W tle politycy i znani sportowcy. Dziesiątki tysięcy poszkodowanych, zaginiony założyciel giełdy, zamrożone nagrody dla olimpijczyków w kryptowalutach i niejasne powiązania z politykami. To jeden z największych skandali finansowych ostatnich lat w Polsce. Wyjaśniamy krok po kroku, o co chodzi w aferze wokół firmy Zondacrypto i kto ma z nią związek. Zondacrypto to giełda kryptowalut, czyli platforma internetowa, na której można kupować i sprzedawać waluty cyfrowe, takie jak bitcoin czy ethereum. Działa podobnie jak tradycyjny kantor lub dom maklerski, tyle że zamiast euro albo dolarów handluje się tu cyfrowymi aktywami. Użytkownicy wpłacają pieniądze na swoje konta, a platforma umożliwia im wymianę walut i przechowywanie środków.Firma została założona w 2014 roku pod nazwą BitBay. Była jedną z pierwszych tego typu platform w Polsce. Przez lata rozwijała się, zdobywała kolejne zagraniczne licencje (m.in. w Estonii, we Włoszech, Szwajcarii, Litwie, Słowacji i Kanadzie) i stała się największą giełdą kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej. W pewnym momencie obsługiwała ponad 1,3 miliona aktywnych użytkowników. W 2021 roku BitBay przeszedł rebranding i zmienił nazwę na Zondacrypto. Od tamtej pory na czele giełdy stoi Przemysław Kral, z wykształcenia prawnik. Firma zarejestrowana jest obecnie w Estonii i należy do spółki BB Trade Estonia OÜ. Zobacz też: Aplikacja mZUS dla Płatnika już dostępna. Zobacz, co możesz w niej załatwićAfera Zondacrypto – co się stało?Na początku kwietnia portale money.pl oraz Wirtualna Polska ujawniły treść analizy przeprowadzonej przez firmę Recoveris, specjalizującej się w temacie kryptowalut. Wynika z niej, że średni miesięczny stan rezerw bitcoinów na gorących portfelach (w skrócie: „sejfach” połączonych z internetem) Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 roku – to spadek o 99,7 procent. Kasa giełdy była zatem praktycznie pusta.Analitycy ustalili też, że w ciągu zaledwie czterech miesięcy – od 18 grudnia 2025 roku do 2 kwietnia 2026 roku – za pomocą 511 przelewów z giełdy wytransferowano aktywa o łącznej wartości przekraczającej 21 milionów dolarów (ponad 76 milionów złotych). Środki obejmowały 30 różnych kryptowalut i trafiały na konta na konkurencyjnej giełdzie Kraken.Do tego już w 2025 roku w Estonii, gdzie firma jest zarejestrowana, na stronie administracji skarbowej pojawiły się informacje o zaległościach podatkowych wynoszących ponad 105 tysięcy euro.Jednocześnie użytkownicy od miesięcy skarżyli się na problemy. Na forach i kanałach na Telegramie pojawiały się relacje o wielotygodniowych blokadach środków, odmowach wypłat lub wypłatach realizowanych w ratach. Osoby, które publicznie wyrażały obawy w kanałach komunikacyjnych Zondacrypto, były blokowane.Czytaj także: Członkowie rady nadzorczej rezygnują. Spółka związana jest z ZondacryptoPrzemysław Kral i zaginięcie Sylwestra SuszkaPrezes Przemysław Kral odpowiedział na publikacje oświadczeniem, w którym stwierdził, że Zondacrypto to „stabilny, w pełni wypłacalny i bezpiecznym podmiot", a analiza Recoveris jest „błędna, nieprawdziwa i krzywdząca".Problem w tym, że dalsza część jego tłumaczenia klientów raczej nie uspokoiła. Prezes przekazał, że Zondacrypto jest w posiadaniu portfela bitcoinów o wartości ponad 300 milionów dolarów. Tyle że nie ma dostępu do tych pieniędzy. Klucze do portfela są bowiem w rękach Sylwestra Suszka – założyciela BitBay, czyli firmy przekształconej później w Zondacrypto.Sprawa jest tym bardziej skomplikowana, że z Suszkiem od 2022 roku nie ma kontaktu. Przedsiębiorca po prostu zniknął po jednym ze spotkań biznesowych. Nie wiadomo nawet, czy żyje. Jego rodzina twierdzi, że został zamordowany. Wiele osób z branży uważa jednak, że uciekł za granicę. Teraz Kral zaapelował w mediach społecznościowych do Suszka o to, by skontaktował się z nim i przekazał mu klucze do portfela.Zobacz też: Raport o kryptowalutach i otoczeniu prezydenta. Rząd ujawni ustalenia służbKogo sponsorowała Zondacrypto?Przez kilka lat Zondacrypto konsekwentnie budowało swój wizerunek i rozpoznawalność, inwestując w sponsoring sportowy. Lista partnerów w świecie piłki była imponująca. Zondacrypto sponsorowała Juventus, Bolognę i Parmę we Włoszech, a także kilka polskich klubów – w tym Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin, GKS Katowice, Lechię Gdańsk i Wieczystą Kraków. Firma była tytularnym sponsorem kolarskiej drużyny kobiecej CANYON//SRAM Zondacrypto – jednej z czołowych ekip na świecie. Jeździły dla niej m.in. Katarzyna Niewiadoma i Agnieszka Skalniak-Sójka. Umowa na tytularny sponsoring tej ekipy została podpisana w październiku 2024 roku na trzy lata. Zondacrypto sponsorowała też wyścigi kolarskie – Tour de Pologne i Giro d'Italia Women. W sporcie indywidualnym do grona ambasadorów należeli m.in. Wojciech Szczęsny, Giorgio Chiellini i tenisistka Magdalena Fręch.Jesienią 2025 roku Zondacrypto została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl). Na budynku siedziby komitetu zawisło logo firmy. Polscy olimpijczycy mieli otrzymać nagrody finansowe za medale zdobyte na zimowych igrzyskach częściowo w postaci tokenów na kontach Zondacrypto.Gdy wybuchł skandal, na jaw wyszła absurdalna sytuacja: część sportowców, w tym trzykrotny medalista igrzysk Kacper Tomasiak, nie mogła wypłacić swoich nagród. Zawodniczka Kaja Ziomek-Nogal przyznała publicznie, że w ogóle nie otrzymała tokenów, na które czekała.Reakcja świata sportu była błyskawiczna. Kontrakty z Zondacrypto w zeszłym tygodniu wypowiedziały Raków Częstochowa i koszykarska drużyna Dziki Warszawa. W poniedziałek dołączyły do nich GKS Katowice i Pogoń Szczecin. Wcześniej Zonda sama rozwiązała umowę z Wieczystą, a przynajmniej tak twierdził jej prezes.Wyjątkiem pozostaje PKOl. Prezes Radosław Piesiewicz na specjalnym briefingu prasowym stwierdził, że nie ma podstaw prawnych do rozwiązania umowy, bo giełda dotychczas realizowała swoje zobowiązania. Dodał, że zerwanie kontraktu wiązałoby się z karą, na której zapłacenie PKOl nie stać. Czytaj także: Kryptoaktywa dzielą polityków. Gorąca debata w SejmieAfera Zondacrypto a politykaWażny jest też polityczny wymiar afery. W Polsce nie ma kompleksowej ustawy regulującej rynek kryptoaktywów, zgodnej z unijną dyrektywą MiCA (Markets in Crypto-Assets). Taką ustawę uchwalił Sejm, jednak prezydent Karol Nawrocki zawetował ją dwukrotnie – pierwszy raz w grudniu 2025 roku, a gdy Sejm wniósł ją ponownie, prezydent postawił weto po raz drugi. Drugie głosowanie nad odrzuceniem weta odbyło się 17 kwietnia. Zbiegło się więc w czasie z wybuchem afery wokół Zondacrypto.Premier Donald Tusk na konferencji prasowej powiedział wprost, że Zondacrypto stała się firmą, która finansowała konkretne środowiska polityczne. Wymienił konkretne kwoty: prezes Kral miał dokonać wpłaty 450 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej, powiązanej ze Zbigniewem Ziobrą. Spółka miała też przelać 70 tysięcy euro na Fundację Dobry Rząd posła Konfederacji Przemysława Wiplera.Zondacrypto była również głównym sponsorem konferencji CPAC Polska w maju 2025 roku – prawicowego wydarzenia, w którym uczestniczyli prezydent Andrzej Duda i kandydujący wówczas na urząd Karol Nawrocki. W listopadzie 2025 roku na antenie Telewizji Republika wyemitowano blisko 700 bloków reklamowych Zondacrypto, a prezes Kral spotkał się w Monako z szefem stacji Tomaszem Sakiewiczem.Kral wszystkie oskarżenia o lobbing polityczny stanowczo odrzucał. W materiale na YouTube argumentował paradoksalnie, że ustawa kryptowalutowa w proponowanym kształcie byłaby dla Zondacrypto korzystna, bo „wycięłaby konkurencję". Brak nadzoru nad rynkiem kryptowalutNajpoważniejszym problemem systemowym ujawnionym przy okazji tej afery jest kwestia nadzoru nad giełdami kryptowalut.Zondacrypto działała jako podmiot zarejestrowany w Estonii, nie w Polsce. Estonia przyjęła wspomnianą unijną dyrektywę MiCA w 2024 roku. Jak ustalił UOKiK, jeszcze przed wejściem w życie przepisów MiCA regulamin Zondacrypto zawierał zapis, który umożliwiał giełdzie inwestowanie środków klientów, co jest sprzeczne z ich bezpieczeństwem. Dopiero po interwencji unijnych urzędników zapis ten miał zostać usunięty.Poszkodowani klienci znaleźli się w trudnej sytuacji. Organy nadzorcze – zarówno polskie, jak i estońskie – głównie rozkładają ręce. Polska Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie miała bezpośredniej jurysdykcji nad podmiotem zarejestrowanym w Estonii. UOKiK prowadził postępowanie wyjaśniające, ale zakres jego instrumentów był ograniczony.Zobacz też: Cieśnina Ormuz. Iran chce od przepływających statków kryptowalutAfera wokół Zondacrypto – co dalej?Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo pod kątem oszustwa i prania brudnych pieniędzy, a także potencjalnych powiązań politycznych. Śledztwo wpisano w ramy toczącego się już wcześniej postępowania dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka. W następstwie afery pracę straciła duża część pracowników Zondacrypto. Prezes Kral od kilku dni pozostaje nieuchwytny dla pracowników i mediów. Nie wiadomo, gdzie przebywa. Według nieoficjalnych ustaleń Wirtualnej Polski Kral od ubiegłego roku posiada paszport Izraela.FAQ: Afera ZondacryptoZondacrypto – co to jest?Zondacrypto (dawniej BitBay) to jedna z największych giełd kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej.Czy Zondacrypto upadła?Na razie (stan na 22 kwietnia) giełda formalnie nie ogłosiła upadłości.Czy mogę odzyskać pieniądze z Zondacrypto?Poszkodowani mogą składać wnioski do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, jednak odzyskanie środków jest niepewne – zależy od przebiegu śledztwa i tego, jakie aktywa uda się zabezpieczyć.Ile osób straciło pieniądze na Zondacrypto?Premier Donald Tusk oszacował, że poszkodowanych może być nawet 30 tysięcy osób, a łączne straty wynoszą co najmniej 350 milionów złotych.Kim jest Przemysław Kral z Zondacrypto?Przemysław Kral od listopada 2021 roku jest prezesem zarządu Zondacrypto. Od kilku dni pracownicy i media nie mają z nim kontaktu.Czytaj także: Sprawdź, czy musisz złożyć sprawozdanie finansowe. Oto ostateczny termin