Składa się tam hołd zbrodniarzom wojennym. Premierka Japonii Sanae Takaichi wysłała rytualną ofiarę do świątyni Yasukuni w Tokio, która rozpoczęła uroczystości związane z trwającym trzy dni Świętem Wiosny. Japonia i Korea Południowa uważają ten przybytek symbol wojennego militaryzmu Japonii. Sanae Takaichi wysłała do shintoistycznego sanktuarium ofiarę w postaci gałązek drzewa sakaki w płóciennymi sztandarami (masakaki). Podobnie uczynili przewodniczący Izby Reprezentantów (izba wyższa Zgromadzenia Narodowego Japonii) Eisuke Mori i przewodniczący Izby Radców (izba wyższa) Masakazu Sekiguchi.Agencja Kyodo przypomniała, że Takaichi regularnie odwiedzała sanktuarium przed objęciem urzędu w październiku ubiegłego roku. Źródło w jej otoczenia przekonuje, że tym razem tego nie zrobi podczas Święta Wiosny z uwagi na ostatnie pogorszenie stosunków z Chinami.Pekin oburzyły jej uwagi z listopada ubiegłego roku, jak Tokio mogłaby zareagować na stan wyjątkowy na Tajwanie, na które Chiny robią zakusy. W jej ocenie może on stanowić „sytuację zagrażającą przetrwaniu” Japonii, co może spowodować reakcję Sił Samoobrony oraz amerykańskiej armii.Hołd dla zbrodniarzyWizyty japońskich polityków w sanktuarium Yasukuni od dawna są przyczyną napięć dyplomatycznych z sąsiednimi krajami, ponieważ składa się tam hołd między innymi dowódcom skazanym za zbrodnie wojenne dokonane podczas II wojny światowej. W 1978 roku świątynia uznała za bóstwa 14 wojskowych, wśród nich generała Hidekiego Tojo, premiera z czasów wojny, straconego w 1948 roku za zbrodnie przeciwko pokojowi.Minoru Kihara, główny sekretarz rządu, oświadczył, że Takaichi złożyła ofertę „w charakterze prywatnym”, wobec czego nie będzie tego komentować. Ostatnim urzędującym premierem, który odwiedził świątynie Yasukuni był w grudniu 2013 roku Shinzo Abe, polityczny mentor Takaichi.Wcześniejsze wizyty japońskich przywódców, ministrów i parlamentarzystów w sanktuarium zwykle spotykały się z ostrą krytyką ze strony sąsiednich krajów azjatyckich. Pamięta się tam o japońskiej inwazji na znaczną część Chin przed II wojną światową oraz kolonizację Półwyspu Koreańskiego w latach 1910-1945.Sojusznik HitleraCesarstwo Japonii było podczas wojny sojusznikiem III Rzeszy Adolfa Hitlera i dopuszczało się licznych zbrodni na podbitych terenach. Jest choćby kwestia porywanych Koreanek, które były zmuszane przez japońską armię do nierządu. Szacuje się, że ofiarą procederu mogło paść nawet 300 tysięcy kobiet.Historia „pocieszycielek” długo była przemilczana w Japonii i stała się przedmiotem szerszej debaty dopiero po zakończeniu zimnej wojny. Ofiary wciąż nie otrzymały jednak należnej rekompensaty. Obok masakry nankińskiej los niewolnic seksualnych jest najbardziej znaną japońską zbrodnią wojenną. Do dziś trwa też spór terytorialny z Seulem o wyspy Dokdo, które Tokio nazywa Takeshimą i domaga się zwrotu archipelagu.Czytaj także: Kradzież, która skłóciła Tokio i Seul. Po latach Budda wrócił na miejsce