Sylwetka niedoszłego sprawcy. Udało się ustalić tożsamość mężczyzny, który w sobotni wieczór próbował odebrać życie Donaldowi Trumpowi. 31-letni Cole Tomas Allen nie był wcześniej notowany, niewiele wskazywało też, że może wpaść na podobny pomysł. Jeszcze półtora roku temu cieszył się przecież tytułem… „nauczyciela roku”. Na portalu LinkedIn odnaleziono profil, który wydaje się należeć do Allena. „Twórca gier, inżynier, naukowiec, nauczyciel” – tak opisuje swoją ścieżkę zawodową. Wiadomo, że ma 31 lat. Wiadomo też, że pochodzi z Torrance w Kalifornii. Nazywa się Cole Tomas Allen, nigdy wcześniej nie był notowany. Z profilu wynika, że Allen ukończył studia licencjackie z inżynierii mechanicznej w California Institute of Technology w 2017 roku oraz studia magisterskie z informatyki na California State University, Dominguez Hills w maju ubiegłego roku.Od jakiegoś czasu zajmował się tworzeniem fabularyzowanej „strzelanki”, która wciąż czeka (czekała?) na premierę. Siedem lat temu wydał także grę „Bohrdom”, określaną jako „atomowa bijatyka”.Sam pisał o sobie: „inżynier mechanik i informatyk z wykształcenia, niezależny twórca gier z doświadczenia, nauczyciel z powołania”.Dumny nauczyciel i staż w NASAW ostatnich latach zarabiał na chleb przede wszystkim jako nauczyciel. Związany był, na pół etatu, z firmą C2 Education, zajmującą się korepetycjami i przygotowywaniem do egzaminów na studia. Miał tam spędzić sześć ostatnich lat, a w grudniu 2024 roku chwalił się na Facebooku, że firma wyróżniła go tytułem „nauczyciela miesiąca”. Czytaj też: Trump oburzony pytaniem dziennikarki. „Jesteś haniebna”To, co w CV Allena wyróżnia się najbardziej, to staż w NASA. Pisał o nim, że „dodał możliwości modelowania planet wokół kilku wcześniej wykluczonych gwiazd” oraz „zaktualizował najnowszą wersję modelu o nowe dane dotyczące reakcji chemicznych”, wskazując także na rozbieżności między różnymi wersjami modelu.W profilu wymieniał „naukę i technologię” jako obszary, które szczególnie go interesują.„Bardzo chory człowiek”Władze Waszyngtonu poinformowały, że podejrzany pobiegł w stronę wejścia do sali balowej, lecz został szybko zatrzymany przez agentów Secret Service. Donald Trump powiedział później podczas briefingu w Białym Domu, że jeden z agentów stojących przed wejściem został postrzelony w kamizelkę kuloodporną, ale „ma się bardzo dobrze”.Prezydent określił podejrzanego jako „bardzo chorego człowieka” z Kalifornii i zasugerował, że mógł działać sam – jako tzw. „samotny wilk”. Opublikował również jego zdjęcie w serwisie Truth Social. Zarówno podejrzany, jak i ranny agent trafili do lokalnego szpitala – poinformowała burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser.Policja przekazała, że mężczyzna był uzbrojony w strzelbę, pistolet oraz kilka noży, a także był zarejestrowany jako gość hotelowy. Postawiono mu zarzuty dwukrotnego użycia broni palnej podczas przestępstwa z użyciem przemocy oraz napaści na funkcjonariusza federalnego z użyciem niebezpiecznej broni.Ma stanąć przed sądem w poniedziałek. Prokurator generalny USA Todd Blanche powiedział w niedzielę, że śledczy „wciąż analizują” motyw działania sprawcy, ale uważają, że mógł on „celować w członków administracji”.Blanche dodał, że domniemany napastnik najprawdopodobniej podróżował z Los Angeles do Waszyngtonu pociągiem przez Chicago oraz że w ostatnich latach kupił dwie sztuki broni palnej.Czytaj też: Trump szuka winnych zamachu. „Nigdy by do tego nie doszło”