Zmarła czteroosobowa rodzina. W Stambule ruszył proces w sprawie śmierci czteroosobowej rodziny z Hamburga. Rodzice i ich dwoje małych dzieci zmarli podczas wakacji w Turcji – według aktu oskarżenia z powodu zatrucia środkiem owadobójczym używanym w hotelu. W sprawie jest sześciu oskarżonych – w tym właściciel hotelu, w którym zatrzymała się rodzina, a także szef firmy zajmującej się zwalczaniem szkodników. Grozi im nawet ponad 20 lat więzienia. Jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy głos zabrali bliscy zmarłych. Matka 38-latka mówiła, płacząc, że jej rodzina nigdy by tam nie pojechała, gdyby wiedziała, iż w hotelu stosowane są pestycydy. Ojciec i brat zmarłego mężczyzny domagali się najwyższej możliwej kary. Brat opowiadał, że nieraz budzi się w nocy i przypomina sobie, że jego bliskich już nie ma, dostaje wtedy ataków paniki.Mieszkańcy Hamburga trafili do szpitala podczas wakacji w Stambule w listopadzie 2025 roku, początkowo z podejrzeniem zatrucia pokarmowego. Najpierw zmarła 27-letnia matka oraz dzieci w wieku trzech i pięciu lat. Po kilku dniach na oddziale intensywnej terapii umarł także 38-letni ojciec rodziny. W późniejszej ekspertyzie stwierdzono zatrucie fosforkiem glinu – szkodliwym środkiem owadobójczym.Przede wszystkim bliskich ofiar, a także wiele osób obecnych na sali sądowej pierwszego dnia procesu, dręczyło pytanie: kto jest odpowiedzialny za tę tragedię? Prokuratura zarzuca oskarżonym świadome, ale nieumyślne spowodowanie śmierci i domaga się – według państwowej agencji informacyjnej Anadolu – kary od dwóch lat i ośmiu miesięcy do 22 lat i pięciu miesięcy pozbawienia wolności.Właściciel hotelu nie czuje się winnyOskarżeni wzajemnie obarczali się odpowiedzialnością. Właściciel hotelu był poruszony śmiercią rodziny, jednak przed sądem odrzucił winę za śmierć gości hotelowych. Co prawda zlecił komuś zwalczanie szkodników w jednym z pomieszczeń, ale nie był zobowiązany do sprawdzenia, czy firma, którą wynajął, posiadała ważne certyfikaty – tłumaczył.Właściciel hotelu powiedział również, że polecił swoim pracownikom, aby nie wpuszczali nikogo do pokoju, w którym zastosowano środek. Nie wiedział nic o stanie i zagrożeniach związanych z kanałami wentylacyjnymi budynku. Adwokat i przyjaciel rodziny, Yasar Balci, powiedział niemieckiej agencji prasowej DPA, że trujący gaz mógł przedostać się do pokoju przez szyb wentylacyjny. Później sam wszedł do pokoju i zabrał rzeczy osobiste rodziny. – Kupili sukienkę księżniczki dla córki i koszulkę (klubu sportowego) Galatasaray dla syna – opowiadał wzruszony.Również szef firmy zajmującej się zwalczaniem szkodników, który wraz z synem i zatrudnionym pracownikiem został postawiony w stan oskarżenia, zaprzecza zarzutom. Przedsiębiorstwo było zarejestrowane jako firma sprzątająca, a organy państwowe tego nie sprawdziły.Sprzątacz bez certyfikatuPracownik, który udał się do hotelu, by wyeliminować szkodniki, oświadczył, że został zatrudniony jako sprzątacz – bez certyfikatu. Sam był chroniony jedynie maską przeciwpyłową. Zaprzeczył, jakoby użył fosforku glinu. Mężczyzna przekonywał też, że gdyby wiedział, iż używane środki są trujące, nie użyłby ich. Według ekspertyzy medyczno-sądowej w pokoju hotelowym rodziny wykryto toksyczny gaz – fosfinę – podała agencja informacyjna Anadolu. Może on powodować u ludzi między innymi zaburzenia czynności wątroby i nerek, a wdychanie go może zagrażać życiu. Nie jest jasne, w jaki sposób firma zajmująca się zwalczaniem szkodników zdobyła chemikalia, które – według zeznań pracownika – były często stosowane.W sądzie adwokatka oskarżonych domagała się dodatkowych dowodów w postaci badań laboratoryjnych. Jak mówiła, wątpliwe jest, czy rzeczywiście gaz był przyczyną śmierci.„Próbowali ratować się wymówkami”Wyrazy współczucia ze strony oskarżonych nie przekonały brata zmarłego mężczyzny z Hamburga. – Próbowali ratować się wymówkami – powiedział brat agencji DPA. Syn właściciela firmy zajmującej się zwalczaniem szkodników przyznał podczas rozprawy, że nikt nigdy nie pytał o certyfikat, w przeciwnym razie powiedziałby prawdę – że go nie ma. Próbował wyjaśnić, że w rzeczywistości biznes działa inaczej, na co sędzia odparł, że „wtedy rzeczywistość kończy się w sądzie”.Nielegalne stosowanie środków chemicznych, brak kontroli w branży i niedostateczne wyszkolenie pracowników to problem, który nie ogranicza się tylko do tej sprawy. Jak pokazują inne przypadki, niewłaściwe obchodzenie się ze środkami do zwalczania szkodników doprowadziło już w innych miejscach w Turcji do poważnych chorób i zgonów.Czytaj także: Trutka na szczury w jedzeniu dla niemowląt