Eric Trump kpi z oskarżeń. Przedsiębiorca Justin Sun pozwał World Liberty Financial, spółkę zajmującą się kryptowalutami, której współzałożycielami są prezydent USA Donald Trump i jego synowie. Biznesmen, który także działa w branży kryptowalut, zarzucił World Liberty bezprawne zamrożenie jego zasobów tokenów. W pozwie złożonym w sądzie w Kalifornii Sun zarzucił World Liberty potajemne stosowanie narzędzi, które miały uniemożliwić sprzedaż jego tokenów po tym, jak stały się one zbywalne we wrześniu 2025 roku. Firma Trumpów ma też odpowiedzieć za groźby „spalenia”, czyli trwałego usunięcia zasobów miliardera, nawet kiedy znajdowały się one w jego cyfrowym portfelu. Biznesmen, który mieszka w Hongkongu, sam jest twórcą innej kryptowaluty – Tron. Sun kupił tokeny World Liberty o wartości ok. 45 mln dolarów. Za bycie „doradcą” firmy dostał jeszcze premię w wysokości jednej trzeciej swojej inwestycji. Dziś portfel miliardera w tej spółce może być wart ok. 320 mln dolarów.Miliarder z Hongkongu pozywa firmę Trumpów. Ta odpiera zarzutyZach Witkoff, dyrektor generalny i współzałożyciel World Liberty Financial, napisał na platformie X, że roszczenia prawne firmy Suna „są całkowicie bezpodstawne i World Liberty oczekuje szybkiego oddalenia sprawy”.CZYTAJ TEŻ: Przygraniczna rafineria bez dostaw surowca? Niemcy liczą na pomoc Gdańska„Dopuścił się niewłaściwego postępowania, które zmusiło World Liberty do podjęcia działań w celu ochrony siebie i swoich użytkowników” – stwierdził Witkoff, prywatnie syn Steve’a Witkoffa, specjalnego wysłannika USA ds. misji pokojowych.Syn Trumpa szydzi z biznesmena. „Miliony dolarów na banana przyklejonego taśmą do ściany”Do dyskusji włączył się też Eric Trump, syn prezydenta USA, a równocześnie współzałożyciel World Liberty. „Jedyne, co jest bardziej absurdalne niż ten pozew, to wydanie 6 milionów dolarów na banana przyklejonego taśmą do ściany” – napisał w serwisie X, nawiązując do kupna przez Suna dzieła włoskiego artysty Maurizio Cattelana „Komediant”.Rzecznik World Liberty Financial odmówił komentarza w sprawie pozwu. Przedstawiciel firmy powiedział tylko Reutersowi na początku tego tygodnia, że Sun „nie jest doradcą World Liberty Financial i nigdy nie pełnił w niej żadnej funkcji operacyjnej”. Na prośbę o komentarz nie odpowiedział też Biały Dom.Rodzina Trumpów zarobiła już fortunę na kryptowalutach. Inwestorzy mają wątpliwości World Liberty to najgłośniejszy z kilku dochodowych biznesów kryptowalutowych współtworzonych lub kontrolowanych przez rodzinę Trumpów. Reuters wyliczył, że firma zarobiła już ponad miliard dolarów. Statut WL stanowi, że 75 proc. przychodów ze sprzedaży tokenów trafia do rodziny Trumpów.Firma jest jednak pod coraz baczniejszą obserwacją części inwestorów, którzy od miesięcy narzekają na – jak to określają – brak przejrzystości spółki i scentralizowaną strukturę zarządzania. W pozwie Justin Sun nazwał się „jednym z głównych inwestorów World Liberty”.CZYTAJ TEŻ: Lotniczy gigant odwołuje tysiące połączeń. Stracą też polscy pasażerowieTokeny WLFI, które Justin Sun kupił w 2024 roku, nie działają jak typowe akcje. Nie dają prawa własności części firmy, a ich posiadacze nie mogą liczyć na dywidendy, chociaż mają pewien wpływ na zarządzanie spółką.Justin Sun tłumaczy, że próbował dogadać się z firmą Trumpów, ale ta nie chciała współpracowaćPozew miliardera to skutek drastycznego pogorszenia się jego relacji z World Liberty. We wrześniu Sun twierdził, że firma zamroziła jego zasoby tokenów, natomiast na początku kwietnia we wpisie na platformie X zarzucił World Liberty, że w kontraktach opartych na technologii blockchain potajemnie stworzyła coś, co działa jak „ukryta czarna lista”.Miało to dać World Liberty „jednostronną władzę” do „zamrażania, ograniczania i faktycznej konfiskaty praw własności” tokenów bez podania przyczyny lub możliwości odwołania – stwierdził Sun na portalu X.W pozwie zaznaczono, że Sun „od dawna jest zagorzałym zwolennikiem prezydenta Trumpa i jego rodziny”. Miliarder nie zamierza jednak w związku z tym stosować wobec Trumpów taryfy ulgowej. Jego zdaniem przedstawiciele World Liberty „wielokrotnie kontaktowali się i wywierali presję” na niego, żądając m.in. zobowiązania się do kolejnych inwestycji.Biznesmen napisał w sieci, że „próbował w dobrej wierze” rozwiązać sprawę, ale, jak stwierdził, firma „odrzuciła jego prośby o odblokowanie tokenów i przywrócenie mu praw jako posiadaczowi”. Nowa propozycja World Liberty zakłada, że grupa wczesnych inwestorów nie mogłaby obracać własnymi tokenami do 2030 r.Od początku obecnej kadencji w Białym Domu Donald Trump wprowadził szereg przepisów przyjaznych kryptowalutom.CZYTAJ TEŻ: Został szefem jednej z największych spółek świata. „Wniesie nową energię”