Komunikator Signal na cenzurowanym. Większość niemieckich parlamentarzystów jest w szoku po ujawnieniu informacji o phishingowym ataku hakerów na polityków. Rzecznik Prokuratury Federalnej w Karlsruhe oświadczył, że śledztwo dotyczy podejrzenia szpiegostwa. Atak miał obejmować osoby ze świata polityki, instytucji rządowych i mediów. W czwartek (23 kwietnia) pisaliśmy o tym, iż niemieckie media („Der Spigel”) ujawniły informacje o cyberataku, który był skierowany m.in. w środowisko czołowych niemieckich parlamentarzystów. W gronie ofiar znalazła się przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner. Hakerzy skupili się na osobach posiadających konta na komunikatorze Signal oraz uczestniczących w czatach grupowych. Służby miały sprawdzać m.in. telefon kanclerza Friedricha Merza.Hakerzy nie atakują prorosyjskich polityków AfDW ostatnich dniach w niemieckim Bundestagu potwierdzono kilka przypadków włamań na konta Signal. Politycy padli ofiarami wyrafinowanych prób oszustwa, w wyniku których uwierzyli, że kontaktuje się z nimi wsparcie Signal. W przypadku udanego włamania hakerzy uzyskują dostęp nie tylko do danych zapisanych na koncie, ale też mogą podszywać się pod daną osobę. Choć służby tego oficjalnie nie potwierdziły, to politycy nie mają wątpliwości, że za przestępczymi działaniami stoi Rosja. Zobacz także: Książę i jego terroryści pod lupą śledczych. Szykowali atak na BundestagProkuratura Federalna potwierdziła, że od dawna już prowadzi śledztwo związane z cyberatakami na parlamentarzystów, bo nie był to pierwszy taki przypadek. Atak na swoje konta potwierdzili też politycy SPD, a ostatnio także Lewica. Ina Latendorf, koordynatorka prac parlamentu, powiedziała agencji AFP, że „kilku” posłów ucierpiało z powodu włamania do systemu. CDU odmówiło informacji (Julia Klöckner jest z CDU), natomiast przedstawiciele skrajnie prawicowej AfD, którzy nie kryją sympatii do Kremla, przyznali, że nikt z ich partii nie był ofiarą cyberataku.Mogą być ograniczenia w korzystaniu z aplikacji Signal– Ostatnia próba phishingu ze strony Rosji, skierowana przeciwko niemieckim politykom i dziennikarzom, jest dla nas wszystkich sygnałem ostrzegawczym – powiedział Marc Henrichmann (CDU), przewodniczący parlamentarnej komisji kontroli w Bundestagu ds. kontroli służb wywiadowczych, cytowany przez publiczną stację ZDF.Konstantin von Notz (Zieloni), wiceprzewodniczący parlamentarnej komisji kontroli wyraził opinie, że to wierzchołek góry lodowej i phishingowych ofiar będzie więcej. – Nikt nie może powiedzieć na pewno, czy integralność komunikacji parlamentarzystów jest obecnie zagwarantowana – stwierdził von Notz.Zobacz także: Plan Niemiec na wojnę. „Baza operacyjna i korytarz tranzytowy dla NATO”Wiceprzewodnicząca Bundestagu, Andrea Lindholz (CSU), wykluczyła zakaz korzystania z komunikatora w Bundestagu. Wszyscy posłowie są wolni i „każdy może w zasadzie robić, co chce”, powiedziała portalowi informacyjnemu Politico. Lindholz ujawniła jednak, że rozważane jest wprowadzenie przynajmniej ograniczeń w korzystaniu z wersji desktopowej aplikacji Signal na komputerach Bundestagu.