Prezydent USA na celowniku. Prezydent USA Donald Trump został w sobotę wieczorem czasu miejscowego ewakuowany przez Secret Service z kolacji z korespondentami Białego Domu, podczas której padły strzały. Napastnik został aresztowany. Amerykański przywódca ocenił, że to on był jego celem. Przed wyborami prezydenckimi w 2024 roku Donald Trump ponownie walczył o fotel prezydenta po tym, jak przegrał z Joe Bidenem wyścig o Biały Dom w 2020 roku. 13 lipca polityk wystąpił na wiecu na terenie targowym Butler Farm Show w mieście Butler w stanie Pensylwania, jednym z tak zwanych stanów niezdecydowanych („swing state”). Trump wystąpił przed ok. 50 tys. wyborców.O godzinie 18:11 czasu miejscowego napastnik oddał kilka strzałów z karabinu AR-15, ze stanowiska na dachu pobliskiego budynku. Celował z odległości 120-150 metrów od sceny, na której przemawiał kandydat Republikanów.Zamachowiec niegroźnie ranił Donalda Trumpa, który został trafiony w górną część prawego ucha. Dwóch uczestników wiecu zostało ciężko rannych, trzeci – 50-letni strażak Corey Comperatore, który próbował zasłonić własnym ciałem rodzinę – zginął. Prezydent wymachiwał pięścią w geście zwycięstwa, zanim został ewakuowany do samochodu i przewieziony do lokalnej placówki medycznej.Napastnik zastrzelony przez snajperaBłyskawicznie zareagował snajper Secret Service, który zastrzelił napastnika. Okazał się nim 20-letni Thomas Matthew Crooks. Ustalono, że był zarejestrowanym wyborcą Partii Republikańskiej, co nie przeszkodziło później w oskarżaniu o zamach „radykalnej lewicy”.W swoim przemówieniu podczas zaprzysiężenia na prezydenta Donald Trump nawiązał do zamachu w Pensylwanii. Stwierdził, że mógł wówczas zginąć, ale „został uratowany przez Boga, by znów uczynić Amerykę wielką”. Dowodził, że był „testowany i wystawiany na próbę bardziej niż jakikolwiek prezydent w 250-letniej historii USA”Kolejna próba zabicia Trumpa miała miejsce 15 września 2024 roku na Florydzie. 59-letni Ryan Routh został zauważony przez agentów Secret Service, gdy ukrywał się w krzakach kilkaset metrów od miejsca, w którym prezydent grał w golfa. Mężczyzna miał przy sobie karabin półautomatyczny i uciekł z miejsca zdarzenia, porzucając broń. Później został zatrzymany.Śledczy ustalili, że Routh dokładnie analizował harmonogram Trumpa, posługiwał się fałszywymi nazwiskami i miał przy sobie sześć telefonów komórkowych. Na miejscu znaleziono także między innymi kamerę skierowaną na pole golfowe.Routh napisał, że chce zabić TrumpaOdnaleziono także jego odręczny list, w którym zapowiadał on zamiar zabicia prezydenta. Dane z jego telefonu komórkowego miały wykazać, że przebywał na Florydzie już od 18 sierpnia i często pojawiał się w okolicach rezydencji miliardera. Aresztowany został również syn zamachowca Oran Routh. Podczas przeszukania jego domu w hrabstwie Guilford w Karolinie Północnej znaleziono setki plików z dziecięcą pornografią. Ława przysięgłych uznała Routha seniora za winnego pięciu przestępstw, w tym próby zabójstwa. Sędzia federalna Aileen Cannon skazała go na dożywocie. Prokuratura podnosiła, że oskarżony nie okazał skruchy, przez wiele miesięcy planował zamach i był gotów zabić każdego, kto stanąłby mu na drodze.Sam Routh nie przyznał się do winy, zwolnił obrońców i sam reprezentował się przed sądem, mimo braku wykształcenia prawniczego. Twierdził, że nie planował zabójstwa Trumpa i deklarował gotowość podjęcia leczenia psychiatrycznego w więzieniu. Wcześniej napisał też kuriozalny list do sędzi zajmującej się jego sprawą. Dopytywał, dlaczego nie może zostać stracony i wyraził chęć wyjazdu na Syberię, w ramach wymiany jeńców z Rosją.W sobotę 25 kwietnia 2026 roku Cole Allen, nauczyciel z Torrance w Kalifornii, oddał strzały podczas kolacji korespondentów Białego Domu w hotelu Washington Hilton z udziałem około 2,5 tysiąca osób. Co najmniej trzy strzały padły w pobliżu stanowiska kontroli bezpieczeństwa tuż po godzinie 20:30 czasu lokalnego.Zamachowiec uzbrojony po zęby31-latek był uzbrojony w wiele sztuk broni. Według policji mężczyzna miał przy sobie strzelbę, pistolet i wiele noży. Podczas incydentu agent Secret Service został trafiony w kamizelkę kuloodporną. Allenowi nie udało się wejść na salę, w której przebywał Trump, jego żona Melania i wielu członków jego administracji. Został aresztowany. Prezydentowi nic się nie stało, został ewakuowany.Według służb zamachowiec działał sam. Agenci federalni weszli do jego domu w Kalifornii. Według telewizji CBS News, sam Allen miał przyznać organom ścigania, że celem jego ataku miała być administracja obecnego prezydenta. Na sali w tym czasie byli między innymi szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio, sekretarz zdrowia Robert Kennedy i sekretarz zasobów wewnętrznych Doug Burgum. Po incydencie, podobnie jak inni uczestnicy kolacji, schowali się oni pod stoły. Następnie szybko zostali wyprowadzeni.W przeszłości czterech prezydentów USA zostało zamordowanych podczas pełnienia urzędu. Byli to Abraham Lincoln (1861–1865), James Garfield (1881), William McKinley (1897–1901) i John F. Kennedy (1961–1963). W przypadku tego ostatniego do dziś nie wyjaśniono wszystkich okoliczności zamachu, co zrodziło wiele teorii spiskowych.Czytaj także: W USA wraca kara śmierci. Pluton egzekucyjny, rażenie prądem i gaz bojowy