Sztafeta w Wiśle. Przeszczepy ratują przed śmiercią. To od naszej gotowości zależy, czy ktoś dostanie szansę – przypominają uczestnicy „Biegu po Nowe Życie”. W inicjatywie biorą udział artyści, sportowcy, przedstawiciele świata nauki, dziennikarze, ale przede wszystkim ci, którzy dzięki transplantacji żyją. Potrzeby wciąż są ogromne, a zmagania pacjentów dramatyczne. W sobotę w Wiśle odbyła się 29. edycja Biegu po Nowe Życie. To wydarzenie, które przypomina, że własny podpis lub rozmowa z bliskimi mogą oznaczać dla kogoś nadzieję na ratunek. Mikołaj jest jednym z najmłodszych pacjentów po transplantacji. Miał osiem miesięcy, kiedy wykryto u niego pogłębiającą się wadę serca. Po jego pierwszych urodzinach okazało się, że może nie przeżyć tygodnia. Konieczne było wszczepienie sztucznej komory serca. Podłączony do niej czekał na przeszczep dziesięć miesięcy. Teraz szybko nadrabia stracony czas. Takich historii jest wiele.Sztafety już od 15 latW każdej z edycji Biegu po Nowe Życie, odbywającego się już od 15 lat, bierze udział ponad sto osób. Oprócz pacjentów są też dziennikarze, transplantolodzy i uczniowie.Zobacz też: Jedna decyzja może dać szansę na życie wielu osobom– Zaczynaliśmy w 30 osób....dzisiaj jest nas pół tysiąca – mówi Arkadiusz Pilarz, dyrektor i współtwórca biegu.Liczba transplantacji w Polsce od kilku lat stale rośnie. W zeszłym roku było ich ponad dwa tysiące.