Poważny kłopot dla branży. Rozwój sztucznej inteligencji wymusza na ludziach szereg egzystencjalnych pytań i powoduje całkiem zrozumiałe lęki związane z przyszłością. Niepokój ten przeradza się jednak w realne i dość niebezpieczne działania. The New Republic (TNR) opisuje dwa przypadki agresywnych i niebezpiecznych zachowań motywowanych – delikatnie rzecz ujmując – niechęcią wobec sztucznej inteligencji.10 kwietnia dom prezesa OpenAI, Sama Altmana, został zaatakowany koktajlem Mołotowa przez 20-letniego Daniela Moreno-Gamę. Sprawca, aresztowany tego samego dnia , napisał manifest ostrzegający przed egzystencjalnym zagrożeniem ze strony sztucznej inteligencji. W swoim liście nawoływał do zabijania prezesów firm zajmujących się sztuczną inteligencją.Trzy dni wcześniej w Indianapolis nieznany sprawca oddał 13 strzałów w stronę domu lokalnego radnego z ramienia Partii Demokratycznej, Rona Gibsona, gdy jego 8-letni syn był w domu. Nikt nie został ranny, ale na progu pozostawiono notatkę z napisem „Zakaz budowy centrów danych”. Gibson poparł potencjalny projekt budowy centrum danych w swoim okręgu.ZOBACZ TAKŻE: Lekarz wyręczył się sztuczną inteligencją? Skandal w szpitaluAutorzy artykułu zwracają uwagę przede wszystkim na reakcje internautów na te wydarzenia. Komentujący w mediach społecznościowych byli wręcz zachwyceni tymi aktami przemocy. Lęk przed sztuczną inteligencją13 kwietnia Uniwersytet Stanforda opublikował swój coroczny Indeks Sztucznej Inteligencji , który przedstawia przegląd sytuacji w branży.W raporcie jednym z najbardziej uderzających kontrastów była przepaść między przewidywaniami ekspertów ds. sztucznej inteligencji dotyczącymi przyszłości AI a reakcją opinii publicznej na projekty branży. Jeśli chodzi o zatrudnienie, 73% ekspertów pozytywnie oceniało długoterminowy wpływ AI, a 69% pozytywnie oceniało długoterminowy wpływ AI na gospodarkę. Wśród opinii publicznej odsetek ten wyniósł odpowiednio 23% i 21%, przy czym prawie dwie trzecie Amerykanów uważało, że AI doprowadzi do zmniejszenia liczby miejsc pracy w ciągu najbliższych 20 lat.CZYTAJ TAKŻE: Ziemia z pokładu Artemisa? Nic z tych rzeczy, internet dał się nabrać AI„Przez lata prezesi, tacy jak Altman i Dario Amodei z Anthropic, publicznie wahali się między dwoma nieoptymalnymi scenariuszami. W jednym sztuczna inteligencja eksterminuje ludzkość za pomocą biologicznej superbroni . W drugim albo całkowicie odbiera pracę , albo tworzy gospodarkę, w której jedyną opcją jest przejście do gig economy” – czytamy na łamach TNR. Jak podkreślono, tego typu prezentacje mogą być idealnym sposobem na przyciągnięcie uwagi na konferencjach technologicznych lub rundach finansowania, ale całkowicie ignorują codzienne obawy zwykłych Amerykanów, w czasie, gdy rynek pracy (szczególnie dla nowych absolwentów) jest niezwykle niestabilny , korzyści ekonomiczne koncentrują się wśród najbogatszych 0,1 procent , a ceny żywności, mieszkań, a teraz także benzyny nadal gwałtownie rosną.Przepaść między tym, jak firmy zajmujące się sztuczną inteligencją mówią o sobie, a tym, jak ogół społeczeństwa odbiera tę technologię jest ogromna. Wpływa to na sytuację branży. Projekty centrów danych są odwoływane. Ostatnie akty przemocy i społeczna reakcja na nie również nie dają dobrych rokowań.„Jeśli Altman, Amodei i podobni giganci technologiczni chcą odbudować zaufanie społeczne i stworzyć autentyczną technologię, która przyniesie korzyści społeczeństwu, to drogą naprzód nie jest kolejna biała księga ani postulaty dotyczące egzystencjalnych zagrożeń związanych z ich technologią. To konsekwentne, weryfikowalne działania: autentyczna transparentność w zakresie możliwości ich produktów, gotowość do akceptacji istotnych regulacji i odpowiedzialności, nawet kosztem finansowym, oraz rzeczywisty demokratyczny wkład społeczności w rozwój centrów danych. W przeciwnym razie ten rozwijający się ruch populizmu opartego na sztucznej inteligencji będzie się nadal rozrastał – podobnie jak towarzyszący mu potencjał przemocy” – konkluduje TNR.