Ma być częściowo stosowana od maja. Polska przygotowuje skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie umowy handlowej z blokiem Mercosur. Rząd nie zgadza się na sposób jej procedowania ani na częściowe stosowanie jej już od 1 maja. Wskazuje, że stawką jest bezpieczeństwo rynku oraz konkurencyjność polskiego rolnictwa. – Polski rząd od początku sprzeciwiał się umowie UE-Mercosur. Budowaliśmy mniejszość blokującą, zgłaszaliśmy uwagi i zabiegaliśmy o hamulec bezpieczeństwa oraz klauzule ochronne. Dziś przygotowujemy skargę do TSUE – oświadczył minister rolnictwa Stefan Krajewski.Polska już w listopadzie 2024 roku przyjęła uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec umowy. Rząd próbował ją zablokować wraz z Francją, Irlandią, Austrią i Węgrami. Ta grupa była przeciw umowie, ale nie wystarczyła do jej zablokowania – zabrakło poparcia kolejnych państw. Polscy europosłowie zgłaszali uwagi do umowy i zabiegali o mechanizmy ochronne dla rolnictwa – w tym klauzule zabezpieczające i hamulec bezpieczeństwa.W skardze do TSUE Polska zakwestionuje sposób procedowania umowy, w tym jej częściowe stosowanie jeszcze przed zakończeniem pełnej procedury. Zgodnie z decyzją Rady Unii Europejskiej z 9 stycznia 2026 roku tymczasowe stosowanie części handlowej umowy ma rozpocząć się 1 maja, mimo sprzeciwu Polski i kilku innych państw członkowskich.Krajewski: Przygotowujemy skargę do TSUE– Przygotowujemy skargę do TSUE, bo nie zgadzamy się na sposób procedowania umowy UE-Mercosur i jej częściowe stosowanie od 1 maja. Chcemy, aby Trybunał przyjrzał się podejmowanym decyzjom. Od początku pokazujemy, jakie skutki ta umowa może mieć dla polskiego rolnictwa i eksportu. Jednocześnie otwieramy nowe rynki – w Japonii, Korei czy Maroku, aby wzmacniać pozycję polskiej żywności – dodał Krajewski.Umowa przewiduje stopniowe znoszenie ceł w handlu między Unią Europejską a krajami Mercosuru, między innymi Brazylią, Argentyną i Boliwią. W przypadku wrażliwych produktów rolnych obowiązują kontyngenty taryfowe, które będą rosły w kolejnych latach. W 2026 roku ich poziom zostanie proporcjonalnie obniżony ze względu na start umowy w trakcie roku. Dla mięsa wołowego wyniesie 11 tys. ton, dla drobiu – 20 tys. ton.Większy import może przełożyć się na sytuację rynkową i konkurencyjność europejskiego, w tym polskiego rolnictwa – wskazuje polski rząd.Kontrole na granicachProdukty spoza Unii Europejskiej podlegają kontroli na granicach. Inspekcje sprawdzają jakość, bezpieczeństwo i oznakowanie – towary niespełniające norm nie trafiają na rynek. Równolegle przygotowywane są rozwiązania, które ograniczą obecność w żywności pozostałości substancji niedopuszczonych na terytorium Wspólnoty.W przypadku zagrożeń Polska nie wyklucza uruchomienia środków ochronnych, w tym czasowe przywrócenia ceł lub działań interwencyjnych na rynku.Czytaj także: Mercosur, Indie, Australia. Europa otwiera drzwi dla biznesu