Grzegorz Schetyna w „Gościu poranka”. Prezes Kaczyński nie zapomina, czuje się głęboko upokorzony przez swojego byłego premiera i ten konflikt wybuchnie ze zdwojoną mocą w perspektywie kilku tygodni – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info Grzegorz Schetyna. Senator KO i były minister spraw zagranicznych odniósł się do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim oraz narastających napięć w Prawie i Sprawiedliwości. „Są pomysły, jest porozumienie i wspólny kierunek. A że czasem iskrzy? Kto się lubi, ten się czubi” – napisał w nocy europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan w serwisie X, załączając zdjęcie przy wspólnym stole prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego.Zapowiadane na poniedziałek spotkanie tych polityków budziło duże zainteresowanie ze względu na tworzone przez Morawieckiego stowarzyszenie Rozwój Plus. Według nieoficjalnych informacji do stowarzyszenia zapisało się dotąd nawet kilkudziesięciu parlamentarzystów PiS. Podkreślają oni, że nie zamierzają opuszczać partii, a sam Morawiecki zapewniał, że inicjatywa nie jest sprzeczna ze statutem ugrupowania.Prezes PiS oświadczył z kolei w ubiegłym tygodniu, że dla osób angażujących się w stowarzyszenie Morawieckiego nie będzie miejsc na listach wyborczych partii. „Eklerki na stole i przyklejone uśmiechy”Mariusz Piekarski, prowadzący „Gościa poranka”, zapytał Grzegorza Schetynę o ocenę spotkania Morawieckiego z Kaczyńskim.– Myślałem, że to znane polskie przysłowie brzmi: „Kto się czubi, ten się lubi”, a nie odwrotnie, jak użył tego europoseł Bielan. To jest oczywiście klajstrowanie rzeczywistości. Nie wierzę w to, że te eklerki na stole i te przyklejone uśmiechy coś znaczą. Prezes Kaczyński nie zapomina, czuje się głęboko upokorzony przez swojego byłego premiera i ten konflikt wybuchnie ze zdwojoną mocą w perspektywie kilku tygodni – powiedział Schetyna.Zapytany, czy podziela opinię niektórych osób, że konflikt został wykreowany, aby zaprezentować dwa skrzydła PiS, odpowiedział, że „nie można sztucznie stworzyć konfliktu, jeśli ambicje są prawdziwe”.– A one są prawdziwe. Ambicje Przemysława Czarnka i Mateusza Morawieckiego są nie do pogodzenia. Jak mówią ludzie z otoczenia Morawieckiego – albo bierze cały PiS, albo nie ma go w tej partii. Jest gotowy do przejęcia sukcesji po Kaczyńskim, tylko w tej sprawie prezes PiS ma inne zdanie. Stąd taki śmiertelny konflikt – ocenił Schetyna. „To już nie jest pomruk”– Nie pamiętam, żeby ktoś w Prawie i Sprawiedliwości tak ostentacyjnie wypowiedział posłuszeństwo Kaczyńskiemu. Nawet ci usuwani przez prezesa PiS przez lata robili to w sposób cichy lub zawoalowany. Tutaj jest wprost – mamy stowarzyszenie, ludzi, około 40 parlamentarzystów – to konkret. To już nie jest pomruk, tylko poważna matematyka i zaplecze dla projektu politycznego. Dlatego uważam, że nie będzie porozumienia, tylko dalsza eskalacja konfliktu – dodał.– Oczywiście będą „czary”, będą obietnice „jedynek”, gwarancje miejsc na listach parlamentarnych, jednak moim zdaniem do wyborów Morawiecki z tą grupą odejdzie z PiS. Gdy zacznie się budowa struktur pod kolejną kampanię, oni będą gotowi. Już rozpoczęli przygotowania. Znam i obserwuję Michała Dworczyka – nieprzypadkowo został sekretarzem tego stowarzyszenia. Ma koordynować budowę struktur regionalnych pod kampanię i listy wyborcze. Oni zakładają, że zostaną usunięci. Nawet jeśli dojdzie do porozumienia na linii Kaczyński-Morawiecki i ten drugi znajdzie się na listach PiS, to jego najbliżsi współpracownicy zostaną z nich bezwzględnie usunięci. Wiedzą, że muszą być przygotowani na taki scenariusz – powiedział Schetyna. „Morawieckiemu będzie bardzo ciężko”– PiS przede wszystkim chce zatrzymać spadki w sondażach. Według niektórych badań poparcie dla partii spadło poniżej 20 proc. Odpływają wyborcy – część bardziej radykalnych przechodzi do jednej lub drugiej Konfederacji, a część po prostu stoi z boku, zniechęcona wewnętrznym konfliktem – stwierdził gość TVP Info.Według Schetyny „Morawiecki jest silnie kojarzony z PiS i będzie mu bardzo ciężko”.– Ostatnio pojawił się sondaż, według którego jego ugrupowanie mogłoby liczyć na około 5 proc. poparcia. To nie są duże liczby. Jak na byłego premiera, który rządził przez sześć lat, nie jest to wynik, który wskazywałby na przełom na scenie politycznej. Gdy zakładaliśmy Platformę Obywatelską, sytuacja była zupełnie inna – istniało wyraźne społeczne oczekiwanie na zmianę – powiedział.Czytaj też: Rozpad partii Jarosława Kaczyńskiego? „PiS nie jest już zwartą pięścią”