Wpłacono za nich poręczenia. Czworo Hiszpanów, którzy w marcu zdewastowali jeden ze składów warszawskiego metra, opuściło stołeczne areszty – dowiedział się portal TVP.Info. Ich rodziny wpłaciły poręczenia majątkowe w wysokości blisko 5395 euro od osoby, co łącznie daje kwotę ok. 92 tys. zł, czyli tyle, na ile Metro oszacowało straty wynikłe z działania wandali. Informację o uchyleniu aresztów wobec obywateli Hiszpanii: trzech mężczyzn i jednej kobiety, potwierdziliśmy w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. – Rzeczywiście, w piątek 24 kwietnia prokurator zdecydował o uchyleniu tymczasowych aresztów wobec tych osób, w związku z wpłaceniem przez ich rodziny stosownych poręczeń majątkowych. Prokurator podpisał nakazy zwolnienia podejrzanych z aresztów na Białołęce i Grochowie – powiedział portalowi TVP.Info prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Z ustaleń portalu TVP.Info wynika, że wysokość poręczenia dla podejrzanych ustalono na 5394 euro i 92 centy od osoby. To nie przypadek. Metro Warszawskie oszacowało straty wynikłe z „zakłócenia funkcjonowania metra i wstrzymania ruchu pociągów, uruchomienia komunikacji zastępczej oraz uszkodzenia wagonów” na ok. 92 tys. złotych. Łączna suma poręczeń wpłaconych przez rodziny Hiszpanów jest niemal identyczna. Czworo młodych ludzi przebywało w aresztach od 13 marca. – Zapewniono im obrońców z urzędu, zostali przebadani przez biegłych psychologów, a także mieli kontakt z ambasadą Hiszpanii czy służbami konsularnymi – wyjaśnił prok. Skiba. Czytaj także: Wandalski rajd po Europie zakończony w stołecznych aresztachWędrowna grupa wandali W środę 11 marca po godzinie 15:00 na stacji metra Wawrzyszew trzej młodzi mężczyźni i kobieta dokonali awaryjnego otwarcia drzwi pociągu. Następnie „okrasili” dwa wagony graffiti i uciekli. Za sprawą „artystów” metro linii M1 kursowało na skróconej trasie Młociny – Plac Wilsona, a na części trasy uruchomiono komunikację zastępczą. Policjanci rozpoczęli poszukiwania sprawców zaraz po zgłoszeniu. Pierwsi wpadli dwaj mężczyźni w wieku 25 i 23 lat, ukrywający się w wynajmowanym mieszkaniu. Niedługo potem ujęto 23-letnią kobietę i 20-latka, który próbował uciekać. – Całej czwórce przedstawiono zarzuty dotyczące gwałtowanego zamachu na mienie i uszkodzenie tego mienia, w dodatku w związku z działaniem chuligańskim. To oznacza, że podejrzanym grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności – mówił w marcu prok. Skiba. Część zatrzymanych wandali z metra miała się przyznać i złożyć wyjaśnienia, część wybrała milczenie. Jako że żadne z czworga Hiszpanów nie miało stałego miejsca zamieszkania w Polsce, śledczy wnioskowali o areszt wobec całej „ekipy”. A sąd uwzględnił wnioski prokuratury. O samych Hiszpanach wiadomo, że tworzyli „grupę artystyczną, podróżującą po Europie”, która zajmowała się malowaniem graffiti w różnych miejscach. Każdą akcję nagrywali, a filmy zamieszczali w mediach społecznościowych, na czym zarabiali pieniądze. Czytaj także: Hiszpanie podejrzani o zdemolowanie wagonów metra w Warszawie