Zamordował pięć kobiet, zaatakował kilkadziesiąt. Henryk R. ps. „Łomiarz” 28 kwietnia opuści zakład karny po odbyciu kolejnej kary za brutalne przestępstwa. Decyzją sądu zostanie objęty dozorem elektronicznym oraz obowiązkiem specjalistycznej terapii. Jego sprawa ponownie budzi poważne obawy o bezpieczeństwo, bo w przeszłości po wyjściu na wolność wracał do przemocy. Pierwsze ataki „Łomiarza” odnotowano w latach 1992-1993, kiedy na terenie Warszawy dochodziło do serii brutalnych napadów na starsze kobiety. Sprawca atakował je ciężkim, tępym narzędziem, po czym okradał. Według ustaleń śledczych miał dokonać łącznie 29 napadów, a pięć kobiet zmarło w wyniku odniesionych obrażeń. Szczególnie dramatyczny był 14 czerwca 1993 r., kiedy „Łomiarz” w krótkim czasie zaatakował kilka osób, co spotęgowało poczucie strachu wśród mieszkańców.W związku z rosnącą liczbą brutalnych przestępstw policja powołała specjalną grupę operacyjną o kryptonimie „Amnezja”, która zajmowała się wyłącznie sprawą nieznanego sprawcy. Nazwa miała odzwierciedlać trudności w jego identyfikacji – przez długi czas pozostawał nieustalony, nie pozostawiał wyraźnych śladów, a jego wizerunek trudno było odtworzyć na podstawie relacji świadków.„Nienawidzę kobiet”Henryk R. został zatrzymany 6 września 1993 r. podczas próby kolejnego napadu. W toku śledztwa ustalono, że część ataków popełniał wcześniej, korzystając z przepustek z zakładu karnego, gdzie odbywał karę za inne przestępstwa – co stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków sprawy. W materiałach śledztwa oraz opiniach biegłych pojawiały się również jego skrajne wypowiedzi dotyczące kobiet. Według relacji miał mówić: „Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę, że jest do eliminacji”.Proces zakończył się w 1996 r. Początkowo sąd wymierzył mu karę 25 lat więzienia, jednak ostatecznie została ona obniżona do 15 lat. Uznano go za winnego części zarzucanych czynów, choć brak pełnych dowodów utrudniał przypisanie mu wszystkich ataków.Po wyjściu na wolność we wrześniu 2008 r. szybko wrócił do przemocy. Już w 2009 r. w Piasecznie zaatakował kobietę i został zatrzymany. W 2012 r. zapadł wyrok skazujący go na 7 lat więzienia. Sytuacja powtórzyła się po kolejnym wyjściu – w 2016 r., krótko po opuszczeniu zakładu karnego, napadł na 71-letnią kobietę w Łowiczu i tego samego dnia został zatrzymany, a następnie skazany na 10 lat więzienia.„Łomiarz” wychodzi na wolnośćHistoria „Łomiarza” jest przykładem powtarzającej się przemocy. Za każdym razem, gdy odzyskiwał wolność, wracał do przestępczej działalności. Właśnie dlatego decyzja o jego ponownym wyjściu budzi dziś tak duże emocje.Tym razem sąd zdecydował o zastosowaniu dodatkowych środków kontroli. Po opuszczeniu więzienia Henryk R. będzie objęty dozorem elektronicznym, co oznacza całodobowe monitorowanie jego miejsca pobytu oraz konieczność przestrzegania określonych ograniczeń, w tym zasad dotyczących przebywania w wyznaczonym miejscu.Dodatkowo został zobowiązany do poddania się specjalistycznej terapii skoncentrowanej na przeciwdziałaniu zachowaniom agresywnym oraz aspołecznym. Środek ten ma ograniczyć ryzyko powrotu do przemocy i wymusić kontrolę nad jego zachowaniem po opuszczeniu zakładu karnego. Niewywiązywanie się z tych obowiązków może skutkować ponownym osadzeniem.Czytaj też: Zwabił, a później zabił. Archiwum X wraca do głośnego morderstwa kuratorki