Stanach Zjednoczonych. Poza oficjalnymi wystąpieniami uwagę mediów przyciągają nietypowe sytuacje, obfitujące w humor przemówienia przywódców i żarty o wspólnej historii. Nie obyło się też bez wpadek. Królewska para wylądowała w poniedziałek na lotnisku bazy Andrews pod Waszyngtonem, rozpoczynając czterodniową wizytę w Stanach Zjednoczonych.Tuż po przybyciu król Karol III i królowa Kamila udali się do Białego Domu, gdzie przywitali ich Donald i Melania Trump. Do pierwszego zabawnego incydentu doszło, gdy cała czwórka miała wspólnie zapozować do zdjęć. Miejsca, gdzie mieli stanąć, oznaczono specjalnymi naklejkami. Trump miał dostrzec wtedy, że królowa Camilla stanęła w miejscu przeznaczonym dla jej męża. – Co tu się dzieje? – miał powiedzieć wówczas amerykański przywódca, na co stojący obok monarchowie zareagowali śmiechem. Trump żartuje z brytyjskiej pogody Humorystycznych akcentów nie zabrakło również kolejnego dnia wizyty. We wtorek brytyjska para królewska gościła w Waszyngtonie – w Kongresie i Białym Domu.Prezydent USA wraz z pierwszą damą Melanią Trump oficjalnie powitali we wtorek parę królewską w Białym Domu. Uroczysta ceremonia odbyła się w południowej części ogrodów rezydencji. Trump i Karol III przeprowadzili inspekcję wojsk, nad Białym Domem przeleciały też myśliwce F-35.Na początku uroczystości Trump zażartował, że wtorek to „piękny brytyjski dzień”, najwyraźniej odnosząc się do mżącego deszczu.Przemówienie do połączonych izb KongresuWe wtorek król Karol III wygłosił przemówienie do połączonych izb Kongresu. Poza poważnymi tematami, wystąpienie Karola pełne było żartów i humorystycznych wtrąceń. Cytował m.in. Oscara Wilde'a, mówiąc, że Brytyjczycy „mają dziś naprawdę wszystko wspólne z Ameryką, poza oczywiście, językiem”. Przyznał też, że oba kraje nie zawsze się zgadzają, „a przynajmniej nie w pierwszej chwili”, przywołując wojnę Stanów Zjednoczonych o niepodległość od korony brytyjskiej. Zapewniał też, że mimo iż ówczesny król Jerzy III – który nigdy nie był w Ameryce – był jego „pięciokrotnym dziadkiem”, to on nie przybył do Ameryki „w ramach jakiejś przebiegłej akcji straży tylnej”.Czytaj też: Król w Kongresie. Mówił o wzmocnieniu sojuszu i UkrainieUroczysta kolacja w Białym DomuBrytyjska para królewska kilka godzin później powróciła do Białego Domu na uroczystą kolację państwową wydaną na cześć Wielkiej Brytanii przez prezydenta USA.Podczas przyjęcia król w wystąpieniu również pozwolił sobie na szereg humorystycznych uwag na temat działań Trumpa. Przywołując słowa Trumpa z Davos, kiedy mówił, że bez Ameryki Europejczycy mówiliby po niemiecku, Karol powiedział, że gdyby nie Brytyjczycy, wszyscy Amerykanie mówiliby po francusku (Francja była rywalem Wielkiej Brytanii w kolonizacji Ameryki – red.). Poczynił też aluzję do budowy przez Trumpa sali balowej i zburzenia wschodniego skrzydła Białego Domu.– Nie mogłem nie zauważyć poprawek wschodniego skrzydła po pana wizycie w zamku Windsor. My, Brytyjczycy, sami podjęliśmy małą próbę przebudowy Białego Domu w 1814 r. – powiedział. Było to nawiązanie do spalenia Białego Domu przez wojska brytyjskie podczas wojny Amerykanów z Wielką Brytanią o niepodległość Stanów Zjednoczonych.„Po prostu zadzwońcie”Karol podarował Trumpowi również dzwon z brytyjskiego okrętu podwodnego HMS Trump, który brał udział w II wojnie światowej.– Gdybyście potrzebowali się z nami skontaktować, po prostu zadzwońcie – powiedział król.Jeszcze podczas powitania przed kolacją Trump komplementował wcześniejsze przemówienie Karola w Kongresie, mówiąc, że „zazdrościł mu występu”. Przemówienie Karola zawierało szereg krytycznych odniesień do wypowiedzi i polityki, m.in. w kontekście wojny w Ukrainie i NATO.Czytaj też: Herbata z Trumpem. Królewska para w Białym DomuWystawne menu na uroczystej kolacji. „Lepsze niż bostońskie picie herbaty”Jak poinformował Biały Dom, w menu kolacji znalazły się m.in. sałatka z serc palm, warzywa w sosie veloute, ravioli nadziewane ziołami, ricottą i smardzami, sola z kostkami ziemniaczanymi oraz czekoladowy tort w kształcie ula z budyniem, migdałowym biszkoptem i lodami z creme fraiche. Do posiłku podano rieslinga z Connecticut, pinot noir z Oregonu i chardonnay z Kalifornii. O oprawę muzyczną zadbały zespoły muzyczne trzech rodzajów sił zbrojnych USA.Komentując wspaniałość jedzenia, król żartował, że było znacznie lepsze niż bostońskie picie herbaty (Boston tea party), nawiązując do protestu kolonistów przeciwko brytyjskim podatkom na herbatę.Wśród gości byli przedstawiciele elit świata polityki, mediów, sportu i biznesu, w tym m.in. sędziowie Sądu Najwyższego, prezenterzy Fox News, irlandzki golfista Rory McIlroy, czy szefowie koncernów NVIDIA (Jensen Huang), Amazon (Jeff Bezos) i Apple (Tim Cook).Nie obyło się bez wpadek Podczas uroczystej wizyty nie obyło się bez wpadek. Do jednej z nich doszło, gdy we wtorek obie pary pozowały do zdjęć przed Białym Domem. Prezydent USA uścisnął dłoń króla, a chwilę później położył ją na pośladkach swojej żony Melanii. Ten gest uwieczniły kamery. Zdjęcie, udostępnione w sieci przez reporterkę CBS News, natychmiast stało się viralem. Wywołało też falę krytyki. Para królewska spotka się z Trumpami jeszcze raz w czwartek na uroczystym pożegnaniu. Wizyta brytyjskiego monarchy, o którym prezydent Trump zawsze wypowiada się w superlatywach, jest postrzegana jako szansa na naprawę stosunków USA zarówno z Wielką Brytanią w obliczu ostrej krytyki Trumpa na temat premiera Keira Starmera, jak i ogólnie relacji wewnątrz NATO. Wizyta monarchy ma uczcić też 250. rocznicę istnienia Stanów Zjednoczonych.Czytaj też: Setna rocznica urodzin królowej Elżbiety II. Poruszający hołd rodziny