Czarne wizje niemieckiego przywódcy. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz uważa, że w konflikcie na Bliskim Wschodzie stroną dominującą jest teraz Iran. Amerykanie nie mają pomysłu jak wygrać tę wojnę, a ich sytuacja jest równie trudna, jak podczas konfliktów w Afganistanie i Iraku. Niemiecki przywódca odwiedził młodzież w szkole Carolus-Magnus-Gymnasium w Marsbergu, mieście w jego rodzinnym regionie Sauerlandod. Powodem wizyty był Dzień Projektu Unii Europejskiej, podczas którego placówki urządzają wydarzenia poświęcone europejskiej wspólnocie.„Irańczycy są wyraźnie silniejsi”Friedrich Merz rozmawiał z uczniami jednak nie tylko o Unii. Jednym z ważnych tematów była wojna Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem. Kanclerz przyznał, że choć każda ze stron deklaruje chęć porozumienia, to o zakończeniu konfliktu na razie nie ma mowy.Zobacz także: Wicekanclerz Niemiec krytykuje USA. „Poważne wątpliwości”– Irańczycy są wyraźnie silniejsi, niż się spodziewano, a Amerykanie najwyraźniej nie mają w pełni przekonującej strategii negocjacyjnej – powiedział Merz, cytowany przez „Deutsche Welle”.Niejasna strategia Amerykanów na Bliskim WschodzieAmerykanie stoją obecnie przed dylematem, czy angażować się w wojnę z wykorzystaniem wojsk lądowych. Ostatnie takie doświadczenia – z Afganistanu czy Iraku, nie kończyły się ich pełnym sukcesem.– W tej chwili nie widzę, jaką strategię wyjścia wybiorą Amerykanie, zwłaszcza że Irańczycy ewidentnie albo bardzo umiejętnie negocjują, albo bardzo umiejętnie nie negocjują – powiedział niemiecki przywódca.Jak informuje „DW” Merz dodał, że „cały naród jest upokarzany przez irańskich przywódców, szczególnie przez tak zwanych Strażników Rewolucji Islamskiej”.Zobacz także: Świat zbroi się na potęgę. Dynamika w Europie najwyższa od 70 latNiemiecki kanclerz powtórzył również wcześniejsze zapewnienia, że Berlin jest gotowy do wzięcia udziału w normalizacji sytuacji w rejonie cieśniny Ormuz, wysyłając tam m.in. swoje trałowce, ale może to nastąpić dopiero po zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie.