Szef Ryanair ostrzega. Wojna w Iranie może zniszczyć europejski sektor lotniczy. Michael O’Leary, prezes Ryanair, ostrzega, że dwie-trzy linie mogą nie przetrwać najbliższych miesięcy. Wśród zagrożonych wymienił m.in. świetnie znany w Polsce WizzAir. Wszystkiemu winna, rzecz jasna, cieśnina Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie, przez który przepływa około 20 proc. globalnych dostaw. Od lutego Iran w znacznym stopniu blokuje ruch w regionie, a od kwietnia Stany Zjednoczone prowadzą własną, odwetową blokadę irańskich portów. Efekt: gwałtowny wzrost cen surowca i paliw pochodnych, w tym paliwa lotniczego.O’Leary przyznaje, że tylko w jednym miesiącu koszty paliwa jego linii wzrosły o 50 mln funtów. Choć Ryanair zabezpieczył około 80 proc. zapotrzebowania paliwowego po cenie 67 dolarów za baryłkę do marca przyszłego roku, pozostałe 20 proc. kupuje już po stawkach przekraczających 150 dolarów. Ta różnica oznacza potężne obciążenie finansowe – i rosnącą presję na podwyżki cen biletów.„Nie przetrwają zimy”W rozmowie z włoskim dziennikiem „Il Sole 24 Ore” O’Leary przedstawił mroczną wizję niedalekiej przyszłości: „Jeśli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie, dwie lub trzy europejskie linie mogą zbankrutować już w październiku lub listopadzie – jak Wizz Air czy airBaltic”.Według szefa Ryanaira, kluczowym problemem konkurentów jest brak odpowiedniego zabezpieczenia cen paliwa (tzw. hedgingu). Bez niego linie są w pełni uzależnione od rynkowych wahań, które bywają brutalne.Czytaj też: Ostatni moment na rozliczenie PIT. Najłatwiej zrobić to przez internetParadoksalnie, zarówno Wizz Air, jak i airBaltic nie zwalniają tempa. Wizz Air uruchamia nowe połączenia m.in. z Maastricht i Eindhoven, a airBaltic rozwija siatkę lotów między Groningen a Teneryfą. O’Leary podchodzi jednak do tej strategii sceptycznie, sugerując, że agresywna ekspansja przy rosnących kosztach może okazać się nie do utrzymania.Wizz Air odpowiadaNa te zarzuty zdecydowanie zareagował prezes Wizz Air, Jozsef Varadi. W oficjalnym stanowisku linia określiła wypowiedzi O’Leary’ego jako „całkowicie nieprawdziwe”.Varadi przekonuje, że spółka dysponuje silnym bilansem i płynnością wystarczającą na co najmniej 18 miesięcy działalności. Podkreśla także, że Wizz Air należy do najlepiej zabezpieczonych linii w Europie pod względem cen paliwa, a nowoczesna flota (w 75 proc. oparta na samolotach z rodziny Airbus A320neo) daje przewagę kosztową dzięki niższemu zużyciu paliwa.Szef Wizz Air odniósł się również do obaw o niedobory paliwa. Jak zaznaczył, przy cenach rzędu 1500 dolarów za tonę paliwa lotniczego rynek sam znajduje równowagę – tankowce kierują się do Stanów Zjednoczonych, aby uzupełniać ewentualne braki w Europie. Jego zdaniem scenariusz realnego niedoboru paliwa dla europejskich przewoźników jest mało prawdopodobny.airBaltic pod presjąZnacznie mniej pewna wydaje się sytuacja airBaltic. Przewoźnik niedawno odnotował obniżenie ratingu kredytowego i musiał sięgnąć po krótkoterminową pomoc finansową od rządu Łotwy. Firma odmówiła komentarza do słów O’Leary’ego.Ale problemy nie ograniczają się do pojedynczych przewoźników. Przedstawiciele branży ostrzegają, że skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie mogą być odczuwalne bardzo szybko. Javier Gandara z easyJet ocenił, że już w ciągu „trzech–czterech tygodni” mogą pojawić się poważne zakłócenia w dostawach paliwa.Czytaj też: Umowa na czołgi z Koreą Południową. Produkcja, montaż i technologia