„Zrzutki” z dojazdem do miejsca pracy. Prokuratura od czterech lat dysponuje materiałami dotyczącymi możliwego nielegalnego finansowania kampanii wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Wśród dowodów mają znajdować się zeznania 28 świadków, nagrania z podsłuchów oraz analiza Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Według autorów podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusza Gierszewskiego z Radia ZET i Dominiki Długosz z „Newsweeka” sprawa badana w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach dotyczy przedterminowych wyborów prezydenta Rzeszowa w 2021 r. Świadkowie mieli zeznawać, komu i jakie kwoty wręczali na kampanię kandydatki PiS, ówczesnej wojewody podkarpackiej Ewy Leniart.Z ustaleń wynika, że komitet wyborczy Ewy Leniart „Wspólny Dom Rzeszów” oficjalnie zebrał 109 650 zł od osób fizycznych, przy limicie wydatków wynoszącym 111 078 zł. Jednocześnie Centralne Biuro Antykorupcyjne miało oszacować, że poza oficjalnym rachunkiem bankowym zebrano jeszcze ponad 70 tys. zł. Chodzi o pieniądze przekazywane „w kopercie”, a więc poza systemem przewidzianym przez przepisy.Śledztwo formalnie zaczęło się w marcu 2022 r. od innego wątku, po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Sprawa dotyczyła podejrzenia prania pieniędzy przez Iwonę O., ówczesną prezes Uzdrowiska Rymanów i członkinię Trybunału Stanu z rekomendacji PiS. Operacja CBA miała otrzymać kryptonim „Archanioł”. Według informatorów Radia ZET Iwona O. była przez wiele miesięcy podsłuchiwana, a w aktach znalazły się setki godzin rozmów jej oraz innych osób z Podkarpacia, w tym polityków PiS.Prezes dzwoni i jedzie po gotówkęJednym z kluczowych uczestników mechanizmu zbierania środków na kampanie wyborcze PiS poza oficjalnym obiegiem finansowym miał być były prezes jednej z państwowych spółek Janusz F. Jak wynika z zeznań świadków, miał on osobiście, a w części przypadków także przez pośredników, zbierać gotówkę przeznaczoną na kampanię.Z ustaleń wynika, że w większości przypadków Janusz F. kontaktował się wcześniej z osobami, od których oczekiwano wpłat, i zapowiadał swoją wizytę. Do przekazywania pieniędzy dochodziło najczęściej w miejscach pracy tych osób.Przesłuchani świadkowie pracowali w 19 różnych instytucjach państwowych oraz spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Były to osoby zajmujące wysokie stanowiska – prezesi, wiceprezesi, dyrektorzy i ich zastępcy. Wszystkie te podmioty działały na terenie województwa podkarpackiego, m.in. w Rzeszowie, Przemyślu, Krośnie i Rymanowie-Zdroju.Z relacji świadków wynika, że wpłaty miały charakter nieformalny i były uzasadniane potrzebą wsparcia kampanii wyborczej. W części przypadków wskazywano konkretne cele, takie jak finansowanie materiałów wyborczych czy billboardów. Według ustaleń w dwóch instytucjach kierownictwo miało organizować zbiórki gotówki wśród pracowników.„Zrzutki” na kampanięCentralne Biuro Antykorupcyjne w analizie sporządzonej na potrzeby śledztwa wskazało, że siedmioro świadków przyznało, iż zbierano lub próbowano zebrać od nich pieniądze również na inne kampanie wyborcze. Czworo z nich zeznało, że chodziło konkretnie o kampanię prezydencką Andrzeja Dudy.Śledczy dysponują także podsłuchami rozmów dotyczących tzw. „zrzutek” na kampanię. Kwoty miały wynosić od 5 do 15 tys. zł od osoby i – jak wynika z ustaleń – nie przechodzić przez konto komitetu wyborczego.Mimo obszernego materiału dowodowego śledztwo nie doprowadziło dotąd do rozliczenia całego mechanizmu finansowania kampanii. Jak wynika z ustaleń, prokuratura uznała tylko jeden z opisanych przypadków za przestępstwo korupcyjne. Pozostałe wątki, w tym dotyczące finansowania kampanii wyborczych, nie zakończyły się postawieniem zarzutów w tym zakresie.Czytaj też: Ziobro zwrócił się do Magyara. „Jestem uczciwym człowiekiem”