Nagła decyzja. „Lepiej późno niż wcale” — tak decyzję Sławomira Cenckiewicza o odejściu z funkcji szefa BBN komentują politycy. Jego decyzja natychmiast wywołała polityczną burzę – od ostrych ocen o „histerycznym oświadczeniu”, po głosy o konieczności wyjaśnienia kulisów tej nagłej dymisji. Sławomir Cenckiewicz zrezygnował ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W opublikowanym w serwisie X oświadczeniu wskazał, że powodem decyzji było blokowanie mu dostępu do informacji niejawnych. Jego obowiązki przejmie dotychczasowy zastępca, generał Andrzej Kowalski.Spekulacje o przyczynach dymisjiWedług wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztof Gawkowskiego, rezygnacja może być efektem napięć w otoczeniu prezydenta. Wskazał na możliwy konflikt z szefem Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydaczem. Kancelaria Prezydenta zaprzecza tym doniesieniom.Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska oceniła, że decyzja o rezygnacji Sławomira Cenckiewicza musiała mieć poważne przyczyny. - Przez rok tłumaczył, że wszystko jest w porządku (...). Już nie ma czym zaślepiać i oszukiwać nas wszystkich, że nic się nie stało – dodała. Z kolei poseł Dariusz Wieczorek (Lewica) sugerował, że dymisja może być elementem wewnętrznych rozgrywek w administracji prezydenckiej, a jego zarzuty względem działań rządu są „niezgodne ze stanem faktycznym”. - Wskazał również, że jednym z powodów mogła być obawa Sławomira Cenckiewicza przed nieuzyskaniem dostępu do informacji ściśle tajnych.Czytaj także: Cyberatak na Uniwersytet Warszawski. „Różni się od innych ataków”Krytyka i polityczne komentarzeDymisja wywołała liczne reakcje polityków. Minister Tomasz Siemoniak ocenił oświadczenie Sławomir Cenckiewicza jako „histeryczne” i podkreślił, że nie powinien on pełnić tej funkcji ani mieć dostępu do tajemnic państwowych. Jednocześnie wyraził nadzieję na współpracę z gen. Andrzej Kowalskim.Rzecznik ministra, Jacek Dobrzyński, stwierdził, że kierowanie BBN bez dostępu do informacji niejawnych było w praktyce fikcją i ocenił dymisję Sławomir Cenckiewicza jako spóźnioną, ale słuszną decyzję. – Może w końcu do niego dotarło, że bez tych dokumentów, stojąc na czele BBN, wyglądał przez ten cały czas dość paradniePodobne stanowisko prezentowali inni politycy. Poseł PSL Marek Sawicki uznał, że Sławomir Cenckiewicz nie miał kwalifikacji do pełnienia tej funkcji, a jego nominacja była efektem politycznej lojalności. Z kolei Adam Luboński (Polska 2050) określił rezygnację jako przejaw „normalności i dyplomacji”.Krytycznie wypowiedziała się także ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, wskazując, że brak dostępu do informacji niejawnych dyskwalifikował Sławomir Cenckiewicza jako urzędnika państwowego na tak wysokim szczeblu.Podobne opinie wyraził poseł Mirosław Suchoń, który nazwał decyzję spóźnioną. - Ten człowiek nie powinien nigdy zostać szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Doprowadził do ujawnienia - na szczęście nie najnowszych - planów obronnych i utracił dostęp do informacji niejawnych, ze względu na zatajenie ważnych informacji - dodał szef klubu Centrum.Rzecznik PiS Rafał Bochenek ocenił, że rezygnacja Sławomira Cenckiewicza z funkcji szefa BBN to decyzja „podjęta w duchu odpowiedzialności za państwo”. Czytaj także: Ujawnienie aneksu do raportu WSI. Nagły ruch prezydentaZapowiedź nowego etapu współpracy Do zmiany w BBN odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który napisał na X, że rozpoczyna się nowy etap współpracy z prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślił, że „liczy na mniej emocji i więcej współpracy na rzecz bezpieczeństwa kraju”. Spór o dostęp do informacji niejawnychKwestia dostępu do tajemnic państwowych była jednym z kluczowych problemów. 15 kwietnia Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne Kancelarii Premiera w sprawie wcześniejszego cofnięcia poświadczeń bezpieczeństwa Sławomirowi Cenckiewiczowi.Jak podkreślał Jacek Dobrzyński, wyrok nie oznaczał automatycznego przywrócenia dostępu do informacji niejawnych. Do czasu zakończenia procedury sprawdzającej Sławomir Cenckiewicz nie mógł korzystać z takich uprawnień.Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gen. bryg. Jarosław Stróżyk, zapowiedział ponowne rozpatrzenie sprawy, podkreślając, że Sławomir Cenckiewicz nadal nie posiada dostępu do informacji niejawnych.Czytaj także: Czwarty wniosek zaakceptowany. Polska dostanie miliardy euro w ramach KPO