Bartosz T. Wieliński w „Pytaniu dnia”. Andrzej to jest twardziel, on nie płacze. Moglibyśmy się od Andrzeja uczyć, co to znaczy być facetem – mówił w „Pytaniu dnia” Bartosz T. Wieliński, przyjaciel uwolnionego przez białoruski reżim Andrzeja Poczobuta. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” opowiedział o tym, co wydarzyło się we wtorek na polsko-białoruskiej granicy. We wtorek w drodze wymiany więźniów reżim Aleksandra Łukaszenki uwolnił po pięciu latach Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi. To nieoczekiwane dla opinii publicznej wydarzenie w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf komentował Bartosz T. Wieliński z „Gazety Wyborczej, były redakcyjny kolega i przyjaciel Poczobuta.Czytaj także: Pierwsze słowa Poczobuta. Tusk zdradził, o co go zapytałWieliński od lat głośno zabiegał o uwolnienie bezpodstawnie wtrąconego do kolonii karnej dziennikarza i przyznał, że we wtorek „było trochę łez”. Zdradził też, że od „jakiegoś czasu” wiedział o tym, że powinno dojść do uwolnienia Andrzeja Poczobuta, ale podkreślił, że mimo to do samego końca niepewność jednak była, czy Białorusini „kogoś nie podstawią”. Wicenaczelny „GW” relacjonował, że zapytał Poczobuta, czy ten w ogóle go poznaje. – Odpowiedział: oczywiście, że cię poznaję i wtedy padliśmy sobie w ramiona i cóż… Chłopaki nie płaczą (śmiech). Nie, czasem płaczą, oczywiście – przyznał.– Nie pracuję w służbach, jestem dziennikarzem i nie mam wyrobionej odporności na tego typu stresy – mówił i dodał, że ze strony przyjaciela łez nie było.– Andrzej to jest twardziel, on nie płacze. Moglibyśmy się od Andrzeja uczyć, co to znaczy być facetem. Takim naprawdę twardym, stalowym człowiekiem, który może pójść bić się na bagnety. To jest cały Andrzej – podkreślił.– To wszystko było niezwykle profesjonalnie przygotowane. To był mój pierwszy kontakt z tym, jak działają nasze służby, ale naprawdę to było na wysokim poziomie – stwierdził Wieliński i zwrócił uwagę, że Poczobut szedł z „niebieskim kartonikiem”.– Zastanawiałem się, co on tam ma w tym niebieskim kartoniku. Podszedł bliżej i już było jasne: on trzyma paszport. Trzymał ten paszport, jakby to była jego gwarancja życia, przepustka. Do czego przepustka? Przepustka z powrotem do piekła. On uważa, że ten paszport daje mu po prostu możliwość powrotu do Białorusi – powiedział dziennikarz, który zaznaczył, że jego zadaniem podczas wymiany była identyfikacji Poczobuta.„Zamierza wrócić na Białoruś”– Powiedział, że jemu obiecano, że będzie mógł wrócić, kiedy będzie chciał i on zamierza wrócić na Białoruś, kiedy wydobrzeje, zostanie przebadany przez lekarzy. Taki jest jego pomysł. Powiedział to mi, powiedział to premierowi, powiedział naszym kolegom, których obdzwanialiśmy. Wszyscy odwodziliśmy go od tego. Minister Sikorski mu powiedział: wróci pan na Białoruś, jak Białoruś będzie wolna, demokratyczna. On nie przyjął tej uwagi – mówił Wieliński.Od marca 2021 r. Poczobut, który jest obywatelem Białorusi, przebywał za kratami. Najpierw był przetrzymywany w areszcie, a po procesie i skazaniu w politycznym procesie został wysłany do kolonii karnej w Nowopołocku w obwodzie witebskim na północy Białorusi. Skazano go na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze za rzekome „wzniecanie nienawiści” oraz „wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa”. Został uznany za więźnia politycznego przez białoruskie i międzynarodowe organizacje praw człowieka.Poczobut przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, w tym z „Gazetą Wyborczą” i TVP Polonia, relacjonując sytuację na Białorusi. Za krytyczne wypowiedzi na temat Łukaszenki trafiał do aresztu i stawał przed sądem.Czytaj także: Poczobut wymieniony za rosyjskiego archeologa. Kim jest Aleksandr Butiagin?